Wydanie bieżące

1 lipca 13 (277) / 2015

Magdalena Kempna-Pieniążek,

TAJEMNICE JEZIORA (JEZIORAK)

A A A
Wydania DVD
Zapowiedź umieszczona na okładce filmu Macieja Otłowskiego informuje, że „Jeziorak” to „pierwszy rasowy kryminał od lat”. Czy rzeczywiście pierwszy – nie jestem przekonana, że rasowy – to na pewno; w ogólnym rozrachunku hasło wydaje się jednak rzucone na wyrost.

Nie sposób odmówić „Jeziorakowi” wyrazistego klimatu. Nawet jeżeli jest to klimat pożyczony (konkretnie: od Skandynawów), to i tak działa. Zimne barwy, gra światłocieniem, leśna, nieprzyjazna sceneria – Pojezierze Mazurskie nieczęsto wygląda w kinie aż tak ponuro. W tym groźnym i chłodnym otoczeniu podkomisarz Iza Dereń (Jowita Budnik) próbuje rozwiązać kilka zagadek: pierwsza z nich dotyczy zniknięcia dwóch policjantów, w tym narzeczonego bohaterki; druga wiąże się z nieznanym bimbrownikiem, który postrzelił aspiranta biorącego udział w poszukiwaniach; trzecia wreszcie dotyczy znalezionego w łodzi na jeziorze ciała ukraińskiej prostytutki. Ostatecznie Iza zostaje skonfrontowana z jeszcze jedną, najistotniejszą dla siebie tajemnicą: w trakcie rozwiązywania sprawy natrafia na niezwykle intrygujące tropy dotyczące własnej przeszłości i tożsamości.

Skomplikowana na pierwszy rzut oka fabuła nawiązuje do wzorców kina neo-noir, z modnymi w niej motywami przemocy wobec kobiet i układów między policją a „biznesmenami” trzęsącymi lokalnym światkiem finansowym. Z kolei charakterystyczna estetyka przywodzi na myśl tradycję skandynawskiego kryminału, na czele z fenomenalnym serialem „The Killing”. Znajdą się tu, rzecz jasna, i swoiście polskie „smaczki”: ucharakteryzowana na zjawę z „Ballad i romansów” Agata Buzek w roli obłąkanej Wilhelminy, stary ksiądz będący depozytariuszem wiedzy o strasznej przeszłości, zepsuta „złota młodzież” (dziś już niezbyt młoda) wywodząca się z elit poprzedniego systemu. Ostatni z wymienionych wątków jest najbardziej symptomatyczny: jak to często w polskim kinie bywa (vide: „Dom zły”), pamięć o Peerelu to złowrogi cień unoszący się nad bohaterami „Jezioraka”. To tam, we wczesnych latach 80. – których metaforą jest puszczony z dymem szpital psychiatryczny, gdzie dokonywały się przeraźliwe rzeczy – tkwią korzenie zła, wydającego w teraźniejszości kolejne zatrute owoce. Równocześnie to tam, w niejasnej przestrzeni dawnych układów i zatuszowanych spraw, Iza Dereń może odkryć prawdę o sobie samej.

„Jeziorak” to film nie w pełni zrealizowanych ambicji. Chce naśladować mrok skandynawskich kryminałów, ale nie posiada ich charyzmy. Akcja rozwija się nie tyle wolno, co beznamiętnie, a zaangażowanie się w nią utrudniają nie najwyższych lotów dialogi, wygłaszane na dodatek z teatralną manierą i powagą. Dwa czy trzy przekleństwa i jeden sprośny żart nie czynią jeszcze języka bohaterów żywym i wiarygodnym. Postaci zaprezentowane na ekranie również nie zabiegają o przywiązanie widza. Nie chodzi o to, że dobrze byłoby, abyśmy je (a zwłaszcza ją: Izę) polubili, ale o to, by ich losy stały się dla nas zajmujące. Nie wiem, czy jest to świadoma decyzja twórców, czy może raczej wynik oszczędnej gry aktorskiej, ale w „Jezioraku” nie ma o niczym takim mowy. Kiedy podkomisarz Dereń prowadzi kolejne przesłuchanie, trudno żywić do niej podziw jako do „twardej” kobiety. „Patrz, jaka silna” – chciałoby się powiedzieć. – „Jej narzeczony zaginął, została sama, na dodatek w zaawansowanej ciąży, ale nie poddaje się, dalej prowadzi sprawę”. Tyle że nie widać w niej napięcia, czysto ludzkiej walki o siebie i swój świat, jak gdyby to automat, a nie człowiek z krwi i kości wykonywał wszystkie czynności. Kiedy z kolei na ekranie pojawiają się „ci źli”, nikt nie ma chyba wątpliwości, że złymi rzeczywiście są.

Listę zarzutów można byłoby wydłużać, na dobrą sprawę wydaje się to jednak bezcelowe. W ostatecznym rozrachunku „Jeziorak” ma szansę zostać w pamięci widza dzięki eleganckim zdjęciom i klimatycznej muzyce. Jak na reżyserski pełnometrażowy kinowy debiut jest to film może nie spektakularny, ale z pewnością nie całkowicie nieudany. Być może najlepiej – i najsprawiedliwiej – byłoby potraktować go jako wstęp do czegoś innego: próbę zrealizowania w polskim kinie nowej jakości kryminału. Nawet jeżeli w tym przypadku poszukiwań nie udało się zakończyć pełnym sukcesem, to z pewnością warto było je podjąć.
„Jeziorak”. Reżyseria: Scenariusz i reżyseria: Michał Otłowski. Obsada: Jowita Budnik, Sebastian Fabijański, Mariusz Bonaszewski, Łukasz Simlat i in. Gatunek: kryminał. Produkcja: Polska 2014, 94 min. Dystrybucja: Monolith Video.