Wydanie bieżące

15 kwietnia 8 (272) / 2015

Radosław Pisula,

KŁOPOTY W PIEKLE (WONDER WOMAN: TRZEWIA)

A A A
Wonder Woman poznała swoją nową genezę, która wywindowała ją prosto na Olimp. Niepohamowana chuć Zeusa znów przysparza kłopotów jego zawistnej rodzinie, a przedzierająca się przez kolejne światy bohaterka – w towarzystwie zebranej naprędce grupy niezwykłych postaci – musi uporządkować pozostawiony przez ojca chaos. W tej części mitologicznej podróży Diana trafia prosto do… piekła.

Brian Azzarello jest mistrzem konstruowania wielopoziomowych kryminałów, gdzie główne skrzypce grają powiązania między postaciami. Nic dziwnego, że autor stara się przeszczepić tę formułę do komiksu superbohaterskiego. Bo czy szemrane rodzinne interesy mieszkańców Olimpu nie kojarzą się natychmiastowo z perypetiami „Rodziny Soprano”? Familijno-kryminalno-mitologiczne uwarunkowania napędzają fabułę, podtrzymując przy okazji zainteresowanie czytelnika, zaś okazjonalne komiksowe bijatyki nie nużą ani przez chwilę. Mamy do czynienia z naprawdę wielką, inteligentną opowieścią, do której (co jakiś czas) można wracać. Nie jest to może dialogowa perfekcja „100 naboi”, ale scenarzysta wyciska z materiału źródłowego czystą ambrozję.

Niezwykłe wydaje się to, jak bardzo złożoną postacią jest „odświeżona” Wonder Woman – szczególnie w zestawieniu z jej maksymalnie zinfantylizowaną wersją zamieszkującą strony „Ligi Sprawiedliwych”. Na kartach solowego tytułu Diana jawi się jako wojowniczka rozdarta między światami, próbująca zaakceptować swój nowy status, a także jako nieustępliwa opiekunka, inteligentny strateg i twarda wojowniczka. Azzarello z wyczuciem bada charakter Amazonki, skupiając się na jego niuansach – zaznacza elementy definiujące oryginalność bohaterki i sprawia, że czytelnik naprawdę przejmuje się jej losem. W parze z przemyślanym projektem wizualnym (pozbawionym pożerającego rynek seksizmu) daje to naprawdę piorunujący efekt. Wonder Woman może w końcu znów z dumą stanąć obok Supermana i Batmana, nie jako dodatek, lecz pełnoprawna postać, cementując wielką trójcę za pomocą świetnej charakterystyki oraz bogatych historii, a nie tylko konwencjonalnego czynnika płci. Można śmiało powiedzieć, że aktualnie bohaterka ta jest zdecydowanie najsilniejszą kartą w talii DC.

W „Trzewiach” uwagę zagarnia jednak nieposkromiona pomysłowość twórców w kreacji nowych wersji światów i mitologicznych bóstw. Eros, Demeter, Hades, a w szczególności Hefajstos (którego postać zostaje włączona do historii Amazonek w zaskakujący oraz chwytający za serce sposób) dobitnie dowodzą, że autorzy mieli niesamowitą frajdę z tworzenia tego komiksu, co przekłada się na podejście czytelników do finalnego produktu. Każda z istot posiada wyraźny charakter – bez względu na ich osobiste pobudki – przez co kolejne ich konfrontacje aż iskrzą od emocji. Wspaniale obserwuje się (nomen omen) komiksowe postacie, reagujące na zaistniałe sytuacje zupełnie jak zwykli ludzie – posiadający wady, pragnienia i własne plany. Wszystkie wydarzenia mają w „Wonder Woman” określony cel, dzięki czemu nie uświadczymy w albumie rozwiązań opartych na zasadzie: „bo tak”.

Wielka w tym także zasługa rysowników, Cliffa Chianga i Tony’ego Akinsa, którzy powołują do życia niezwykłe światy – m.in. hermetyczny Olimp czy narkotyczno-oniryczne piekło – pełne porażających detali (tron Hadesa!). Szczególnie dynamiczny i kreskówkowy styl pierwszego z artystów stał się wizytówką serii, a jego Wonder Woman to przykład silnej i pięknej kobiety, która wcale nie musi epatować cielesnością. Wystarczy spojrzeć na okładkę tomu, żeby poczuć charyzmę emanująca z projektu nowej Diany.

Brian Azzarello kontynuuje swoje pieczołowite i jednocześnie niezwykle dynamiczne rewitalizowanie naczelnej jankeskiej heroiny. „Wonder Woman” to jedna z niewielu serii z Nowego DC Comics, która naprawdę serwuje czytelnikom świeże i oryginalne spojrzenie na postać, zachowując równocześnie elementy konstytuujące długowieczność marki. Jeśli w tym roku zdecydujecie się kupić tylko jeden komiks trykociarski, upewnijcie się, że będą nim przygody zaprawionej w boju Amazonki, gdyż cykl Azzarello stanowi niezwykle oryginalną zabawę z postacią, stabilizuje jej status na superbohaterskim nieboskłonie i – co najważniejsze – jest historią niezależną względem rozbuchanych uwarunkowań współdzielonego z innymi herosami uniwersum. „Wonder Woman” ma szansę zainteresować także tych czytelników, którzy do tej pory unikali peleryn. Mitologia starzeje się jak wino, a twórcy „Trzewi” odkorkowali ją w idealnym momencie i podali w towarzystwie przepysznego dania.
Brian Azzarello, Cliff Chiang, Tony Akins: „Wonder Woman: Trzewia” („Wonder Woman: Guts”). Tłumaczenie: Krzysztof Uliszewski. Wydawnictwo Egmont. Warszawa 2015.