Wydanie bieżące

15 kwietnia 8 (272) / 2015

Adriana Biedrowska,

WARTOŚĆ KOBIETY ('KSIĘGOWANIE. LITERATURA, KOBIETY, PIENIĄDZE')

A A A
Czy kobieta i pieniądze się lubią? Niewątpliwie. Czy chodzą parami? Niekoniecznie. Autorzy zbiorowego tomu „Księgowanie. Literatura, kobiety, pieniądze” pokazują janusowe oblicze kobiecych związków z ekonomią od XVIII aż do XXI wieku. Z jednej strony – płeć piękna dostęp do godziwej edukacji, w tym finansowej, od zawsze miała utrudniony, jeśli nie niemożliwy. Także praca kobiet pozwalająca na samodzielne utrzymanie się była zjawiskiem rzadkim. Z drugiej jednak strony po lekturze „Księgowania” okazuje się, że to właśnie kobiety niejednokrotnie trzymały ster finansów i nieraz ratowały mężczyzn z ekonomicznego dołka.

Wśród czynników blokujących kobietom dostęp do wiedzy o pieniądzu autorki tomu wymieniają przede wszystkim zagadnienie najbardziej oczywiste, czyli społeczny brak przyzwolenia na edukację dziewcząt wybiegającą poza domową (lub pensjonarską) naukę języków, haftowania i czegoś, co można nazwać ogładą. Wśród społecznych oczekiwań narzuconych kobietom nie było miejsca na intelektualny rozwój; jeśli któraś z panien wykazywała zainteresowanie nauką, była uznawana za męską, dziwną, nieprzystosowaną. Podział na kobiece – prywatne i męskie – publiczne trwał aż do XX wieku (a i dziś nie jest to opozycja zapomniana), skutecznie tłamsząc niewieście zapędy intelektualne. Niejednokrotnie wskazywaną przez badaczy barierą prawną znacznie utrudniającą kobietom dostęp do wyższych szczebli edukacji był brak możliwości zdawania matury w szkole żeńskiej (na pensji). Jeśli któraś z uczennic mimo wszystko chciała podejść do tego egzaminu, musiała zrobić to eksternistycznie w szkole męskiej. Było to o tyle istotne, że tylko matura, a czasem nawet dyplom uniwersytecki, pozwalała na wykonywanie zawodu nauczyciela wyższego stopnia, tzn. takiego, który nie ogranicza się do, jak byśmy dziś powiedzieli, nauczania początkowego, lecz wykłada konkretne przedmioty w renomowanych placówkach. Najczęściej wspominanym przez autorki „Księgowania” aktem prawnym, który dosłownie zniewalał kobietę i zamykał drogę do należnych jej pieniędzy, był Kodeks Napoleona, którego przepisy obowiązywały także w XIX-wiecznej Polsce. Wedle jego zapisów w przypadku rozwodu kobiecie nie należały się żadne pieniądze, nawet jej wiano przechodziło w ręce eksmęża, wraz z prawem do opieki nad potomstwem. Także na rynku pracy czekała kobiety trudna przeprawa. Zbiór zawodów, które mogły wykonywać bez społecznego oburzenia, składał się z niewielu fachów i był dość szczelnie zamknięty. I tak kobieta na przełomie XIX i XX wieku mogła być szwaczką, rękawiczniczką, w końcu – pisarką i nauczycielką, choć i tu pojawiały się problemy. Jedna z bohaterek Elizy Orzeszkowej „w biurze pośrednictwa pracy dla nauczycielek dowiedziała się (…), że do nauki historii i przyrody zatrudnia się mężczyzn” (A.E. Banot: „Kwestia finansowa kwestii kobiecej w życiu i twórczości Elizy Orzeszkowej”, s. 92). Przez to, że krąg zawodów kobiecych był tak wąski, podaż przekraczała popyt – wielość rąk do pracy oznaczała najczęściej niskie zarobki, a te i tak w porównaniu do męskich wypłat były przerażająco niskie. Różnica między honorarium kobiety i mężczyzny – za wykonanie tej samej pracy – była nawet dwukrotna w przypadku zawodu nauczyciela.

A jednak, mimo tak licznych barier na drodze do ekonomicznej niezależności czy samego tylko poznania zasad rządzących pieniądzem, okazuje sie, że kobiety potrafiły świetnie poradzić sobie w niesprzyjających warunkach. Ba! Często zarządzały męskim majątkiem, zapobiegając finansowym katastrofom. Wśród takich „ekonomek”, którym mężczyźni zawdzięczali płynność finansową, autorki i autorzy wymieniają między innymi George Sand (tekst Moniki Bednarczuk), Elżbietę z Branickich Krasińską (artykuł Piotra Lachowicza) czy Annę Dostojewską (praca Ewy Pogonowskiej). Pierwsza z nich nie tylko dbała o finanse Chopina – dziś można powiedzieć, że była menedżerem wirtuoza – ale także organizowała jego prozdrowotne podróże, jednocześnie wciąż zarabiając na siebie piórem. Żona Zygmunta Krasińskiego, z którą poeta związał się właśnie z powodu pokaźnego wiana, odratowała finanse małżeńskie po bankructwie zarządcy majątku Krasińskich, oszczędzając na swoich potrzebach, konsekwentnie doprowadzała do budowy nowej posiadłości. Sam poeta nieraz podkreślał, że gdyby nie zaradna Elżbieta – „przepadłby”. Także Anna Dostojewska, nie tylko żona, ale i stenografka, redaktorka i doradczyni Fiodora Dostojewskiego, musiała uporać się z wieloma problemami finansowymi, spowodowanymi głównie hazardowym nałogiem męża (na co wskazuje już tytuł artykułu: „Żona gracza. Uwagi na marginesie pism autobiograficznych Anny Dostojewskiej”). Gdyby nie jej przezorność, opanowanie i spryt, pisarz nigdy nie wyszedłby i z długów, i z nałogu. Bliżej współczesności można ulokować wszystkie niemal żony i matki z czasów PRL-u (w „Księgowaniu” wymienione z imienia i nazwiska są literatki, głównie z uwagi na profil publikacji – m.in. Jadwiga Żylińska, Joanna Szczepkowska czy Krystyna Kofta), które musiały na co dzień wykazywać się sprytem i doskonałą organizacją, by zapewnić swojej rodzinie podstawowe środki do życia, a przecież nierzadko wykonywały też pracę zawodową. Skoro te kobiety, mimo tak utrudnionego dojścia do pieniądza, wiedzy o i władzy nad nim, często dawały sobie radę lepiej niż mężczyźni – dlaczego tak mało o nich wiemy? „O kobiecie posiadającą choćby ograniczoną władzę, realną, finansową, raczej nie mówiono. (…) Dominujące narracje romantyczne (…) skupiały się na udręczonej, w żałobę odzianej, skromnej kobiecie, która swoim oddaniem i wytrwałością w sytuacji braku [podkr. – A.B.] dowartościowuje romantycznych bohaterów (…). Temat pieniędzy (i) kobiety, jak i temat pieniędzy w ogóle, nie pasowały do literatury” – pisze w swoim artykule Monika Bednarczuk („Femina dives et poeta pauper. Twórcy w kręgu Izabeli Czartoryskiej, Karoliny Sobańskiej i George Sand”, s. 20–21). Można powiedzieć, że temat ten miał się do literatury jak kobieta do pieniądza – oficjalnie nie miały ze sobą wiele wspólnego. Znów zadziałały stereotypy, znów do gry wkroczył patriarchat. Ten wieloznaczny brak, przypisany biernej kobiecie, mógł – w zgodzie z kulturowym schematem – wypełnić jedynie mężczyzna. Dlatego kobieta zasypująca dziurę budżetową, gromadząca i pomnażająca kapitał, była tematem nieciekawym, niezgodnym z obowiązującym nurtem, pozornie marginalnym.

Autorki i autorzy (których w spisie treści można znaleźć zaledwie dwóch) „Księgowania” bardzo mocno podkreślają związek, jaki łączy emancypację kobiet, a więc także jej cel – niezależność – z pieniędzmi. Niemal każda przywoływana pionierka ruchu emancypacyjnego uważała, że niezależność finansowa jest pierwszym i niezbędnym krokiem do uzyskania niezależności w każdym innym aspekcie życia. Pisząc o Narcyzie Żmichowskiej, Barbara Zwolińska zaznacza, że zintensyfikowanie tematu pieniądza w twórczości pisarki związane jest z „ugruntowaniem poglądu autorki, iż podstawą emancypacji kobiet jest uzyskanie niezależności finansowej” („Kobiety i pieniądze w powieściach Narcyzy Żmichowskiej”, s. 58), a sama Żmichowska pisała, że „kobieta tylko »Pieniędzmi ugruntuje równość małżeńską i władzę macierzyńską«” (s. 81). Z kolei Eliza Orzeszkowa we wprowadzeniu do artykułu „Kilka słów o kobietach” „podkreślała, że kobiety powinny emancypować się między innymi »od wypatrywania z cudzej ręki kawałka powszedniego chleba, od wiecznego zamykania przed niemi dróg poważnej i użytecznej pracy«” (A.E. Banot: „Kwestia finansowa…”, s. 83–84), choć sama pisarka sięgnęła po pióro nie z ideologicznego, lecz bardzo pragmatycznego powodu – zadłużenia. Czytając podobne światopoglądowe wypowiedzi pisarek, nie można się dziwić, że symboliczną patronką tomu została Virginia Woolf. Liczne artykuły zawarte w „Księgowaniu” nasycone są mniej lub bardziej oczywistymi aluzjami do autorki „Własnego pokoju” czy tegoż właśnie dzieła, a Inga Iwasiów we wstępie zatytułowanym „Trzy gwinee. Księgowanie” obszernie wyjaśnia, dlaczego właśnie z Woolf, a nie żadnej z polskich działaczek – takich jak Irena Krzywicka, Zofia Nałkowska czy Paulina Kuczalska-Reinschmit – zaczerpnęła motyw przewodni swoich przemyśleń. Według Iwasiów „metafora »własnego pokoju i minimalnego dochodu«, a także opis położenia kobiety, która chce zdobyć wykształcenie w przykrojonym na męskie potrzeby świecie uniwersytetu, należą do najczęściej cytowanych i najpowszechniej znanych tekstów eseistycznych wieku XX” (s. 10).

„Księgowanie” to nie tylko chronologiczny przegląd dzieł dotyczących pieniądza czy pisarek dążących do finansowej niezależności. Dzięki lekturze tomu można poznać głęboko analizowany wpływ historii na życie kobiet i ich emancypacyjne działania. Polska, od wieków uwikłana w sąsiedzkie spory, paradoksalnie stanowiła dobry grunt pod coraz większe usamodzielnianie się kobiet. Powstanie listopadowe i zryw styczniowy to pierwsze poważne wydarzenia, o którym piszą m.in. Barbara Zwolińska i Tatiana Czerska w kontekście większego dostępu kobiet do rządzenia pieniądzem. W obliczu śmierci mężów i synów żony i matki były wręcz zmuszone przez los, by zakasać rękawy i zacząć pracować na utrzymanie rodziny. Podobna sytuacja miała miejsce po I i II wojnie światowej; także w czasie PRL-u kondycja materialna większości Polek zmuszała je do podjęcia pracy zawodowej. Co więcej, Tatiana Czerska, powołując się na Annę Nasiłowską, zwraca uwagę na nieco inny układ społeczny w polskiej tradycji, „w której patriarchalizm (…) nie był składnikiem dominującym. W sferach ziemiańskich pozycja kobiety była bowiem znacznie silniejsza, na wsi zdarzało się nawet partnerstwo między małżonkami” („Ziemianki i pieniądze”, s. 369–370). „Księgowanie” pokazuje też, jak idee epok ułatwiały bądź utrudniały kobietom finansową niezależność – pewnie dlatego też najwięcej artykułów dotyczy drugiej połowy XIX wieku, kiedy to myśl pozytywistyczna wspierała emancypację. Kobiety mogły liczyć na poparcie m.in. Aleksandra Świętochowskiego, choć i wtedy nie zabrakło tych, którzy oskarżali pracujące emancypantki o „upadek rodziny i szerzenie nihilizmu, a także przeszczepianie na grunt polski niezdrowych zachodnich idei” (S. Karpowicz-Słowikowska: „Czy kobieta potrafi zarabiać pieniądze? Przypadek »Emancypantek« Bolesława Prusa”, s. 230). Także rynek zostaje ukazany jako element mający istotny wpływ na twórczość, a więc i zarobek, kobiet. I mowa tu nie tylko o XX-wiecznym polskim przełomie 1989 roku, szeroko już opisywanym we wcześniejszych publikacjach, ale także o sytuacji XIX-wiecznego pisarza, który z uwagi na nową sytuację nadawczo-odbiorczą „zmuszony zostaje do współzawodnictwa w ubieganiu się o względy czytelników o niewiadomych i nieprzewidywalnych gustach” (A. Krukowska: „Finanse autorki popularnej. Na przykładzie Józefy Kisielnickiej”). Z drugiej strony ożywiony rynek wydawniczy oferował coraz więcej tytułów czasopism, z którymi można było nawiązać współpracę.

„Księgowanie. Literatura, kobiety, pieniądze” to pokaźny, ponadpięćsetstronicowy zbiór artykułów, których trzy tytułowe elementy przeplatają się z innymi, niezwykle ciekawymi zagadnieniami. Teksty dotyczą głównie kobiet – życia pisarek i ich bohaterek, ale wśród analizowanej twórczości znajduje się także pisarstwo Fiodora Dostojewskiego i Bolesława Prusa. Choć większość artykułów traktujących o literaturze dotyczy beletrystyki, wśród tekstów jest też interesująca praca Urszuli Glensk „50 groszy. Egzystencja międzywojennych prostytutek w relacjach dokumentalistów”. Oprócz literatury pięknej znajdziemy więc w „Księgowaniu” reportaże, artykuły prasowe, listy, pamiętniki czy raporty. Co więcej, autorzy nie ograniczają swoich zainteresowań do kręgu literatury wysokiej, uznanej, będącej od wieków na ustach poważanych krytyków. W „Księgowaniu” można przeczytać także o współczesnej popularnej literaturze erotycznej (w tym o „Wszystkich odcieniach czerni” celebrytki Ilony Felicjańskiej, książce jawnie nawiązującej do „Pięćdziesięciu twarzy Greya”) czy też kryminałach XXI-wiecznych autorek. „Księgowanie. Literatura, kobiety, pieniądze” jest więc pozycją opisującą powiązanie tytułowej triady bardzo wszechstronnie, nie ograniczając się do jednej płci autora, jednego czasu, jednego gatunku. Można powiedzieć, że teksty w niej zawarte cechuje pewien dualizm. Już sam tytuł wskazuje na dwoistość – księgowanie odnosi się i do literatury, i do finansów. Kobieta zaś – uznawana za płeć, która lubi pieniądze wydawać, a nie zarabiać – okazuje się tą, która trzyma w ryzach rodzinny budżet. Badacze prezentują zarówno postacie pisarek i ich życiowe zmagania z problemem pieniędzy (a raczej ich braku), jak i powstałe pod ich piórem bohaterki, których los często wiąże się z dziejami autorek. Poznajemy nie(stereo)typowe zachowania kobiet, które twardo negocjują swoje honoraria, ale dowiadujemy się też o kobiecych sztuczkach Zapolskiej, która udaje trzpiotkę, by wzbudzić u mężczyzn potrzebę roztoczenia pomocy nad artystką i w ten sposób przyspieszyć zapłatę należnej jej gaży.

Artykuły zamieszczone w „Księgowaniu” ukazują więc nieoczywiste, nieznane dotąd oblicze kobiet, które mimo miana słabej płci nosiły często na swoich barkach ciężar utrzymania siebie i swojej rodziny. Które chciały i potrafiły być niezależne, bo, jak zwraca uwagę Ewa Owczarz w zamieszczonej na okładce recenzji, „rachunek” często rymuje się z „szacunek”. Wiedziały, że tylko w ten sposób uzyskają niezależność w pełnym tego słowa znaczeniu. Że pokażą swoją wartość. Brzmi zbyt materialnie? Niekoniecznie. Praca kobiet, ta domowa, od zawsze była, jest – i pewnie będzie – nieodpłatna. W męskiej ocenie więc – nieistotna, niewarta uwagi. By być doceniane, kobiety musiały wyjść ze sfery prywatnej i wejść w męski świat i system wartości. Musiały pokazać, że także w sferze publicznej mogą robić to, co mężczyźni, udowadniając tym samym, że potrafią wykonywać prace wartościowe, przeliczane na konkretne pieniądze. Nie istniało inne wyjście. Ta próba ekonomicznego zrównania się do męskiej pozycji była niezbędna do dalszego samorozwoju, kolejnych emancypacyjnych dążeń. „Księgowanie” powinni przeczytać więc i ci, którzy kibicują ruchowi feministycznemu, i ci, którzy uważają, że kobiety są naturalnie bierne, słabe i niezdolne do pracy poza domem. Książka ta otwiera oczy na szereg zjawisk, o których się po prostu nie mówiło. Poznanie mechanizmów – rynkowych, kulturowych, prawnych – sterujących kobiecym losem na pewno poszerzy myślowe horyzonty i pozwoli jeszcze raz przedefiniować pewne stałe, już dawno utrwalone pojęcia.
Księgowanie. Literatura, kobiety, pieniądze”. Red. Inga Iwasiów, Agata Zawiszewska. Wydawnictwo Naukowe Uniwersytetu Szczecińskiego. Szczecin 2014.