ISSN 2658-1086
Wydanie bieżące

15 listopada 22 (70) / 2006

Martyna Markowska, Ville Ranta,

REFLEKSYJNY SPOSÓB WIDZENIA RZECZY

A A A
Z Ville Ranta rozmawia Martyna Markowska
Martyna Markowska: W jednym z wywiadów powiedziałeś, że w Twojej książce „Deszcz” można odnaleźć niejedną analogię pomiędzy życiem w Polsce i w Finlandii. Czy mógłbyś wymienić kilka podobieństw? Oprócz nieustającego deszczu, oczywiście…

Ville Ranta: Oba nasze narody należą kulturowo do Europy Wschodniej, przynajmniej w powszechnym mniemaniu. Nie znam zbyt dobrze Polski, niemniej kocham polskie opowiadania. Kiedy byłem dzieckiem, słuchałem wielu polskich baśni, poza tym kocham polskie kino. Polacy i Finowie reprezentują pewien rodzaj cichego i refleksyjnego sposobu widzenia rzeczy, pochylania głowy przed innymi i posiadania głębokich przemyśleń dotyczących rzeczywistości. Finlandia i Polska mają też podobną przeszłość, jak wiesz. Zawsze interesowała mnie historia, choć może nie jest to zbyt widoczne w „Deszczu”. W tej chwili pracuję nad książką, której akcja rozgrywa się w roku 1832. To czas, kiedy zarówno Polska, jak i Finlandia były częścią Imperium Rosyjskiego, z którym walczyły: wy – wściekle, dynamicznie, my – cicho.

M.M.: Deszcz – w przypadku Twego tekstu to metafora bardziej związana z naturą, czy z kulturą? Czy można wyróżnić taką dystynkcję w kulturze fińskiej? Czy jest on w ogóle metaforą? Czy symbolizuje on nadchodzącą katastrofę, czy może rodzaj stagnacji ludzkości, pewną „społeczną śpiączkę”?

V.R.: Wydaje mi się, że obie te intuicje mogą być trafne. Moja historia implikuje kilka tajemnic i metafor. Jakkolwiek, później myślałem, że po prostu poczucie wykreowania sekretnych metafor jest najważniejsze, nie zaś rozstrzyganie, czym jest dana metafora. Podczas tworzenia książki przyświadczał mi cel, aby zobrazować powszednie życie zwyczajnych ludzi. Annika (główna bohaterka „Deszczu” – przyp. M.M.), która spędza czas w domu, nie robiąc nic szczególnego, jest tą postacią, która stoi za istotnymi pytaniami: Co jest ważne? Co jest konieczne? Może deszcz jest po prostu sposobem postrzegania ludzi pozbawionych normalnych celów i zobowiązań.

M.M.: W „Deszczu”, mimo użycia prostej formy i niewielkiej ilości słów, moim zdaniem dotykasz takich kwestii, jak problemy z porozumiewaniem się (zwłaszcza pomiędzy kobietami a mężczyznami), chęć zdobycia i utrzymania władzy, samotność i…? Który problem Ty określiłbyś jako najbardziej istotny?

V.R.: Chyba bardzo uważnie czytałaś tekst, skoro to dostrzegłaś. Trudność z porozumiewaniem się była, i wciąż jest, jak sądzę, kluczowym tematem. I o tym również jest moja książka. Jeśli ktoś ma kłopoty, aby komunikować się z innymi ludźmi, samotność jest nieunikniona.

M.M.: W Twojej książce mamy do czynienia z bohaterami reprezentującymi różne warstwy społeczne, jest ksiądz, dziennikarz, politycy. Czy „Deszcz” ukrywa krytykę współczesnego świata, społeczeństwa europejskiego, a może fińskiego społeczeństwa?

V.R.: Sam uprawiałem przez jakiś czas zawód dziennikarza i to sprawiło, że w ten sposób pojawił się Jakop (jeden z bohaterów – przyp. M.M). Premier, ksiądz… tak, to osoby posiadające sporą władzę w społeczeństwie. „Deszcz” opowiada też o utracie władzy. Siła i pozycja nic już nie znaczą. W tej sytuacji to naturalne, aby pokazać, co dzieje się w z tymi, którzy dotychczas sprawowali najważniejsze funkcje. Ten problem dotyczy również samej figury domu, w którym rozgrywa się większość scen „Deszczu”. Kto zajmie mieszkania znajdujące się na szczycie budynku, kiedy pojawi się zagrożenie powodzią? Rząd, oczywiście, to tak głupie, jak tylko może być. Cóż za pożytek z ratowania rządu, kiedy nie może on niczego kontrolować – kiedy nie ma kim rządzić?

M.M.: Pytanie szczegółowe: czy mógłbyś przybliżyć znaczenie „niemowlęcia” w „Deszczu”? Mała dziewczynka poszukuje niemowlaka…To jedna z najbardziej enigmatycznych scen!

V.R.: Nie wiem, czy potrafię to wyjaśnić… Może to obraz czegoś dopiero nadchodzącego. Chciałem zamieścić motyw małego dziecka już na samym początku, choć wizja Anniki jako ciężarnej kobiety wydała mi się stosowna dopiero w drugiej połowie tekstu. Dlatego dodałem postać dziewczynki. Ona jest po trosze jak Annika, po trosze jak niemowlę. Jeszcze jedna osoba, która ma lepsze rzeczy do roboty niż zamartwianie się problemem władzy.

M.M: Przejdźmy wobec tego do kwestii formalnych. Co jest ważniejsze dla Ciebie, jako artysty komiksowego, rysunek czy tekst?

V.R.: W przypadku komiksów tekst i fabuła są zawsze mniej ważne od warstwy obrazowej i taki stan rzeczy zbytnio mi się nie podoba. Dla mnie najistotniejsza jest historia i sposób, w jaki jest opowiadana, a komiksach opowiada się za pomocą obrazu. W niektórych scenach obrazy mówią więcej. W innych tekst odgrywa większą rolę. Musisz zawsze umieć posługiwać się tymi dwoma środkami wyrazu, ale dla mnie najważniejsze jest opowiadanie historii.

M.M.: Słyszałam opinie na temat „Deszczu” wygłoszone przez „tradycyjnych” fanów komiksu, którzy stwierdzili, że nie są przyzwyczajeni do takiego rodzaju artystycznej ekspresji, czyli do komiksu filozoficznego, poetyckiego. Czy „Deszcz”, bądź inne Twoje książki, są przeznaczone dla węższej grupy odbiorców?

V.R.: Nie, choć czytelnicy komiksu przywykli do czytania popularnych i rozrywkowych tytułów. Komiks był zawsze bardziej rozrywką niż sztuką. I to problem z „tradycyjnymi” fanami komiksu. Oni zazwyczaj nie gustują w skomplikowanych historiach pozbawionych bohaterów, scen walk, akcji i jednoznacznego rozstrzygnięcia na końcu. Jednak nie sądzę, aby „Deszcz” był utworem trudnym dla kogoś, kto zna literaturę, powieści. Bądź kto jest zaznajomiony ze sztuką filmową.

M.M.: Dziękuję za rozmowę.
Katowice – Oulu 2006