Wydanie bieżące

1 lipca 13 (277) / 2015

Dominik Szcześniak,

SUPERBOHATERSKA EPISTOLOGRAFIA (DAREDEVIL: ŻÓŁTY)

A A A
Nie tak dawno temu Człowiek-Pająk (przy pomocy dyktafonu oraz w polskiej wersji językowej) wyznawał miłość swojej nieżyjącej dziewczynie. Teraz list do zmarłej ukochanej pisze inny heros z uniwersum Marvela – Daredevil. Kwestia mody? Raczej lejtmotyw, jaki Jeph Loeb opracował na potrzeby „kolorowej serii” („Spider-Man: Niebieski”, „Hulk: Szary”, „Kapitan Ameryka: Biały”). Wspomnienia Matta Murdocka mają charakter oczyszczający i terapeutyczny, a dotyczą nie tylko jego wielkiej miłości, Karen Page, lecz również ojca –boksera nie bez kozery noszącego przydomek Waleczny Jack Murdock.

Obecność drogiej zmarłej bohater wciąż „czuje” w powietrzu; również myśli poświęcone rodzicowi nie opuszczają go ani na chwilę. Pozwalając protagoniście na analizę jego relacji z ukochanymi osobami, Loeb w sprytny sposób powraca do początków zamaskowanego mściciela z nowojorskiej dzielnicy Hell’s Kitchen. W rezultacie czytelnik otrzymuje naszpikowaną emocjami historię miłosną oraz przedstawioną w świeży sposób genezę niewidomego trykociarza.

Choć amerykański scenarzysta opowiada to, co już było i co zapewne polski czytelnik pamięta z czasów Millerowego „Człowieka bez strachu” (opublikowanego onegdaj w jednym z numerów „Mega Marvela”), robi to w niezwykle ciekawy sposób. Subtelnym dialogiem oraz wzruszającą narracją wydobywa z bohatera coś więcej niż tylko jego waleczność, której rzecz jasna mu nie zbywa –  na drodze Daredevila stają bowiem tacy złoczyńcy, jak Electro i Sowa. Ich obecność, podobnie jak gościnny występ Fantastycznej Czwórki (elementy gwarantujące wartkie tempo akcji), podporządkowane zostają jednak nadrzędnej romantycznej tezie.

Któż inny mógłby zilustrować tak kipiący od uczuć tekst Loeba, jak nie jego stary kompan Tim Sale? Jest wielce prawdopodobne, że ci autorzy rozumieją się bez słów – w „Żółtym” bowiem najbardziej wzruszające są nie tyle zabiegi narracyjne scenarzysty, co przepiękne rysunki, bardzo rozsądnie igrające z barwą oraz zaskakujące pomysłowym wykorzystaniem szarości. Współpraca Sale’a z kolorującym komiks Mattem Hollingsworthem to układ wręcz idealny.

Próba wczucia się w myśli Daredevila wypadła o wiele ciekawej niż w przypadku lekko grafomańskiego „niebieskiego” Spider-Mana. W „Daredevilu: Żółtym” wszystko – łącznie z cudownym zakończeniem – znalazło się na swoim miejscu. Kawał porządnej rozrywki, potwierdzającej wysoką formę ojców „Długiego Halloween”.
Jeph Loeb, Tim Sale, Matt Hollingsworth: Daredevil: Żółty (Daredevil: Yellow). Tłumaczenie: Marek Starosta. Wydawnictwo Mucha Comics. Warszawa 2015.