Wydanie bieżące

1 czerwca 11 (275) / 2015

Kamila Pawluś, Niamh Boyce,

WIERSZE

A A A
Frida Kahlo



Mierzy mnie wzrokiem z niebieskiej ściany bliźniaka,

w ganiącym majestacie nagiej szyi.



Jak słodki jest mój ból, krzyczy,

a ja, mogę go przywołać, dla ciebie, znowu i znowu, i znowu.



Wolisz żebym krwawiła w czerwonej sukience

czy w żółtej? Dać ci kość jako dowód?



Kochasz to, że nie zostawiłam absolutnie nic

niedopowiedzianego? Moje męki przyklejone do wotywnej puszki



na wieczność. Mój srom toruje sobie drogę

przez wiązankę złych wspomnień.



Módl się, gringo, módl się za mnie.

Weź mnie czystą, ale módl się za mnie.



Kitty



Byłyśmy tego samego wzrostu zanim umarłaś.

Ja piętnaście, ty sześćdziesiąt pięć lat. Był kwiecień,

padał śnieg. Udar wysłał cię do szpitala w Naas.

Wtedy ostatni raz widziałam cię żywą.

Ciebie, miłośniczkę wyłącznie ascezy i Chrystusa; tamta

pielęgniarka wpięła ci niebieską kokardkę w posiwiałe włosy,

zgubiła twoje okulary. Kiedy odchodziłam, chwyciła cię za nadgarstek,

inscenizując machanie zaordynowane piskliwym głosem;

„A teraz powiedz do widzenia, powiedz do widzenia”

Niewidząca, przymierzałaś uśmiech.



Kiedyś centrum mojego świata, teraz

bliska zapomnienia, jak modlitwy, które

powtarzałaś, za dusze czyśćcowe

– modlę się o promyk ciebie, ja ateistka –

bo jesteś na skraju mojej pamięci, tam

gdzie nikt nie chciałby trafić, niemal niknąca.

Cała napinam się, by przywołać twój głos. Słyszę

tylko czajnik pyrkający od pary, dzieci grające

za oknem. Widzę twoje ręce smarujące grubą kromkę

masłem i dżemem, dla biednego Iana.



Widzę te ręce wyciągnięte, jak dzioby,

zaciskające się na czymś. Na czymś, co próbuję

ci oddać. „Dalej, weź to!”

Skarby w twoim masywnym kredensie, chusteczki,

koronkowe serwetki... różne dary dla niezamężnej ciotki.

Buteleczka Schiaparelli, szokujący róż.

„Czy mogę to wziąć?”

„Oczywiście że możesz”.

Nigdy nie otworzona.

Wyczarowuję zapach przywiędłej bergamotki

uwięziony w szklanej szyjce tego flakoniku.



A rzeczy, które zwykłaś powtarzać? Te wszystkie nigdy....

Nigdy nie mówić źle o zakonnicy lub księdzu. Nigdy

niczego nie zapisywać. Nigdy nie robić tego,

czego nie mogłabyś pokazać swojej matce.

„Czyli czego?”dopytywałam, już pyskata, „czyli czego?”

„Przestań, bo ci język uschnie”. To nie było

podobne do ciebie i nie powinnam tego przeciągać.

Ale tak robiłam.



Co ja tak naprawdę wiem o tobie? Twoja miłość.

I te szczególiki, które zapamiętuje dziecko. Ciotka.

Krawcowa. Słowo „Singer” złociście

rozpostarte na maszynie o kształcie

odwłoku owada, który pożarł twój wzrok.

Dawno temu chciałaś zostać zakonnicą. Twoja siostra

wznosiła oczy ku niebu „Ta to ciągle

tylko się modli”. Często cię widywałam,

usta w bezgłośnej litanii do najświętszego serca,

obolałe kolana na dywanie.



Ty, wyciągająca słodycze z fartuszka na szelkach

niby jakaś praciotka czarodziejka. Kiedyś zobaczyłam

taki sam jak twój, granatowy w wisienki i białe kwiatki,

w centrum handlowym Galwaya.

Lubiłam wtulać policzek w ten wzorek,

gdy ogarniał mnie smutek grubaski.

Materiał ze sklepu był gładki w dotyku,

daleki od ręcznie utkanej miękkości, którą nosiłaś

dzień w dzień, rok w rok. Dlatego



w zamian przytrzymam ciebie. Tutaj.

Twoje włosy spięte na skroniach,

zwinięte w płaskie spirale, miękki

całus wymykających się kosmyków. Przytrzymać

cię taką, jaką byłaś, kiedy jeszcze nie byłaś

zgarbiona. Już na zawsze wyższa niż ja.



Petronella



Bezsenna pod hotelowymi prześcieradłami przywołuję

śpiące dziecko układ ciała mojego śpiącego dziecka

dzikie maliny na spodku obok niego



ta zmęczona matka dziś rano, jej bliźnięta

ssące wąskie kliny melonów, dwie

śniade sroczki, które pokłuły cały owoc.



Wtem pokojówka Alice, która dręczy mnie w snach

wchodzi, z palcami brudnymi od ziół i gorącym oddechem

ściskając kurczowo czerwone sukno sakwy, szepcząc



ktokolwiek potrzebował kozła ofiarnego tak bardzo

jak Alice? Czterech chciwych mężów czyhających

na spuściznę? Pasierbowie ciskający kalumnie?



Zapadam w sen pod cienkimi prześcieradłami, wietrząc poezję

w epizodycznych rolach; prąd wsteczny

przejeżdżającej ciężarówki

mojego serca, które pewnego dnia przestanie bić.



*Petronella była służącą Alice Kyteler i została spalona jako czarownica w 1324 r.



Przełożyła Kamila Pawluś