Wydanie bieżące

15 lipca 14 (278) / 2015

Przemysław Pieniążek,

I CHOĆBYM KROCZYŁ CIEMNĄ DOLINĄ... (LOCKE & KEY. KORONA CIENI)

A A A
Cierpienie Niny Locke przekracza wszelkie granice. Pamięć o dwóch bestialskich napadach – pierwszy odebrał jej ukochanego męża, drugi o mały włos nie zakończył się egzekucją całej rodziny – sprawia, że lęk o życie najbliższych jest wprost obezwładniający. Ucieczka we wzmożoną konsumpcję napojów wyskokowych nie przynosi jednak ukojenia. Balansująca na granicy alkoholizmu bohaterka coraz gorzej dogaduje się z trójką swoich pociech, na miarę własnych możliwości przepracowujących traumę ostatnich wydarzeń.

Tyler po raz kolejny próbuje zrobić dobre wrażenie na koleżance ze szkoły – nie dającej sobie w kaszę dmuchać Jordan. Kinsey (dotychczas zauroczona nowym kompanem brata, Zackiem) nawiązuje bliższą znajomość z ekscentrycznym Scottem Kavanaugh, który namawia dziewczynę na ekscytującą wyprawę do Jaskini Topielców. Zaś mały Bode z właściwym sobie wdziękiem nadal zgłębia zakamarki wiekowego Keyhouse. Ale nie tylko on. Zack (będący męską inkarnacją złowieszczego Echa uwolnionego przez najmłodszego z Locke’ów) odnajduje magiczny artefakt, którego mroczną potęgę rodzeństwo pozna na własnej skórze.

Trzeci tom cyklu nominowanego do Nagrody Eisnera przynosi nową porcję fabularno-dramaturgicznych puzzli, układanych przez Joe Hilla oraz Gabriela Rodrigueza z godną pozazdroszczenia wprawą. Artystyczny tandem gwarantuje doskonałe tempo akcji, w której wysoki poziom adrenaliny jest równie ważny co pogłębiona analiza duchowych rozterek bohaterów, zmagających się z własnym gniewem, bezradnością, smutkiem lub poczuciem winy.

Przemyślana narracja, świetne dialogi, błyskotliwe gry ze skojarzeniami, wyobraźnia, spora szczypta humoru plus mistrzowska mieszanka wątków obyczajowych oraz fantastycznych – swoje pisarskie talenty autor „Rogów” bez problemu zaadaptował na potrzeby komiksowego medium. Amerykanin już od pierwszych stron subtelnie wprowadza nastrój grozy, który utrzymuje się aż do finału epizodu, pozostawiającego czytelnika z uczuciem niecierpliwego oczekiwania na kolejny tom.

Satysfakcja płynąca z lektury „Korony Cieni” nie byłaby pełna bez szaty graficznej przygotowanej przez etatowego rysownika serii, Gabriela Rodrigueza. Lekko kreskówkowe profile rysowanych przez Chilijczyka postaci prezentują zaskakująco bogaty wachlarz emocji, zaś rozwiązania architektoniczne oraz sceny plenerowe budzą podziw pieczołowitością wykonania. Pomysłowo rozrysowane sekwencje (także niemych) kadrów skrzących się tu i ówdzie od zakamuflowanych „smaczków”, jak również szereg kompozycyjnych niespodzianek to najważniejsze, choć nie jedyne plastyczne walory recenzowanego odcinka.

Trzecia wyprawa do uniwersum „Locke & Key” potwierdza, że wspólny projekt Hilla i Rodrigueza jest jednym z najlepszych seriali grozy ostatnich lat. I zapewniam, że nie ma w tej deklaracji (nomen omen) cienia przesady.
Joe Hill, Gabriel Rodriguez: „Locke & Key. Korona Cieni” („Locke & Key, Volume 3: Crown of Shadows”). Tłumaczenie: Jakub Pietrasik. Wydawnictwo Taurus Media. Piaseczno 2015.