Wydanie bieżące

15 kwietnia 8 (272) / 2015

Piotr Gorliński-Kucik,

WSTĘP DO FANTASTYCZNEGO IMAGINARIUM (PIOTR JEZIERSKI: 'WEKTORY WYOBRAŹNI')

A A A
Książka Piotra Jezierskiego jest książką dobrą, nawet bardzo dobrą, ale jednocześnie stanowi niewykorzystaną szansę – mogłaby bowiem być książką co najmniej fascynującą. W czterech esejach opowiada nam autor o przekraczaniu kolejnych granic – technologii, przestrzeni, czasu i życia w obrębie tekstów kultury popularnej. „Wektor wyobraźni” oznacza „koncepcję, hipotezę zrodzoną w umysłach twórców fantastyki. A kierunek? Tych jest kilka. Wszystkie zmierzają poza granice osiągalne dla współczesnego człowieka” (s. 10). Na samym początku Jezierski przyznaje, że książka jest efektem jego przyjemności lektury: „Fantastyka stała się wysokooktanowym paliwem rozgrzewającym motor mojej wyobraźni” (s. 9).

Wydawałoby się zatem, że nic lepszego czytelników spotkać nie może: książka pisana o fantastyce przez entuzjastę kultury popularnej. Niestety – używając podjętej metaforyki – wektor ten przyjął inny zwrot i publikacja, zamiast być obszernym kompendium kluczowych dla SF (i nie tylko) zagadnień, stała się krótkim, wybiórczym esejem, przeglądem/streszczeniem kilkudziesięciu tekstów, w których pojawiają się symptomy transgresji człowieka.

Innymi słowy: mam problem z tym, do kogo książka ta jest adresowana. Nie zachwycą się nią pewnie „nerdowie”, ci są bowiem daleko bardziej zaawansowani nie tylko w znajomości tekstów, filmów, seriali i gier opisanych w pracy Jezierskiego, ale także ich tła naukowo-technicznego; nie będzie ta książka przydatna specjalistom – naukowcom, filozofom, literaturoznawcom, bowiem zwyczajnie nie porusza ona (w dostatecznym stopniu) zagadnień z obszaru tych dyscyplin. Zostają zatem ci, którzy na fantastyce się nie znają, uważają ją za zbiór tekstów słabych, sztampowych, pozbawionych głębi i skupiających się na opisach „zielonych ludzików z Marsa”. Ta grupa znaleźć może w „Wektorach wyobraźni” interesujący (i niezobowiązujący) wstęp do kilku zagadnień, który znacząco wpłynie na jej dotychczasowe przekonania.

Odnośnie do wyboru granic, których przekraczaniu przygląda się autor, powiedzieć trzeba, że to wybór całkiem dobry, choć i to nie bez zastrzeżeń. Pierwsza z nich, „[t]echnologiczna granica, którą przebijamy, włączając grę komputerową, zanurzając się w sieci czy nawet rozsiadając się przed telewizorem, połączy się w poniższym rozdziale z granicami umysłu i wymiarów, które – choć stworzone przez człowieka – stają się czasem autonomicznymi światami” (s. 22) – zauważa Jezierski. Nieco wyżej zaś pisze: „Technologia jest kluczową przeszkodą, na którą natrafiamy przy przekraczaniu granic pomiędzy niemal każdym z opisanych tu fantastycznych marzeń a jego realizacją” (s. 21).

Na wszystko to zgoda, technologia stanowi granicę, przez którą człowiek (podmiot) przechodzi z jednego świata do drugiego, zupełnie innego (problem jest istotny zwłaszcza wtedy, gdy technika okazuje się niewystarczająco zaawansowana). Jednak – technologia jest przecież przede wszystkim wehikułem, który tegoż człowieka przez pozostałe granice (przestrzeni, umysłu, życia) przeprowadza! Na tym zasadza się transhumanizm, o którym Jezierski wspomina rzadko. Pomijam też fakt, że porządków tych (światów, pomiędzy którymi się przemieszczamy) nie da się ściśle odgrodzić, przede wszystkim dlatego, że są one zmienne, uhistorycznione. Czym innym była telewizja dla pokolenia Amerykanów urodzonych w latach pięćdziesiątych zeszłego wieku, czym innym jest ona dziś (i, żeby jeszcze trochę pokomplikować, z innego świata i w inny świat przenosiła swoich odbiorców wtedy, a w inny – współcześnie).

W tym rozdziale wspomina Jezierski o wirtualnej rzeczywistości, powołując się na „Tron”, „Fallout 3”, rosyjski internet (przy okazji czego opowiada jego historię oraz bardzo ciekawie pisze o sieci 3.0 i 4.0), a także różnego rodzaju grach (vide filmy „Gra” i „Podziemny krąg”).

Drugą granicą jest przestrzeń. Jezierski wspomina o historiach alternatywnych i postczłowieku (tu, jedyny raz, przywołuje Jacka Dukaja i jego „Extensę”; trochę zabrakło też Stanisława Lema i opisu jego koncepcji). Wychodzi wszakże od Baudrillarda i jego tezy o końcu science fiction w jej „klasycznej” odmianie – tezy postawionej w efekcie wyczerpania możliwości terytorialnej ekspansji człowieka w kosmosie czy na powierzchni Ziemi. Z tego powody zresztą współczesne utopie (nie-miejsca) stały się w zasadzie u-chroniami, które opowieść przenoszą po prostu w daleką przyszłość. W tym miejscu czyni autor kilka ciekawych uwag o powieści „Eon” Grega Beara, w Polsce chyba nieco mniej znanej.

Trzecia granica to umysł. Tu Jezierski zabiera nas w podróż po tekstach, które opowiadały o – szeroko rozumianych – odmiennych stanach świadomości, a w każdym razie o podważaniu ontycznego statusu rzeczywistości (chodzi o nową odmianę solipsyzmu spowodowaną ekspansją światów wirtualnych, czyli fantomatyki, mówiąc językiem Lema). A zatem o LSD, „Ubiku” Philipa K. Dicka („Wyobraźnia Dicka stała się piętnem znaczącym moje nastoletnie przygody” [ s. 117]), a nawet „Incepcji” Christophera Nolana.

Czwarty i ostatni esej dotyczy granic życia – czyli śmierci. Aby uniknąć referowania koncepcji dotyczących eschatologii, „przywołam – pisze Jezierski – tylko te z klasycznych ujęć tematu, które najliczniej pojawiają się we współczesnych tekstach popkultury” (s. 140). A zatem opisuje autor teksty, które dotyczą życia po życiu, włącznie z horrorami o wampirach, „Szóstym zmysłem” oraz podstawami tanatologii.

Podziw budzi obszerna bibliografia zestawiona na końcu książki, pomocna zwłaszcza mniej zorientowanym w obrębie fantastyki czytelnikom. Problem w tym, że „Wektory wyobraźni”, jakkolwiek ciekawie pomyślane, są nieco chaotycznym zbiorem luźnych reminiscencji dotyczących swobodnie dobranych tekstów. Nie będę kruszył kopii w sprawie czterech wybranych przez Jezierskiego kategorii i podstawowych założeń książki, ale i tu pewnie dałoby się z autorem polemizować. O ile bowiem są one faktycznie kluczowe, to nie obejmują wszystkich problemów podejmowanych w SF i jej okolicach. Mam tu na myśli przede wszystkim cielesność – tak w kontekście cyborgizacji, jak i (niemal całkowitego) zaniku ciała w światach wirtualnych (dotyczy to także znacznego przeformułowania płciowości i seksualności człowieka przyszłości). A gdyby jeszcze wyjść poza kategorię podmiotu (człowieka) – można by napisać sporo o polityczność SF, problemie władzy, ekonomii oraz kilku innych zagadnieniach.

„Wektory wyobraźni” są godne polecenia dla tych wszystkich, których fantastyka (i jej obrzeża) kusi bogactwem swojego imaginarium, a dla których wciąż jest terra incognita. Znajdą tu bowiem wartko napisaną opowieść o niektórych z najważniejszych dla tego gatunku tekstów i o jego kontekstach kulturowych.
Piotr Jezierski: „Wektory wyobraźni. Przekraczanie granic w tekstach kultury popularnej”. Wydawnictwo Naukowe Katedra. Gdańsk 2014 [seria: Kontinuum].