Wydanie bieżące

1 czerwca 11 (275) / 2015

Wioletta Grzegorzewska, Wiktor Kostrzewski, Afric McGlinchey,

WIERSZE

A A A
Tak jakby ratunek



Nie może już oddychać

jego słowami wielkimi jak głazy,

opada, jak ogon lisa

złapany w ulewie.

Jego wściekłość obróciła ją do góry głową,

przywołując tę drugą,

która zrywa się



jak wieloryb wyskakujący z oceanu,

podczas gdy ona znika

w nicość.

Później dochodzi do siebie, widząc,

że unosi ją kołyska z ludzkich ramion,

panika uderza jej do gardła,

kwitnące siniaki;



próbuje je zakryć, spogląda w górę

na korytarz

drzew zerkających w dół,

pochylonych zielonych twarzy.

W poprzek nieba, biały łuk

budzi pierwsze wspomnienia...

potem wielki, rozpalony wybuch;



jego uśmiechnięta maska,

palec przywołujący

od niechcenia, jakby mówił

o pogodzie czy przeprowadzce,

a przecież

oczy skupione tak znacząco

jak u pana młodego, czekającego na pannę.



Ramiona wypuszczają ją u drzwi

i znika za nimi,

a jej grające w chowanego fragmenty

wracają do niej, wpadają na miejsce

jak moneta w szczelinę.

Na łuku jej bioder ślady

odcisków kciuków.



Przełożył Wiktor Kostrzewski



Lot MH370



Nawet pęknięcie na filiżance

może być przejściem w zaświaty.

– W.H. Auden



Odwracają twarze

w stronę owalnych okien,

gdy samolot przepada

w ciszy radaru.

Chłopiec przykryty kocem

odlicza czas na paluszkach,

dziewczynka zasypia w ramionach matki,

podczas gdy mężczyzna po jej prawej

wstaje. Myśli eksplodują.

Niektórzy zadają gorączkowe pytania.

Wszyscy z telefonami: dwustu trzydziestu

dziewięciu pasażerów

wklepuje dwa najcenniejsze słowa.

Jedna z kobiet bierze za rękę nieznajomego,

sąsiada. Nie modli się.

Nadal samotna, choć w dobrych rękach.

Jego twarz blada jak ściana, wzrok życzliwy.

Uścisk przytrzymuje ich przy życiu

do ostatniej chwili,

w której ona myśli o piciu rumu z rybakami

w Kuching: gra muzyka. Wszyscy się bawią;

jej oczy zachodzą łzami.



Przełożyła Wioletta Grzegorzewska