Wydanie bieżące

sierpień 15-16 (279-280) / 2015

Wiesław Kowalski,

WIETRZENIE TRWA I BĘDZIE TRWAĆ

A A A
W roku 2015 przypada 65. rocznica powstania Teatru Żydowskiego im. Estery Rachel i Idy Kamińskiej, założonego w wyniku fuzji Dolnośląskiego Teatru Żydowskiego we Wrocławiu i Teatru Żydowskiego w Łodzi. W latach 1950–1955 teatr występował nie tylko we Wrocławiu i w Łodzi, ale jeździł ze swoimi przedstawieniami po całej Polsce. Dopiero w 1955 roku, dzięki zapobiegliwości Idy Kamińskiej, zjechał na stałe do Warszawy i znalazł swoje miejsce w nieistniejącym już dzisiaj budynku przy Ulicy Królewskiej 13. Po wyjeździe Idy Kamińskiej z Polski w 1968 roku schedę po teatrze prowadzonym przez największą aktorkę w historii żydowskiej sceny przejął na krótko, pełniąc obowiązki dyrektora teatru, Juliusz Berger. W 1969 jego miejsce zajął Szymon Szurmiej, obejmując funkcję dyrektora naczelnego i artystycznego, którą pełnił do roku 2014. Obydwaj artyści nie dożyli obchodów jubileuszowych – Juliusz Berger zmarł w roku 1999, a Szymon Szurmiej 16 lipca 2014. Czterdziestopięcioletnia kadencja Szymona Szurmieja na stanowisku dyrektora  przyniosła między innymi w 1970 roku zainstalowanie teatru w nowym budynku przy Placu Grzybowskim. Dzisiaj misję rozpoczętą przez zmarłą w 1980 roku w Nowym Jorku Idę Kamińską i Szymona Szurmieja kontynuuje Gołda Tencer, która w styczniu 2015 roku otrzymała nominację na stanowisko dyrektora teatru.

Obchody rocznicowe rozpoczęte 17 kwietnia 2015 roku, siłą rzeczy, dedykowane są również długoletniemu dyrektorowi teatru, który zmarł kilka miesięcy przed ich rozpoczęciem, a do końca swojego życia prowadził rozmowy z wieloma artystami, mając na uwadze zbliżające się wielkie święto jedynego żydowskiego teatru w Polsce. Dla Gołdy Tencer jest to szalenie istotne również z powodów osobistych, jako że przez wiele lat i do końca jego dni była żoną tego znakomitego aktora filmowego i teatralnego, reżysera, autora dramatów, odznaczonego w 2005 roku Złotym Medalem „Zasłużony Kulturze Gloria Artis” – tym samym, który Gołda Tencer odebrała po premierze „Dybuka”, podczas uroczystości rocznicowych, a który został przyznany przez Ministra Kultury i Dziedzictwa Narodowego za długoletnią działalność Teatru Żydowskiego i jego zasługi na polu szeroko pojmowanej kultury. Medal zawiśnie obok portretu Szymona Szurmieja, który można oglądać w teatralnym foyer.

Obchody 65-lecia Teatru Żydowskiego zostały objęte honorowym patronatem Prezydent Warszawy Hanny Gronkiewicz-Waltz i Ministra Kultury i Dziedzictwa Narodowego, Małgorzaty Omilanowskiej. Podczas jubileuszowych uroczystości Gołda Tencer odebrała jeszcze jedno wyróżnienie – Marszałek Województwa Mazowieckiego, Adam Struzik, odznaczył Teatr Żydowski i jego Dyrekcję medalem pamiątkowym „Pro Masovia”.

Po śmierci Dyrektora Szymona Szurmieja na barki Gołdy Tencer spadło przygotowanie repertuaru na najbliższe trzy lata. Program został zaprezentowany podczas specjalnej konferencji prasowej, którą poprowadził Maciej Nowak. Autorką całego programu jest Gołda Tencer, która postanowiła do współpracy zaprosić w pierwszej kolejności Maję Kleczewską i Łukasza Chotkowskiego, Wojciecha Klemma, Annę Smolar, Jana Szurmieja i Karolinę Kirsz. W kolejnych sezonach w repertuarze teatru pojawią się spektakle Moniki Strzępki i Pawła Demirskiego, Michała Zadary, Izabelli Cywińskiej, Łukasza Kosa oraz Joshie Haupta i  Shmuela Shohata, reżysera uprawiającego sztukę na pograniczu teatru lalek i teatru dramatycznego, znanego polskiej publiczności z „Robot Planet” pokazanego na Festiwalu Singera 2014. W 2016 roku na scenie Teatru Żydowskiego zaistnieje też nowy program „Pożaru w Burdelu” Michała Walczaka. W repertuarze teatru znajdzie się również spektakl Pawła Passiniego „The Hideout/Kryjówka”, którego premiera odbyła się 21 września 2014 roku w Centrum Kultury w Lublinie.

Program jubileuszowego sezonu zainaugurowany został inscenizacją „Dybuka” w reżyserii Mai Kleczewskiej, która do współpracy zaprosiła Łukasza Chotkowskiego (scenariusz, dramaturgia), Konrada Parola (kostiumy), Wojciecha Pusia (scenografia, światło, wideo) i Stefana Węgłowskiego (muzyka). Odważna decyzja obsadowa Gołdy Tencer, już w momencie jej ogłoszenia, wzbudziła mnóstwo komentarzy, tym bardziej, że kontrowersyjna i niepokorna reżyserka – tak niektórzy mówią o autorce głośnych inscenizacji opartych na tekstach Elfriede Jelinek – miała przystąpić do pracy po źle przyjętych „Szczurach” zrealizowanych w Teatrze Powszechnym w Warszawie. Oczekiwania zatem były ogromne, dodatkowo podsycane ciekawością, jak też w poetyce Kleczewskiej odnajdzie się zespół aktorski Teatru Żydowskiego (w obsadzie znalazła się tylko dwójka gościnnych aktorów – Piotr Stramowski i Magdalena Koleśnik z Krakowa). Na premierze pojawili się niemal w komplecie, oprócz przedstawicieli i reprezentantów władz państwowych i samorządowych, dziennikarze, publicyści, blogerzy i krytycy teatralni z radia, telewizji, portali internetowych, a także z najbardziej poczytnych czasopism, nie tylko branżowych. Już po samej premierze na portalach internetowych rozgorzały dyskusje na temat spektaklu, który jak zawsze w przypadku tych artystów, oprócz wielu zwolenników, znalazł również rzeszę komentatorów, którzy twierdzili, że przedstawienie Kleczewskiej z „Dybukiem” ma niewiele wspólnego. Autorzy scenariusza w narracji wykorzystującej relacje mieszkańców getta postanowili bowiem spiąć w jedną ramę klątwę miłości, opętania, czasu, śmierci i zagłady. Zza przezroczystości żydowskiej historii Romea i Julii wyłania się już wypełnione przekleństwo Shoah, pamięć Holocaustu, kominów Auschwitz, ale również fenomen miejsca, jakim jest Teatr Żydowski i jego głębokiej misji. Niezwykle ciekawe rozwiązania scenograficzne, wykorzystujące pokaz projekcji Placu Grzybowskiego, Muranowa i innych fragmentów warszawskiego getta na tylnym ekranie, stały się symbolicznym przypomnieniem tak dla naszego narodu istotnej żydowskiej obecności w Warszawie i w Polsce. Dla wielu widzów „Dybuk” był wyrazem nostalgii za tradycją, która, nim zniknęła w klątwie niepamięci, zdążyła się zrosnąć z polską rzeczywistością niczym przenikanie języka polskiego i jidysz w spektaklu Mai Kleczewskiej. W tym – jak napisał Mike Urbaniak – przełomowym przedstawieniu bardzo wymownym znakiem, wyrażonym również kostiumem, było pojawienie się samej Gołdy Tencer, która przed laty grała Leę w realizacji Dyrektora Szymona Szurmieja, a teraz pojawiła się na scenie, by stać się  uczestnikiem misteryjnej wędrówki dusz, odkrywającej twarze w mgławicy historii. Oczywiście, nie wszystkim po drodze jest z taką interpretacją „Dybuka”; nie zmienia to jednak faktu, że Teatr Żydowski nie bez sukcesu pokazał publiczności swoją nową twarz, w której – jak napisał Tomasz Miłkowski – „tradycja spotyka się z nowymi środkami wyrazu”.

Gołda Tencer nie ukrywa, że chciałaby, aby Teatr Żydowski stał się jednym z najbardziej artystycznie atrakcyjnych miejsc na mapie teatralnej Warszawy. Stara się tak konstruować repertuar, aby wykorzystać ogromny potencjał zespołu aktorskiego, który równie doskonale sprawdza się w spektaklach muzyczno-musicalowych, jak i w wielkiej literaturze dramatycznej. Do dziś na afiszu teatralnym zobaczyć można „Skrzypka na dachu” w reżyserii Jana Szurmieja, który swoją premierę miał w roku 2002, wielkie widowisko muzyczne „Tradycja” w reżyserii Szymona Szurmieja z roku 2006 i kabaretowo-muzyczny spektakl z tego samego roku „Dla mnie bomba”, przygotowany prze Gołdę Tencer. Wszystkie te przedstawienia mają swoją wierną publiczność, która niejednokrotnie owacją na stojąco dziękuje aktorom za ich kunszt wokalny i aktorski. Z afisza nadal nie schodzi spektakl „Bonjour Monsieur Chagall” z roku 2009, zrealizowany przez Szymona Szurmieja i Gołdę Tencer, który stał się towarem eksportowym teatru i po raz kolejny wyjeżdża z pokazami do Stanów Zjednoczonych, a grany był nawet przed publicznością w Meksyku. Gołda Tencer chciałaby w Teatrze Żydowskim, który jest teatrem repertuarowym, łączyć przeszłość z teraźniejszością i przyszłością. Nowa Dyrektor dąży do tego, co nazwać można szlachetnym eklektyzmem, do teatru środka, w którym jednak znajdzie się miejsce dla poszukiwań nowatorskich, obliczonych na eksperyment i artystyczne ryzyko. Jak powiedziała w jednym z wywiadów – chce przewietrzyć Teatr, ale bez przeciągu. Dlatego też w repertuarze, obok pozycji granych od wielu lat, znalazł się też projekt Wojciecha Klemma pt. „Rodziny, których nie ma, czyli Anonimowi Żydzi Polscy”, pokazujący ludzi próbujących dotrzeć do swoich korzeni, usiłujących odnaleźć się w kłębowisku kłamstw i niedomówień, jakie serwują nam niekiedy najbliżsi z naszego otoczenia i rodziny, zrozumieć i zaakceptować prawdę o sobie samym. Wojciech Klemm, opowiadając biografie Żydów w różnym wieku, pyta o ich tożsamość, o przyczyny ich lęków i traum, o powody ukrywania prawdy, o przeszłość, z którą nie potrafią się pogodzić i której jednocześnie nie potrafią zapomnieć. Kolejną próbę opowiedzenia historii opartych na własnych biografiach i doświadczeniach, co nie znaczy, że zawierających tylko prawdę, podjęła Anna Smolar w kameralnym spektaklu „Aktorzy żydowscy” według scenariusza Michała Buszewicza. Natomiast Jan Szurmiej rozpoczął próby do spektaklu opartego na zbiorze opowiadań czechosłowackiego pisarza Oty Pavla „Śmierć pięknych saren”. Kolejna kameralna forma zatytułowana „One same” powstanie w reżyserii Karoliny Kirsz i będzie opowieścią o spotkaniu pięciu charyzmatycznych kobiet, m.in. Heleny Rubinstein, Sophie Tucker i Ireny Krzywickiej. Spektakle te zobaczymy już w sezonie 2015/2016. We wrześniu próby do nowego przedstawienia rozpoczyna w Teatrze Żydowskim Monika Strzępka. Paweł Demirski pracuje nad musicalem opowiadającym o wydarzeniach marca 1968 roku. Natomiast Paweł Zadara przygotowuje się do realizacji „Mesjasza”, będącego adaptacją scenariusza Małgorzaty Sikorskiej-Miszczuk o nigdy nie odnalezionej powieści Brunona Schulza.

Nie odchodząc od tradycji repertuarowej Teatru Żydowskiego, w którym zawsze istniały obok siebie takie nurty, jak klasyka literatury i teatru jidysz, dramaturgia spoza tego kanonu, ale podejmująca problematykę żydowską oraz widowiska muzyczne, kabaretowo-rewiowe i musicalowe, Gołda Tencer stara się wpuścić do instytucji przy Placu Grzybowskim nieco świeżego powietrza. Jest otwarta na propozycje młodszego pokolenia reżyserów, poszukujących nowych środków wyrazu dla języka teatralnego. Widać to już wyraźnie w tym, co przygotowali Maja Kleczewska, Wojciech Klemm czy Anna Smolar. Okazuje się, że to, czego jeszcze do niedawna nie spodziewali się zobaczyć w Teatrze Żydowskim jego stali bywalcy, ale też i jego najzagorzalsi krytycy, jest możliwe do spełnienia dzięki odważnym, dynamicznym i przemyślanym decyzjom nowej Dyrekcji, która  nie boi się swoim aktorom stawiać nowych wyzwań, zarówno w zakresie budowania teatralnie mocnych obrazów, jak i kameralnych opowieści dających możliwość przyjrzenia się z dystansem temu wszystkiemu, co wciąż jeszcze tkwi w naszej pamięci i nie daje nam spokoju. Można zatem śmiało powiedzieć, że dzieło rozpoczęte przez Maję Kleczewską, przypieczętowane decyzją Gołdy Tencer, czerpiące z doświadczenia i pamięci aktorów, z zapisu, który w sobie noszą, będzie nadal kontynuowane, i choć zapewne w różnych teatralnych formach, to jednak przefiltrowanych przez współczesność i poszukujących tego, co opowiadana scenicznym językiem historia znaczy dla nas hic et nunc.