Wydanie bieżące

15 czerwca 12 (276) / 2015

Zuzanna Sokołowska,

BRUTALNY EGZAMIN CIAŁA

A A A
Slavoj Žižek w książce „Metastazy rozkoszy. Sześć esejów o kobietach i przyczynowości” opisuje początkowe sceny filmu Davida Lyncha „Miasteczko Twin Peaks. Ogniu krocz za mną” (1992): „Najpierw widzimy abstrakcyjne, białe, protoplazmiczne kształty unoszące się na niebieskim tle, rodzaj elementarnej formy życia w jej pierwotnym migotaniu; następnie, w miarę, jak kamera powoli się odsuwa, stopniowo uświadamiamy sobie, że tym, co widzieliśmy, było skrajne zbliżenie ekranu telewizora. Mamy tu do czynienia z fundamentalną cechą postmodernistycznego hiperrealizmu: nadmierna bliskość wobec rzeczywistości wywołuje poczucie jej utraty; niesamowite szczegóły sterczą i zaburzają łagodzący efekt całości” (Žižek 2013: 165). Nie inaczej dzieje się w przypadku kontrowersyjnego teledysku Nicki Minaj „Anaconda” (2014), który szturmem podbił YouTube oraz podzielił widzów na zwolenników i przeciwników tego prowokującego obrazu. O co tyle hałasu? O trzęsące się w konwulsjach, sterczące pośladki Minaj, których nienaturalne wręcz zbliżenia wzbudzają ambiwalentne uczucia, o jej kusą różową bieliznę, a raczej jej brak, oraz o dzikie, podszytem erotyzmem stękanie, dalekie od melodycznej artykulacji dźwięków. Hiperrealizm, o którym wspominał Žižek, widoczny w teledysku Minaj, nieporównywalnym oczywiście w jakikolwiek sposób z twórczością Lyncha, pozbawia tę popkulturową, wizualną wydmuszkę wszelkich walorów przyjemności patrzenia, choć oczywiście znaleźli się wielbiciele, i to w sporej liczbie, powiększonych do granic możliwości drżących pośladków, które można oglądać niemal z każdej perspektywy, niczym na stole prosektoryjnym. Nie inaczej dzieje się w innym klipie, tym razem w wykonaniu Jennifer Lopez, o wdzięcznym tytule „Booty” (2014), który stanowił hołd dla jej osławionej pupy, będącej obiektem westchnień oraz pożądań, zarówno mężczyzn, jak i kobiet.

Kontrowersyjny teledysk Minaj stał się jedną z inspiracji do stworzenia wystawy „Ciało obce”, której autorem jest Paweł Szypulski. Ekspozycję można oglądać w Bunkrze Sztuki w ramach dobiegającego końca Miesiąca Fotografii w Krakowie. Szypulski postawił pytania o granice cielesności, o to, co jest dla niej właściwe, a co nie. Ile w jego przedstawianiu jest politycznej poprawności, a ile zwykłego voyeuryzmu, uprzedmiotowiającego ciało? W tekście dotyczącym wystawy kurator przez wszystkie przypadki odmienia nazwisko Saartjie Baartman, kobiety z plemienia Khoikhoi, która na początku XIX wieku stała się erotyczną atrakcją dla białej, męskiej publiczności, okrzykniętą mianem „hotentockiej Wenus”. Zafascynowani Europejczycy, podziwiający nadzwyczaj kształtną pupę Czarnej Wenus – będącą wynikiem steatopygii, polegającej na znacznym odkładaniu się tłuszczu na pośladkach, co jest cechą charakterystyczną niemal wyłącznie ludów afrykańskich – zepchnęli Baartman na granicę, za którą kończy się jakakolwiek podmiotowość. Jak pisze Szypulski, kobieta była zmuszana do publicznego obnażania się i prostytucji, umarła zaś w paryskich slumsach, nie dożywając nawet 30 lat. Po jej śmierci wypreparowano z niej szkielet, a odlew jej ciała niejednokrotnie był pokazywany w muzeum. Współcześnie historia hotentockiej Wenus obrosła niezliczonymi tekstami kultury – od postmodernistycznych dzieł sztuki przez akademickie eseje do inspirowanych jej przydomkiem pseudonimów producentek feministycznej pornografii. Z całego szumu, który ją teraz otacza, najmocniej uderza proste pytanie Szypulskiego: jak blisko mi do jej paryskiej widowni, kiedy przeglądam książki podróżnicze, przerzucam stare pocztówki czy patrzę na klip Nicki Minaj? I, co najważniejsze, czym jest owo tytułowe „ciało obce”? Ciało o innym kolorze skóry? Ciało transwestyty, homoseksualisty czy ciało białej kobiety, która bez cienia wstydu pozwala się kadrować z odsłoniętą pupą?

Ekspozycja Szypulskiego składa się w głównej mierze z albumów fotograficznych stanowiących podręczniki do nauki fotografii i odpowiedniego, anatomicznego spojrzenia na ciało oraz barwnych wydawnictw podróżniczych. Jednym z nich jest publikacja Philipa Gotlopa „Figure Photgraphy”, w którym znalazły się ryciny Alfreda Kerna, profesora z Chelsea School of Art, analizujące ludzką anatomię. Według tego nowatorskiego podręcznika, oprócz istotnego elementu, jakim jest oświetlenie, należy zwracać uwagę przede wszystkim na fizyczny aspekt fotografowanego człowieka – budowę jego układu mięśniowego, decydującego o proporcjach. Podręcznik Gotlopa, mimo niezaprzeczalnych walorów merytorycznych, sprzyja kreowaniu cielesności jako bytu konsumpcyjnego, uwięzionego przez kategoryzujące je spojrzenie.

Kolejną odsłonę wystawy stanowią zdjęcia Chantal Regnault z cyklu „Voguing and the House Ballroom Scene of New York City 1989-1992”. Był to projekt dokumentalny poświecony w całości tzw. „scenie balowej”, przeżywającej pod koniec lat 80. ubiegłego wieku prawdziwy renesans. Składały się na nią nieoficjalne zawody taneczne oraz konkursy piękności. Brały w nich udział przede wszystkim osoby reprezentujące mniejszości seksualne i etniczne. Artystka wzięła na swój fotograficzny warsztat czarnoskórych gejów i transwestytów. Kadrowane przez nią postaci zostały uchwycone w momentach niczym nieskrępowanej swobody. Ubrani w kobiece stroje mężczyźni w pełnym makijażu spoglądają w obiektyw artystki, subtelnie uśmiechając się albo przytulając lub też wykonując obsceniczne gesty. Monochromatyczne kadry Regnault mieszczą się gdzieś między dokumentem a uświadomioną sztuką – nie sposób oderwać od nich wzroku. Nieprzypadkowy jest też tytuł cyklu – słowo „voguing” oznacza taniec, w którym po akrobatycznych wyczynach postać stoi nieruchomo, przybierając pozy modelek biorących udział w sesjach zdjęciowych na potrzeby przemysłu modowego. Teledysk Madonny „Vogue” (1990) sprawił, że „vouging” na stałe wszedł do kanonu współczesnej kultury.

Na wystawie znalazła się również odbitka słynnej Leny Söderberg, której autorem jest Dwight Hooker. „Lenna” to  zdjęcie powszechnie używane jako test w kompresji obrazów. Fotografia ta zawładnęła masową wyobraźnią po ukazaniu się jej na okładce „Playboya” w listopadzie 1972 roku. Numer rozszedł się jak ciepłe bułeczki, a jego sprzedaż wyniosła aż 7 milionów egzemplarzy. W czym tkwił fenomen tego zdjęcia? Wydaje się, że w niewyobrażalnej ilości szczegółów. Bohaterka została sfotografowana nago w kapeluszu, a jej ciało odbija się w lustrze. Uwaga widza zostaje skierowana przede wszystkim na pośladki modelki, dumnie podkreślającej swoją kobiecość.

Na ekspozycji nie zabrakło również kart testowych „Shirley”, wykorzystywanych przez firmę Kodak. Tytuł tych obiektów pochodzi od imienia modelki Shirley Page. Karty testowe służyły do poprawnej kalibracji aparatów fotograficznych i miały sprawdzać kolor skóry fotografowanych postaci. Jeżeli ich cera wyglądała naturalnie, oznaczało to, że urządzenie funkcjonuje prawidłowo. Gdy pojawiały się kolorystyczne odchylenia od przyjętej normy, próbowano je od nowa kalibrować. Przed długi okres czasu bohaterkami kart testowych były białe kobiety. Dopiero pod koniec XX wieku zaczęły pojawiać się czarnoskóre modelki. Co istotne, w testowaniu obrazu mężczyźni nie brali w ogóle udziału.

Paweł Szypulski w swojej autorskiej wystawie „Ciało obce” próbuje określić, czym naprawdę obraz ciała jest dla współczesnego odbiorcy. Jedynie próżną kontemplacją? Próbą konfrontacji z Innym? Szypulski nie udziela jednoznacznych odpowiedzi na te pytania, próbując tym samym zmusić widzów do krytycznego myślenia oraz zrewidowania własnych poglądów na temat fizyczności oraz stereotypów naruszających cielesną autonomię jednostki. Pokazywane na wystawie różnorodne realizacje stanowią wizualny bodziec do powiększania przestrzeni cielesnej wolności, która nieustannie ograniczana jest przez politykę i media. Próba snucia przez widzów refleksji jest od czasu do czasu przerywana przez majaczący niepokojąco na wystawie, zapętlony obraz Nicki Minaj, współczesnej hotentockiej Wenus, napinającej swoje jędrne pośladki, stające się polem brutalnej wiwisekcji, przez którą ciało nie zdaje egzaminu. Wyeksploatowany do granic  możliwości widok półnagiej Minaj to znak współczesnej kultury, gdzie cielesność podlega prawu przydatności do wizualnego spożycia. Wypatrzona, przejrzana na wylot, po pewnym czasie wyląduje ona na śmietnisku ludzkiej wyobraźni, skazanej na zachłanne, bulimiczne wręcz pragnienie spojrzenia, które nieustannie pożąda Nowego.

LITERATURA:

Žižek S.: „Metastazy rozkoszy. Sześć esejów o kobietach i przyczynowości”. Warszawa 2013.

http://bunkier.art.pl/?wystawy=pawel-szypulski-cialo-obce (dostęp: 15.06.2015).
Paweł Szypulski „Ciało obce”. Kurator: Paweł Szypulski. Miesiąc Fotografii w Krakowie. 17.05-14.06.2015. Galeria Bunkier Sztuki w Krakowie.