ISSN 2658-1086
Wydanie bieżące

15 stycznia 2 (74) / 2007

Kamil Dąbrowski,

MOGWAI

A A A
„Zidane: A 21st Century Portrait”. PIAS / Wall of Sound, 2006.
Bohaterem dokumentu nakręconego przez Douglasa Gordona i Philippe'a Parreno „Zidane: un portrait du 21e siècle” jest Zinédine Yazid Zidane – jeden z najbardziej znanych piłkarzy wszechczasów. Ścieżkę dźwiękową do tego filmu napisali rodacy Gordona z grupy Mogwai. Muzycy dostali wolną rękę, co do brzmienia i stylu. Ostatecznie płyta ujrzała światło dzienne w listopadzie, czyli prawie pół roku po premierze filmu.

Rok 2006 był bardzo pracowity dla szkockich muzyków. Nagrali wyśmienity, monumentalny album „Mr. Beast”, a zaraz potem soundtrack do „Zidane’a…”. Na płycie znalazło się jeszcze więcej spokoju, przestrzeni i refleksyjności niż na typowych, studyjnych albumach. Stylistycznie najbliżej jest tej płycie do „Come on Die Young”, drugiego krążka zespołu, według niektórych, najlepszego w dyskografii. Wśród 10 utworów znalazł się jeden – odrzut ze wspomnianego „Come…” – „7:25”, wbrew tytułowi przeszło pięciominutowa ballada w typowym dla Mogwaia klimacie. Leniwe gitary, melancholijne i delikatne rytmy perkusji. Niczym kołysanka. Dźwięki wypełniające zmysły słuchacza raz je koją, raz drążą wewnętrzną aurę, naruszają jej stabilny fundament. Zaraz po tym utworze mamy „Half Time”, otwierający drugą połowę dzieła, niczym gwizdek sędziego na boisku. Zaczyna się wolno, subtelnymi taktami fortepianu, do którego za czas jakiś dołączą jęczące i jazgoczące gitary, ale jakby wyciszone, zza ściany. Widać w tym niesamowitą spójność, moc i konsekwencję muzyków, którzy zespolili kompozycje w jednolitą strukturę. Po raz kolejny te same dźwięki pojawią się w „Time and a Half” – bliźniaczym utworze, tylko zagranym na bardziej rockową nutę. Jest na tej płycie temat, który jednoznacznie skojarzy się każdemu z meczem piłki nożnej, z jej atmosferą. „It Would Have Happened Anyway” otwiera się zgiełkiem ze stadionu, być może tego, na którym był rozgrywany filmowy mecz Realu z Villarealem. „To mogło się zdarzyć gdziekolwiek” – ta fraza pełna chaosu, w domyśle, przypomni się głównie kibicom, którzy śledzili mecz finałowy ostatnich Mistrzostw Świata rozgrywanych w Niemczech. Jest analogia pomiędzy jednym i drugim meczem. W obu tytułowy Zidane otrzymuje czerwoną kartkę. O ile mecz jego klubu był zaledwie krokiem w jego karierze piłkarskiej, to mecz Francji z Włochami – jej uwieńczeniem. Niechlubnym z racji zachowania samego piłkarza, ale to już sprawa dyskusyjna.

Mogwai na pewno nie kończy swojej kariery tym albumem. „Zidane: A 21st Century Portrait” jest idealnym uzupełnieniem tego, co do tej pory stworzyli muzycy z Glasgow. Styl i estetyka. jaką serwuje nam zespół, jest nietypową jak na rockowe realia, ale granice pomiędzy gatunkami już jakiś czas temu się zatarły. „Zidane” nie jest płytą na określoną porę roku. Jeśli chcecie się wyciszyć, dość skutecznie pozwoli wam na to muzyka z tego krążka. Polecam wszystkim fanom zespołu i rockowym kibicom.