Wydanie bieżące

1 czerwca 11 (275) / 2015

Magdalena Kempna-Pieniążek,

CZAS SERIALI NIGDY SIĘ NIE SKOŃCZY?

A A A
Książki o serialach
Publikacja pod redakcją Agnieszki Szczepanek, Sandry Wojciechowskiej i Piotra Buśko jest odpowiedzią na – ostatnimi czasy szczególnie dużą – potrzebę pogłębionej refleksji nad współczesnymi serialami: nie tylko nad ich formatami czy ewolucją, lecz także tematyką i społecznym funkcjonowaniem. Uwag o charakterze czysto genologicznym nie znajdziemy tu wiele. Autorzy „Czasu seriali” nie ukrywają wszak, że medioznawcza perspektywa nie jest im najbliższa. Od rozważań o charakterze tzw. nowej generacji seriali znacznie bardziej interesują ich konkretne przypadki – teksty kultury oglądane z przeróżnych perspektyw: od historycznej, przez duchową, po genderową.

Wyrazem tego analitycznego nachylenia jest struktura książki. W trzech działach („Obszary serialowego dyskursu”, „Bohaterowie, struktury, tematy”, „Serial społecznie zaangażowany i angażujący”) zamieszczono artykuły, z których większość poświęcona jest na ogół jednemu, rzadziej zaś dwóm lub trzem tytułom. Mamy tu więc eseje dotyczące: „W garniturach” (Dawid Junke), „Prawa ulicy”, „Trawki”, „Breaking Bad” (Mateusz Mirys), „Mody na sukces” (Aleksandra Szmida), „Iluminacji” (Tomasz Umerle), „Sześciu stóp pod ziemią” (Marta Aksztin), „Kompanii braci” (Katarzyna Chruszczewska), „Community” (Karolina Ćwiek-Rogalska), „Dawno, dawno temu”, „Grimma” (Maciej Skowera), „The Walking Dead” (Sandra Wojciechowska), „Queer as Folk” (Małgorzata Major), „Plotkary” (Aleksandra Mirowicz), „American Horror Story” (Agnieszka Szczepanek) oraz „Wszystkich wcieleń Tary” (Piotr Buśko). Przyjęte przez autorów „Czasu seriali” ścieżki metodologiczne różnią się od siebie tak samo jak (realizacyjnie, światopoglądowo, tematycznie i formalnie) odległe od siebie są niektóre z omawianych przez nich tytułów. Młodzi badacze udowodniają, że w konfrontacji ze współczesnymi serialami sprawdzają się najrozmaitsze narzędzia badawcze: „W garniturach”, jak się okazuje, można oglądać przez pryzmat myśli Jacoba Taubesa, a „Moda na sukces” da się interpretować jako wyraz cywilizacyjnych problemów późnej nowoczesności.

Ostatni z wymienionych wątków wydaje się jednym z najciekawszych w całej publikacji. O ile pierwszą część artykułu Aleksandry Szmidy, dotyczącą opery mydlanej jako gatunku, czyta się z licznymi wątpliwościami (cytowanie Wikipedii trudno uznać za praktykę godną pochwały), o tyle już kolejne fragmenty tego obszernego eseju uwodzą sprawnie poprowadzoną, metodologicznie spójną narracją. W obliczu zaprezentowanej przez autorkę interpretacji nawet najbardziej absurdalne wątki „Mody na sukces” (kilkadziesiąt ślubów w serialu, w którym – jak się wydaje – niemal każdy bohater łączy się przynajmniej raz w parę z każdą z bohaterek, tajemnicze znikanie postaci oraz ich nie mniej tajemnicze powroty) zdają się nabierać głębszego sensu, stanowiąc elementy (rzecz jasna, nieświadomej) diagnozy bolączek ponowoczesnego podmiotu.

Artykuł o „Modzie na sukces”, zajmujący w tomie najwięcej miejsca (prawie 60 stron), wyróżnia się na tle innych tekstów wielowątkowością i kompleksowością ujęcia. Wspominam o tym nie po to, by rozliczać redaktorów z kwestii (nie)proporcjonalnego układu treści (pozostałe artykuły liczą ok. 12-20 stron), lecz dlatego, że – jeżeli „Czasowi seriali” można coś zarzucić, a zarzucić można niewiele – to chyba głównie skrótowość ujęcia podejmowanych wątków. Nie chodzi tutaj bynajmniej o to, że autorzy postawili na ilość (omawianych seriali) kosztem jakości (interpretacji), bo każdy z artykułów – otwierając się na rozmaite polemiki – przynosi ciekawą propozycję interpretacji. Problemem jest raczej to, że tam, gdzie czytelnik oczekiwałby narracji na miarę długości może nie całego sezonu serialu, ale przynajmniej jednego porządnego odcinka, otrzymuje często zaledwie trailer, zajawkę ciekawych wątków. Niekiedy, choć bardzo rzadko, skróty myślowe, jakich z konieczności dokonują autorzy, prowadzą do powstania kontrowersyjnych sformułowań, takich jak to wyjęte z tekstu o „The Walking Dead”: „Zombie jeszcze do niedawna były kojarzone z niskobudżetowymi horrorami, pełnymi sztucznej krwi i kiepskich aktorów. Dopiero »The Walking Dead« zmienia podejście do produkcji traktujących o pladze żywych trupów” (s. 190). Nie ujmując niczego randze serialu, konstatacje tego typu trudno uznać za zasadne. Wydaje się, że autorka nie bierze pod uwagę ani wysokobudżetowych realizacji z serii „Resident Evil”, ani dość skomplikowanej recepcji „Nocy żywych trupów” George’a Romero, która stosunkowo szybko obrosła całkiem „poważnymi” odczytaniami.

Skrótowość wątków pojawiających się w „Czasie seriali” częściej niż interpretacyjnymi nieporozumieniami skutkuje poznawczym niedosytem. Na przykład tytuł artykułu o serialu „Sześć stóp pod ziemią” zapowiada uważne przyjrzenie się obecnym w nim „poziomom wizualnej reprezentacji ciała”, jednak sam tekst oferuje raczej ogólnikowe (co nie oznacza, że nietrafne) rozpoznania: „Zawartość otwartej trumny nie odsyła do zapamiętanej rzeczywistości, a do ostatecznego, idealnego obrazu, możliwego do podziwiania tu i teraz” (s. 135). W artykule tym więcej miejsca niż serial zajmują metodologiczne konteksty związane z estetyzacją śmierci. I chociaż trudno mieć do autorki pretensje o takie nachylenie, to jednak po lekturze pozostaje żal, że omówienie „Sześciu stóp pod ziemią” stanowi tutaj raczej pretekst niż tekst właściwy. Podobny niedosyt budzi artykuł o adaptacjach baśni. Trudno oprzeć się wrażeniu, że Maciej Skowera w trafny sposób zarysowuje charakter seriali takich jak „Dawno, dawno temu” i „Grimm”, wprowadza niezbędne konteksty, a następnie… urywa swoją interpretację konstatacją mało przekonującą przy uważniejszym przyjrzeniu się współczesnym audiowizualiom: „Młodszym proponuje się dziś (…) obrazy pełne okrucieństwa i pesymizmu, a starszym – często mroczne, ale wciąż baśniowe i niekiedy (…) niosące pocieszenie dzieła” (s. 188).

Wspomniane tutaj wątpliwości mają charakter poboczny. Jako całość „Czas seriali” czyta się bowiem z dużą przyjemnością i niesłabnącym zainteresowaniem. Właśnie: czyta. We wstępie książki redaktorzy deklarują: „Przyglądamy się serialom, oglądamy je wspólnie, badamy socjologiczne fenomeny i całkiem marginesowe produkcje. Szukamy w nich odpowiedzi na pytanie, które jako literaturoznawców interesuje nas najbardziej. Dlaczego przestaliśmy czytać?” (s. 10). Nawet jeżeli taka koncepcja rzeczywiście przyświecała powstaniu książki, to w praktyce trudno jej obecność na kartach „Czasu seriali” wytropić – i to nie tylko dlatego, że autorzy poszczególnych artykułów sami zaliczają się do „widzów czytających” (o czym świadczą niejednokrotnie erudycyjne przypisy do ich tekstów). Bardziej interesujące od owej (nieudzielonej) przez książkę odpowiedzi na pytanie o to, czy seriale mają jakiś związek z zanikiem (?) czytelnictwa, wydają się kolejne otwierane przez „Czas seriali” pytania: na przykład o to, dlaczego współcześnie chętniej – jak można sądzić – oglądamy seriale niż filmy; i dlaczego tak często przedstawiciele nawet tych samych środowisk oglądają seriale radykalnie od siebie odmienne.

Osobiście zastanawiam się też, jak mogłaby wyglądać kontynuacja „Czasu seriali”, wydana za 20 lat. Czy seriale obecnie emocjonujące i chętnie omawiane będą wówczas zaledwie historycznymi ciekawostkami? Tendencje zauważalne w kulturze audiowizualnej nasuwają tezę, że o ile czas seriali (jako gatunku) jeszcze długo nie przeminie, o tyle czas żywotności poszczególnych tytułów po zakończeniu emisji ostatniego sezonu jest bardzo krótki; na dłużej w społecznej świadomości pozostają jedynie serie z jakichś względów istotne: przełamujące obyczajowe tabu („Seks w wielkim mieście”), narracyjnie zawiłe („Zagubieni”) lub obrastające aurą kultu („Przyjaciele”). Z pewnością aktualny moment w kulturze można nazwać czasem seriali. Jakie jednak są to seriale? Jedną z możliwych odpowiedzi na to pytanie przynosi omawiana tu książka i choćby z tego względu warto po nią sięgnąć.
„Czas seriali”. Red. Agnieszka Szczepanek, Sandra Wojciechowska, Piotr Buśko. Wydawnictwo Naukowe Katedra. Gdańsk 2014.