Wydanie bieżące

1 czerwca 11 (275) / 2015

Sara Nowicka,

POD ZNAKIEM CZARNEJ JASZCZURKI (MAGICAL GIRL)

A A A
Co jakiś czas w filmowym świecie pojawia się genialny samouk – osoba pozbawiona reżyserskiej edukacji i doświadczenia, tworząca jednak obraz z takim wyczuciem i zrozumieniem materii filmowej, którego mogliby jej pozazdrościć uznani mistrzowie. Najczęściej wymienianym przypadkiem tego typu jest Quentin Tarantino, który po latach pracy w wypożyczalni wideo wywrócił współczesne kino do góry nogami. Choć wpływ Carlosa Vermuta, autora „Magical Girl”, na współczesną kinematografię nie jest nawet w połowie tak silny jak Tarantino, to niewątpliwie reżyser ten jest jednym z najciekawszych odkryć ostatnich lat. Przed rozpoczęciem przygody z kinem Vermut tworzył komiksy, m.in. „Plutón B.R.B. Nero, de venganza de Mari Pili”, zainspirowany serialem telewizyjnym Álexa de la Iglesii, ważnej postaci hiszpańskiego kina, która mogła wywrzeć na niego niemały wpływ. W 2009 roku twórca zrealizował pierwsze krótkometrażowe filmy, zaś w 2011 roku udostępnił online swój pełnometrażowy debiut, „Diamond Flash”, który w Hiszpanii ma status dzieła kultowego. Jednak dopiero „Magical Girl”, która właśnie wchodzi na ekrany polskich kin, odkryła przed światem talent tego autora. Film zdobył Złotą Muszlę na festiwalu w San Sebastian, a sam Vermut otrzymał Srebrną Muszlę za reżyserię. Twórca był także nominowany do Nagrody Goi za reżyserię i scenariusz, a wcielająca się w jedną z najważniejszych postaci Bárbara Lennie otrzymała ów laur za pierwszoplanową rolę kobiecą. Trzeba przyznać, że film zasługuje na wszystkie przyznane mu nagrody.

„Magical Girl” rozpoczyna scena lekcji matematyki, podczas której nauczyciel mówi, że niezależnie od tego, jak potoczyłaby się historia, dwa plus dwa zawsze daje cztery. Jego wypowiedź zakłóca Barbara, która przekomarza się z rówieśnikami, a na karteczce, jaką podaje koleżance, określa nauczyciela mianem „świńskiej twarzy”. Barbara ma władzę nad dużo starszym mężczyzną: nie tylko pozbawia go godności, lecz także potrafi sprawić, że karteczka znika przed podaniem jej do rąk nauczyciela. Wiara w racjonalizm i to, co pewne, zostaje zachwiana.

Główna część akcji rozgrywa się wiele lat później. Córka bezrobotnego nauczyciela (Luis Bermejo) jest śmiertelnie chora. Ojciec, Luis, chce spełnić marzenie dziewczynki zainteresowanej anime i kupić jej kosztowny strój czarodziejki. Aby zdobyć pieniądze, decyduje się okraść sklep jubilerski, co uniemożliwia mu wymiotująca z okna Barbara (Bárbara Lennie). Widz poznaje kobietę kilka scen wcześniej jako nieszczęśliwą i emocjonalnie rozchwianą żonę psychiatry. Mąż po kolejnej kłótni zostawia Barbarę samą, a ta rozbija sobie czoło o lustro i przedawkowuje leki. Wtedy poznaje Luisa, z którym spędza noc. Bohater, widząc bogactwo, jakim otoczona jest kobieta, wpada na pomysł, by szantażować ją nagraniem wspólnego seksu i w ten sposób zdobyć pieniądze na kostium dla córki. Barbara jest zmuszona odnowić dawne kontakty. Okazuje się wówczas, że jej przeszłość była bardzo mroczna, niebezpieczna i tajemnicza. Gdy sprawy zaczynają przyjmować tragiczny dla bohaterki obrót, do gry wchodzi jej dawny nauczyciel Damián (José Sacristán). Mężczyzna właśnie opuszcza więzienie, gdzie trafił przez Barbarę, kobietę fatalną, której jednocześnie boi się i o którą chce się troszczyć.

W „Magical Girl” najważniejsze są postaci: podjęte przez nie decyzje popychają prostą z pozoru fabułę do przodu. Film Vermuta to opowieść o współczesnej Hiszpanii, której mieszkańcy, jak mówi jeden z bohaterów, są nieustannie rozdarci między emocjami, instynktem a racjonalizmem. „Magical Girl” jest także kolejną wypowiedzią na temat tego, jak łatwo porządny i dobry człowiek może zejść na drogę przestępstwa i jakie konsekwencje niosą nasze wybory.

Film Vermuta nie robiłby takiego wrażenia, gdyby nie styl i umiejętność konstruowania przez autora wciągającej historii. „Magical Girl” to nieustanna walka z przyzwyczajeniami widza. Za każdym razem, kiedy zaczynamy się domyślać, jak potoczy się dana scena, reżyser zmienia konwencję lub dodaje zupełnie zaskakujący element, wprowadzający fabułę na nowe tory. Film przypomina jaszczurkę, która co pewien czas zmienia skórę. „Magical Girl” zaczyna się jak dramat społeczny po to, by przejść w komedię, małżeńską farsę, tragedię, neo-noir, mroczny thriller przywodzący na myśl kino Davida Lyncha, moralitet, film gangsterski, wreszcie: metaforyczny obraz opowiadający o współczesnej Hiszpanii. To precyzyjnie skonstruowany postmodernistyczny miszmasz, zbudowany z różnorodnych odniesień i połączeń, doprawiony znakomitym poczuciem humoru. Pod tym względem dzieło Vermuta może przypominać twórczość wspomnianego już de la Iglesii. O ile jednak kino autora „Hiszpańskiego cyrku” wydaje się stricte rozrywkowe, a intertekstualność jest przez niego wykorzystywana dla zabawy, o tyle w „Magical Girl” mnogość odniesień służy autorowi do zbudowania złożonego, skomplikowanego świata, jak najbardziej zbliżonego do tego, w którym żyjemy. Nie tylko bowiem młoda bohaterka jest fanką „magical girl”, podgatunku mang i anime opowiadającego o nastoletnich dziewczynkach obdarzonych magicznymi mocami. Na ich punkcie oszalała niemal cała Europa; nawet w Polsce swego czasu rekordy popularności bił serial „Czarodziejki z księżyca”. Odwołanie do tego rodzaju anime znajdziemy także na butelce wina pitego przez Barbarę. Pod względem nawiązań dzieło Vermuta jest dopracowane w najdrobniejszym szczegółach, a bardziej dociekliwi widzowie mogą odnaleźć przyjemność nie tylko w analizie smaczków filmowych widocznych w obrazie, lecz także w ścieżce dźwiękowej, na której znajdują się takie utwory, jak „Song of Black Lizzard” Pink Martini czy „La Nina de Fuego”.

„Magical Girl” to zwyciężczyni pierwszej polskiej edycji projektu Scope50, zorganizowanego przez Gutek Film. Pięćdziesięciu miłośników kina z całej Polski, do których grona miałam szczęście należeć, obejrzało dziesięć produkcji prosto ze światowych festiwali i wspólnie zdecydowało, która z nich trafi na nasze ekrany. „Magical Girl” wzbudziła spory entuzjazm, a uczestnicy programu zachwycali się przede wszystkim nieprzewidywalnością, uniwersalnością i stylistycznym bogactwem oglądanego filmu. Wielu z nich doceniło sposób, w jaki Vermut łączy losy bohaterów oraz wykorzystuje wiele filmowych klisz. Uwagę zwróciły także niedopowiedzenia, których w „Magical Girl” nie brakuje. Widz niewiele wie o relacjach bohaterów; szczególnie historia Barbary i Damiána jest dla niego zagadką. Dzięki temu film Vermuta wydaje się jeszcze bardziej tajemniczy, niepokojący i otwarty na wszelakie interpretacje. Z drugiej strony zabieg polegający na nieodkrywaniu zbyt wielu kart może irytować odbiorców, którzy cenią w sztuce historie jasne i uporządkowane i nie lubią w kinie niewiadomych.

„Magical Girl” to film, który sprawi równie dużą przyjemność koneserom sztuki filmowej, jak i osobom, które nieczęsto odwiedzają kinowe sale. Pierwsi powinni wysoko ocenić świeżość i interesującą konstrukcję wielopłaszczyznowego dzieła, drugim wiele satysfakcji może przynieść obejrzenie solidnie opowiedzianej i emocjonalnie wciągającej fabuły. Film Carlosa Vermuta to obraz zanurzony w hiszpańskiej kulturze i kontekście społecznym, przedstawiający uniwersalną refleksję o współczesnym człowieku, dotyczącą nas wszystkich. Warto zatem wybrać się na „Magical Girl”, która nie tylko oczarowuje stylem, lecz także zachęca do rozważań.
„Magical Girl”. Scenariusz i reżyseria: Carlos Vermut. Obsada: Bárbara Lennie, Julio Arrojo, José Sacristán, Javier Botet, Luis Bermejo. Gatunek: dramat. Produkcja: Hiszpania 2014, 127 min.