Wydanie bieżące

1 maja 9 (273) / 2015

Andrzej Ciszewski,

ŻYCIE TO WALKA (BATTLING BOY / STRANGE YEARS: JESIEŃ1)

A A A
Blondwłose bożyszcze wkraczające w dorosłość z widowiskowym, postmodernistycznym przytupem oraz braterski duet śmigający na jednośladach po jałowych ziemiach – Kultura Gniewu promuje nowych bohaterów, których perypetie z pewnością pozyskają grono wiernych czytelników.

Zmierzch niewinności („Battling Boy”)

Źle się dzieje w Arcopolis. Nie dość, że miasto nękane jest przez plagę potworów (pośród których prym wiedzie Humbaba – zwalisty pożeracz samochodów), to okoliczne dzieciaki padają ofiarą porwań organizowanych przez zamaskowane ghule dowodzone przez charyzmatycznego Sadisto. Kryzysową sytuację stara się zażegnać lokalny heros Haggard West. Niestety, jedna z widowiskowych konfrontacji z grupą porywaczy kończy się dla bohatera tragicznie, czego świadkiem jest jego nastoletnia córka Aurora, dzielnie wspierająca ojca w walce z przestępczością. Teraz, przepracowując traumę po stracie sławnego rodzica, dziewczyna stara się godnie kontynuować jego misję.

Na jej drodze pojawia się jednak pewna niedogodność: nowym bożyszczem Arcopolis zostaje niejaki Battling Boy – obdarzony nadludzkimi zdolnościami tajemniczy przybysz o aparycji blondwłosego chłopca. Otoczony powszechnym uwielbieniem pogromca Humbaby nie wydaje się specjalnie szczęśliwy. Wszak, technicznie rzecz ujmując, to nie on (mimo szczerych chęci oraz usilnych starań) rozprawił się z bestyjką, lecz jego gromowładny rodziciel – kosmiczny bóg do złudzenia przypominający Marvelowskiego Thora. To właśnie napakowany niebianin wysłał swojego syna na Ziemię, by (zgodnie z uświęconą tradycją) wkroczył w wiek dorosłości poprzez uczestnictwo w heroicznej przygodzie. Niestety, pierwsza walka półboga spowitego w podróżną pelerynę nie przyniosła Battling Boyowi spodziewanej satysfakcji, a, co gorsza, zwróciła na niego uwagę przebiegłych ghuli. Zaopatrzony w szereg magicznych artefaktów (takich jak niewidzialna karta kredytowa czy pomocny w walce zestaw koszulek z „interaktywnymi” wizerunkami zwierząt i baśniowych istot) bohater stara się odnaleźć w obcej dla siebie rzeczywistości, nie podejrzewając, że prawdziwe problemy dopiero się zaczynają.

Graficzna powieść Paula Pope’a – nowojorskiego scenarzysty, ilustratora oraz projektanta (współpracującego z takimi tuzami, jak DC Comics, British Film Institute, Paramount Pictures czy Warner Brothers) – to wydawnicza perełka, która powinna się znaleźć na półce nie tylko fanów trykociarskich opowieści. Autor „Batman. Year 100” z wdziękiem, dystansem oraz wyczuwalnym znawstwem podejmuje temat symbolicznej figury Bohatera (przez duże B) oraz jego społeczno-politycznej, kulturowej czy medialnej roli. Pope tworzy fundamenty własnego uniwersum, poprzecinanego ścieżkami wytyczonymi przez komiksowy kanon. Ale nie tylko przez niego.

Nawiązania do akadyjskiego „Eposu o Gilgameszu”, soczyste cytaty z „Pierścienia Nibelunga” Ryszarda Wagnera, zabawa konwencją przygodowo-fantastycznej pulp fiction czy ubranie studium rytuału inicjacyjnego w szaty dowcipnej, okraszonej niezwykle nośnymi dialogami coming-of-age story, mówiącej o końcu dzieciństwa i potrzebie przyjęcia odpowiedzialności, także za samego siebie – artysta mocno miesza w kotle (pop)kultury, wyciągając z niego wątki, motywy i archetypy, które formułuje w apetyczny delikates. Kapitalne kompozycje kadrów i plansz – bezbłędnie pokolorowanych przez Brytyjkę Hilary Sycamore – sprawiają, że „Battling Boy” jest tryumfem kameralnej opowieści, paradoksalnie posiadającej rozmach godny komiksowej opery, jakiej nie powstydziłby się Jack Kirby. Trudno tu mówić o przypadku, bo legendarny grafik – obok Alexa Totha, Hugo Pratta czy Hergé – wskazywany jest przez autora „The Rise of Aurora West” jako twórca mający realny wpływ na styl jego prac, przesiąkniętych skądinąd zwiewnym, vintage’owym duchem.

Mówiąc krótko: „Jim Morrison amerykańskiego komiksu” serwuje czytelnikom prawdziwy rarytas, oferujący niesamowite bogactwo doznań, rozbudzających apetyt na (o wiele) więcej.

Pustynny świt („Strange Years: Jesień1”)

Internetowy komiks w języku angielskim, udostępniony do darmowego pobrania wraz ze skomponowaną na potrzeby projektu muzyką ilustracyjną – tak prezentowała się pierwotna forma postapokaliptycznej opowieści, będącej owocem współpracy popularnego blogera i kreatywnego przedsiębiorcy Artura Kurasińskiego ze scenarzystą oraz rysownikiem Michałem Śledzińskim. Album „Strange Years: Jesień1” to rozszerzona, przyobleczona w papierowe ciało wersja zaczynu dłuższej historii, która zapowiada się co najmniej obiecująco.

Atak terrorystyczny na World Trade Center 11 września 2001 roku był zaledwie preludium zatrważających wydarzeń, które odmieniły oblicze znanego nam świata. Łańcuch zamachów, wyginięcie pszczół, czas pustyni – kolejne etapy zagłady przetrąciły kręgosłup globalnej stabilizacji. Aby przetrwać, ludzie zaczęli się organizować w małe społeczności, takie jak miasteczko Hope: bastion „nowych Amerykanów”, którego (nie tylko) duchowym przywódcą jest Brandon. W odczuciu jednookiego lidera zagrożeniem dla kruchego status quo są przemierzające pustkowia grupy nomadów zebranych wokół osoby enigmatycznego Proroka.

Do tego poglądu mężczyzna stara się przekonać Elvisa – rowerowego kuriera, który wraz ze swoim bratem (czarnoskórym Reubenem) szusuje po rubieżach, regularnie dobijając interesy ze starym Campem mieszkającym na terenie „cmentarzyska” samolotów. Po drodze bohaterowie spotykają (siedzącego w cieniu Jabłoni Wisielca) zakapturzonego jegomościa, którego profetyczna przemowa wywołuje u nich (podobnie jak u czytelnika) nie lada konsternację. A potem robi się już tylko ciekawiej…

Pierwsza część pierwszej części futurystyczno-przygodowego cyklu (ułożonego w kluczu pór roku) przekonuje do siebie nielinearnym trybem narracji, w której pobrzmiewają echa różnorodnych poetyk. Dobrze widać to na przykładzie obyczajowo-humorystycznego prologu zwieńczonego lodowatym podmuchem (jak najbardziej) autentycznej grozy. Kurasiński oraz Śledziu sprawnie zawiązują akcję utworu, na pierwszy rzut oka przynoszącego dość ponurą wizję przyszłości, w której jednak nie powinno zabraknąć miejsca dla nadziei.

Pustynno-promieniotwórcze lokalizacje zamieszkiwane przez krwiożercze mutanty, zwięźle zarysowana relacja między braćmi reprezentującymi dość odmienne światopoglądy, barwne persony (vide: Pchełka, córka Campa o posturze enerdowskiej sztangistki czy częściowo zamaskowany Prorok, którego fizys budzi dość oczywiste skojarzenia) oraz mnogość nawiązań do Starego Testamentu, literacko-filmowych tekstów popkultury, jak i doskonale znanej nam rzeczywistości – utrzymany w przygaszonej tonacji tom „Strange Year. Jesień1” wyraźnie akcentuje wszystkie wspomniane elementy, które mają szansę na pomyślne rozwinięcie w kolejnych epizodach serii, realistycznie zilustrowanej przez Michała Śledzińskiego, będącego równocześnie scenarzystą recenzowanego komiksu. Dobre wyczucie dramaturgii kumulowanej w sekwencjach kadrów oraz na rysowanych z rozmachem planszach świadczy o klasie artysty, który – mam nadzieję – poprowadzi cykl ku (jeszcze) lepszemu jutru.
Paul Pope: „Battling Boy” („Battling Boy”). Tłumaczenie: Marceli Szpak. Wydawnictwo Kultura Gniewu. Warszawa 2015.
Artur Kurasiński, Michał Śledziński: „Strange Years: Jesień1”. Wydawnictwo Kultura Gniewu. Warszawa 2015.