Wydanie bieżące

15 grudnia 24 (72) / 2006

Aneta Głowacka,

FARSA Z KOMENTARZEM

A A A
Program do najnowszego spektaklu Pawła Miśkiewicza składa się z dwudziestu luźnych kartek wsuniętych w turkusową okładkę. Każda opatrzona tekstem, właściwie może istnieć niezależnie. Nie ma znaczenia porządek ich ułożenia, również kolejność czytania może być dowolna. Rewersy kilku początkowych kartek zestawione w odpowiednim porządku, tworzą wzór – sąsiadujące obok siebie spirale. Na odwrocie fragmenty dramatu Rolanda Schimmelpfenninga „Przedtem/Potem” układają się w fabularną mozaikę. Postmodernistyczną konstrukcję lektury dopełniają fiszki z fragmentami prozy Wiktora Pielewina, Marcela Prousta, Milana Kundery, refleksje dotyczące lektury fraktalnej, hipertekstu i rozważania Jeana-Luca Nancego na temat ciała. Podróż po przestrzeniach programu dla mniej obeznanych z ponowoczesną poetyką może okazać się interesującą lekturową przygodą, dla obznajomionych z istotą hipertekstu, szybką powtórką z postmodernizmu.

Nie przytaczam krótkiego omówienia programu, żeby zasugerować, że w nim skupia się istota przedstawienia Miśkiewicza, chociaż wciąż nie mogę pozbyć się wrażenia, że to nie sceniczne działania, a kolaż postmodernistycznych tekstów w turkusowej oprawie dostarczył mi większej intelektualnej pożywki. Jego fragmentaryczna budowa, rządząca się raczej kontrolowaną przypadkowością niż logicznym uporządkowaniem, w pewnym sensie oddaje strukturę spektaklu Miśkiewicza. Taką budowę narzuca zresztą już sam tekst Schimmelpfenninga. Autor znany jest z konstruowania ekspresyjnych, dynamicznych obrazów, pozornie nie łączących się ze sobą scen, przekrzykujących się głosów, które napędzają toczącą się w nieznanym kierunku teatralną machinę. Brak w jego tekstach podziału na akty i sceny, brak dialogów między postaciami. Pojawiające się wymiany zdań dowodzą tylko braku komunikacji. Zamiast przyrastania semantycznie poprawnej, logicznej budowli, pojawiają się galopujące monologi, wyrzucane przed siebie przez bohaterów szepty i krzyki.

Taką nieuporządkowaną budowę ma również „Przedtem/Potem” – zawieszony w bezczasie wycinek współczesnej komedii ludzkiej, zlepek scen obyczajowych, które w wersji krakowskiego reżysera łączy przestrzeń podrzędnego hotelowego pokoju. Pojawiają się w nim postaci, które dorzucają kolejne cegiełki do historii zdrad, odejść i powrotów, krótkich małżeńskich sprzeczek i stałych nieporozumień. Mężczyzna z Innego Miasta (Adam Nawojczyk) zdradza żonę z Kobietą Około Trzydziestki (Joanna Drozda), Zuzanna (Dorota Segda) popijająca alkohol w ilościach większych niż przeciętnie, walczy na słowa z małżonkiem Filipem-Łowcą (Sebastian Pawlak), który zawsze musi mieć ostatnie słowo. Przez hotelowe łóżko przewija się infantylna Isabel (Sandra Korzeniak) i jej mąż Georg (Piotr Grabowski), w przylegającej do pokoju łazience kąpiel bierze Świerszcz (świetna jak zwykle Małgorzata Hajewska-Krzysztofik), której odkrywana w kawałkach biografia jest bodaj jedynym, składającym się w uporządkowaną całość, fragmentem przedstawienia. Nie najszczęśliwsza w dzieciństwie, niekochana przez męża, w hotelowej łazience Świerszcz po raz kolejny spotyka się z własną samotnością. Wśród hotelowej menażerii pojawia się jeszcze Mężczyzna Z Mapą Nieba (Zbigniew Kosowski), który swojej żonie (Iwona Bielska), dalekiej od ideału kobiecości i intelektualnej lotności, wyjaśnia zagadki nieba. Pojawia się także Rosyjskie Małżeństwo (Magdalena Jarosz, Mieczysław Grąbka), które niezauważone przez innych, przydreptało pod jedną ze ścian pokoju nie wiadomo skąd i nie wiadomo dlaczego. Gdyby jeszcze dodać parę robotników (Jan Peszek i Jacek Owczarek) zastanawiających się nad fenomenem czarnej dziury, czy też mężczyznę, którego wciągnął do środka wiszący na ścianie landszaft (Roman Gancarczyk), zestaw osobliwości zbierzemy niemalże w komplecie.

Zgodnie z poetyką postmodernistycznej lektury, postaci pojawiają się i znikają, nie odsyłając swoją obecnością do pozostałych bohaterów opowieści. Jeśli widz ma taką potrzebę, z uporem będzie szukał magicznego klucza. Całe szczęście, że obecność takiego pragnienia reżyser przewidział i wyszedł widzowi naprzeciw. Na wypadek, gdybyśmy przypadkiem pogubili się w fabularnych zawiłościach, zaopatrzył spektakl w czytelną instrukcję obsługi. Czytelną, czy raczej czytaną, bowiem co jakiś czas z offu, niczym antyczny chór, odzywa się głos Krystyny Czubówny snujący opowieść o pojawiających się sezonowo żukach. Te nie tylko przybywają nie wiadomo skąd (nie można ich więc wytępić w macierzy). Czynią też liczne szkody, pozostawiając na skórze człowieka substancje toksyczne. Nie trudno się domyślić, że egzemplifikacja do przyrodniczego komentarza pojawia się na scenie. Bohaterowie, podobnie jak wspomniane żuki, tworzą połączenia i substancje toksyczne, a także nigdy nie mówią skąd, po co i dokąd dążą.

Gdyby nie elementy przesuwające opowieść do granic absurdu (chociażby mężczyzna znikający w obrazie, czy kobieta prosto z łóżka wzięta żywcem do nieba wśród złotego deszczu) można by pomyśleć, że zaproszono nas na eksperymentalny spektakl teatru miejskiej nudy z ukrytym w podtekście pytaniem: „ile zniesiecie”. Zamiast przysłowiowych drzwi pojawiło się łóżko, wokół którego wszyscy biegają. Zamiast spodziewanej refleksji, kilka mniej lub bardziej udanych scen rodzajowych. Sprawę ratuje program i nazwisko dramaturga, kojarzonego z teatralnym postmodernizmem. Gdyby nie to, „Przedtem/Potem” na krakowskiej scenie byłoby zwykłą farsą, a tak wzbogacone teoretyczną glosą i komentującym głosem Krystyny Czubówny jest farsą z komentarzem.
Roland Schimmelpfenning: „Przedtem / Potem” („Vorher/Nachher”). Przekład: Karolina Bikont. Reż., oprac. muzyczne: Paweł Miśkiewicz. Dramaturgia: Dorota Sajewska. Scenografia: Barbara Hanicka. Reżyseria światła: Wojciech Puś. Ruch sceniczny: Jacek Owczarek. Premiera: Narodowy Stary Teatr w Krakowie. Scena Kameralna. 21 października 2006.