Wydanie bieżące

15 listopada 22 (70) / 2006

Anna Katarzyna Dycha,

FISZ EMADE

A A A
„Piątek 13”. Asfalt Records, 2006.
Bracia Waglewscy wracają. Tym razem nie jako Tworzywo Sztuczne, ale jako Fisz i Emade. „Piątek 13” mocno osadzili w stylistyce hiphopowej. W ciągu dwóch ostatnich lat dużo eksperymentowali. Zaczęło się od pełnego delikatnych brzmień „Wielkiego Ciężkiego Słonia”, którego Fisz nazywa „bajkowym”. Koncertowa płyta „Na rzywo w Mózgu” miała mocne momenty rockowe, funkowe i dubowe. Natomiast pełna zabawy muzyką, humoru i wygłupów „Fru!” jest efektem współpracy z didżejem Envee. Bracia Waglewscy palce maczali też w debiucie Marii Peszek „Miasto mania” – debiucie znakomitym, pełnym błyskotliwych aranżacji. I wreszcie ostatni krążek z półki z napisem „eksperymenty” – album Bassisters Orchestra – mieszanka nowoczesnego jazzu, hip hopu, elektroniki.

Okazuje się jednak, że doskonale pamiętają, skąd przyszli. Wracają do surowych, prostych, ale nie prostackich brzmień. Przecież w nich tak naprawdę są najlepsi. Fisz – jak nigdy dotąd – dosadnie komentuje rzeczywistość przefiltrowaną przez swoją nieszablonową osobowość. Proponuję wsłuchać się dokładnie w teksty (a w razie wątpliwości zajrzeć do grubej książeczki dołączonej do płyty). Są wnikliwe, ostre, nie pozostawią nikogo obojętnym. Prowokują do działania, do niezgody na rzeczywistość, do buntu. Weźmy choćby utwór „Jesteście gotowi?” (z uroczymi dziecięcymi chórkami) pełen obrzydzenia brudną polityką wylewającą się z telewizora i jednocześnie tęsknoty za niewinnymi symbolami minionych lat: Pewexem, Tęczowym Music Boxem, panem Tik Takiem, tornistrem z Piotrusiem Panem, plecakiem kostką, gumą Turbo, grą w kapsle i Wyścigiem Pokoju. Całej przewalanki politycznej (i nie tylko) Fisz ma dosyć. Nie bez powodu w jego tekstach obecni są „minister Roman” i Cimoszewicz. Nie brakuje też innych publicznych osób m.in. Adama Michnika, Anny Marii Jopek, Dody z Majdanem, Wajdy, Cerekwickiej, „Rutkowskiego – detektywa”.

Artysta nie zrezygnował również z komentarzy na swój własny temat. Pyta: „co bym robił, gdyby nie moje bla, bla, bla?”. W kawałku „Serce” porównuje się do swoich rówieśników, którzy „w garniturach i krawacie cały etat w zagramanicznych firmach”. Potem wyjaśnia: „Czasami mam ochotę dać sobie spokój, iść do pracy jak ludzie, ale nic innego już nie potrafię, nic innego nie umiem.” („Pan Mruk”). Dodaje, że wszystko, co mu potrzebne do szczęścia ma tu i do nieba wcale mu się nie śpieszy (singlowe „Nie bo nie”). Szydzi z pogoni za trendami, modnymi stylami w „Imitacjach” oraz świata showbiznesu i internetowej iluzji w „Sponsorze”. „Hrabia miód” (często wraca do znanego wcześniej określenia) nie stracił też umiejętności opowiadania. „Nielegalny towar” to udana historyjka o brudnej miłości z kryminalnym i narkotykowym tłem oraz tragicznym finałem. Bohaterem „Bestsellera” jest natomiast „pan wielka fiesta” uwodzący swoje kolejne ofiary. Ale miłość może mieć też lepszą stronę. Wtedy „chroni przed tandetą jak przed dyktandem dysleksja, (...) ta miłość leczy me serce, nie jest tak egzotyczna jak tercet, leczą jak Biovital w butelce, dźwięki polepione, polepiony werset”.

Twórczość Fisza daleka jest od banału. Sztuką jest wyrażenie emocji poprzez umiejętne kojarzenie faktów z dodatkiem ironii i humoru. A w tym artysta nie ma sobie równych. Jest mistrzem obserwacji i podania jej efektów w lekkiej, wcale niepublicystycznej formie. Żongluje słowami, przygina je dopasowując do rymu i rytmu. Tę sztukę również opanował do perfekcji. Płyta sprawia wrażenie długiego potoku słów (przerwy między utworami są bardzo krótkie) z muzycznym podkładem. A ten, autorstwa Emade, jest naprawdę mistrzowski. Niby niezaangażowany, ale jednocześnie bezpośrednio reagujący na tekstowe poczynania Bartka i podkreślający ich wymiar. Świetnie się słucha tego krążka. Udało się braciom być sobą i doskonale się przy tym bawić.