Wydanie bieżące

15 grudnia 24 (72) / 2006

Kamil Dąbrowski,

APTEKA

A A A
„Spirala”. Noise Annoys, 2006.
Reedycja albumu „Spirala” zbiegła się z dziesięcioleciem jej wydania i dwudziestoleciem istnienia zespołu. Reaktywacja Apteki w 2003 roku dała nadzieję na jej powrót do krwioobiegu muzycznego. I stało się! Ansambl podpisał kontrakt z wytwórnią Universal Music Polska i niebawem usłyszymy nowe nagrania w starym/nowym składzie. Oprócz Jędrzeja „Kodyma” Kodymowskiego grupę tworzą obecnie Marcin Ciempiel na basie (grał już wcześniej w Aptece) oraz Artur Hajdasz na perkusji.

Apteka od początku tworzyła muzykę jakby oderwaną od rzeczywistości, a muzykom towarzyszyły rozmaite używki. Psychodelia, punk, klimaty garażowe i stricte gitarowe á la Hendrix wyznaczały kierunek ich poszukiwań. Dodatkowym smaczkiem były zwariowane teksty, które podkreślały jednocześnie nietuzinkowość trójmiejskiej grupy.

Po znakomitej „Mendzie” wydanej w 1995 roku zespół postanowił podsumować swoje dziesięciolecie wydając płytę zawierającą jeszcze raz nagrane utwory z albumu „Urojonecałemiasta”. Ostatecznie muzycy nagrali na nowo kompozycje znane z pierwszego albumu. Pomimo wspominkowej formy materiał zabrzmiał bardzo świeżo i spójnie, zapewne dzięki nowym aranżacjom. Przed laty Kodymowi towarzyszyli Olaf Deriglasoff oraz Jacek Stromski. To połączenie trzech kipiących energią muzyków dało rewelacyjne efekty. Nowe wersje m.in. otwierającego „Lucky Sniff” czy kolejnych: „Ujarane całe miasto”, „Wiesz, rozumiesz” pulsują niewyobrażalną wręcz siłą i są nadal fresh and crazy. W 1995 roku premierze albumu towarzyszył klip do utworu „Fast food”, w którym wykpiono konsumpcję i produkcję tzw. „szybkiego jedzenia”, ze względu na niską jakość i wysoką kaloryczność przy jednoczesnej szkodliwości wyrobów firm gastronomicznych większego i mniejszego formatu.

„Zespół powstał, aby grać, a nie po to, żeby zostać skatalogowany (…) Akt grania i tworzenia muzyki, ot tak za pomocą syntezy dźwięków wypełniających świat wokół nas, powinien być efektem totalnej swobody i rozprężenia psychiki człowieka” – tak we wkładce pisze Kodymowski. I jak okiem (a także uchem) sięgnąć, mamy obecnie niesamowite nasycenie rynku wtórnym tworzywem niedopracowanego materiału w wykonaniu masy niezbyt wyluzowanych i dopracowanych wykonawców. Nie chcę ich wymieniać, zwłaszcza wykonawców krajowych, ale każdy zna kilku, którzy mogłyby obejść się jeszcze bez debiutu przez najbliższe dwa, trzy lata. Niech pograją sobie w kanciapach, garażach, klubach i dojdą do takiego poziomu, jaki możemy usłyszeć na tej płycie.
    Zrealizowano dzięki wsparciu finansowemu: Samorzadu Województwa Slaskiego, Fundacji - Otwarty Kod Kultury Śląskie. pozytywna energia Fundacja Otwarty Kod Kultury