Wydanie bieżące

sierpień 15-16 (279-280) / 2015

Anna Szumiec,

EKOFALA NAPŁYWA DO POLSKI (JULIA FIEDORCZUK: 'CYBORG W OGRODZIE')

A A A
Julia Fiedorczuk wyszła naprzeciw oczekiwaniom badaczy stawiających pierwsze (ale także kolejne) kroki w szkole ekokrytycznej. „Cyborg w ogrodzie” jest bowiem kompendium wiedzy dotyczącym nowej w Polsce metody badań elementów kultury, absolutnym must-have dla krytyków zajmujących się relacjami pomiędzy ludźmi a ich środowiskiem naturalnym, a także dla młodych filologów dopiero odkrywających potencjał drzemiący w interpretacji tekstów z „perspektywy eko”. Zaznaczyć na początku należy, że podstawowy przedmiot badań krytyczki stanowi literatura obca – zwłaszcza amerykańska – choć pojawiają się próby odczytania tekstów polskich (na przykład wierszy Czesława Miłosza). Polska tradycja pisania o przyrodzie jest wszak zupełnie odmienna od tej zakorzenionej w kulturze zachodniej. Nie oznacza to jednak, iż „Cyborg w ogrodzie” przeznaczony został jedynie dla osób zainteresowanych literaturą anglojęzyczną. Jak zaznacza sama autorka, „teksty amerykańskich i brytyjskich ekokrytyków mogą wejść w ciekawy dialog z literaturoznawstwem polskim” (s. 33). Tak też się dzieje: praca Fiedorczuk okazuje się świetnym materiałem porównawczym rodzimego i zachodniego sposobu wyrażania.

Na objętościowo niewielką, liczącą 250 stron publikację składają się bloki poświęcone poszczególnym zagadnieniom krytyki ekologicznej. Wstęp „Cyborga w ogrodzie” w przystępny sposób obrazuje genezę i najważniejsze założenia szkoły. Fiedorczuk zaczyna od dostrzeżenia powodów zainteresowania się człowieka środowiskiem naturalnym, wyjaśnienia rozbieżności związanych z terminologią – na przykład definiuje na wiele sposobów naturę. Poprzez przedstawienie rysu historycznego myśli ekokrytycznej rozpoczynającej się w literaturoznawstwie amerykańskim i brytyjskim (korzeni doszukuje się w brytyjskiej poezji romantycznej i amerykańskim przyrodopisarstwie) i dostrzeżenie kontekstów współczesnych Fiedorczuk dogłębnie wprowadza czytelnika w świat krytyki ekologicznej.

Zainteresowały mnie zobrazowane przez badaczkę w szkicu historycznym relacje ekologii z problemami społecznymi, mające swoje odbicie w zwróceniu uwagi na relacje człowiek-przyroda, a co za tym idzie – w rozwoju nurtu ekokrytycznego. Fiedorczuk podkreśla kwestię niesprawiedliwości ekologicznej: ponoszenie przez ubogą część społeczności konsekwencji zniszczeń dokonanych przez bogatych. Dostrzega tym samym między innymi problem toksycznych odpadów lokowanych w pobliżu osad najbiedniejszych mieszkańców czy relokacji Indian związanej z powstawaniem parków narodowych. Poświadczony zostaje fakt silnego oddziaływania związku ludzi z naturą na gospodarkę czy politykę, ale też na literaturę: badaczka w rozdziale poświęconym ekopoetyce zauważa, że na przykład śmieci to problem filozoficzny i filologiczny, widoczny między innymi w twórczości Archiego Randolpha Ammonsa i Theodore’a Roethkego (wątki odpadów pojawiają się wszak także w tradycji polskiej: dość wspomnieć choćby turpistów).

Autorka nie podaje recept na twórczość ekokrytyczną. Prezentuje za to szczególny typ poezji – ekopoezję. Niewątpliwie przedstawione przez krytyczkę związki natury z liryką – głównie na przykładzie tekstów Jonathana Skinnera – są inspirujące dla interpretatora. Atrakcyjny dla badacza literatury polskiej może okazać się zaprezentowany przez Julię Fiedorczuk temat sielanki i apokalipsy w kontekście ekokrytycznym. Mimo iż krytyczka analizuje głównie teksty wywodzące się z kultury anglojęzycznej, na przykład utwory George’a Gordona Byrona i Williama Wordswortha, a także zaznacza tendencje pastoralne w literaturze amerykańskiej, czytelnik silnie zakorzeniony w polskiej tradycji literackiej nie będzie zawiedziony – otrzyma bowiem doskonały materiał porównawczy dla twórczości sielankowej i apokaliptycznej obecnej przecież w rodzimym kręgu kulturowym. Oba gatunki są ściśle związane z szeroko rozumianym środowiskiem naturalnym: sielanka obrazuje swojskość i wspaniałość natury, apokalipsa przeciwnie – wskazuje zagrożenia (autorka „Cyborga w ogrodzie” przytacza przykład dyskursu toksyczności). Aspekt ekokrytyczny może zatem interesująco dopełnić dotychczasowe postrzeganie poezji polskich autorów. Często przecież podchodzimy do tekstu przynależącego do określonego gatunku schematycznie i nieco tendencyjnie, a obecność przyrody w rodzimych utworach łączymy jedynie z „Pieśnią o Sobótce” Jana Kochanowskiego, Mickiewiczowskim „Panem Tadeuszem” i twórczością pisarzy nurtu chłopskiego.

Jak wcześniej wspomniałam, krytyka ekologiczna jest w Polsce szkołą nową. Zyskuje coraz większą popularność, staje się modna. Julia Fiedorczuk wskazuje interesującą, moim zdaniem, drogę wiązania ekokrytyki z innymi głośnymi ostatnio metodami interpretacji: krytyką feministyczną i queerem. Samo porównywanie natury z kobietą nie jest niczym świeżym, już wszak w starożytnych podaniach ziemię na przykład utożsamiano z matką. Fiedorczuk jednak zwraca uwagę na współczesny kontekst: erę diet, metamorfoz, poprawek i Photoshopa. Wnioski nasuwają się same: i kobieta, i natura stają się cieszącym oczy towarem, poddawanym nieustannej eksploatacji, często później odrzucanym. Autorka „Cyborga w ogrodzie” podkreśla pojawienie się ruchu nazwanego ekofeminizmem, a więc „nurtu w obrębie feminizmu wynikającego z przeświadczenia o istnieniu związków między marginalizacją kobiet w społeczeństwie patriarchalnym a destrukcją pozaludzkiej przyrody” (s. 155). Fiedorczuk przytacza wiele przykładów obrazujących zależności łączące kobietę i naturę: między innymi zwraca uwagę na fakt, iż najczęściej to właśnie przedstawicielki płci żeńskiej są ściślej związane ze środowiskiem naturalnym. Badacze zajmujący się ekofeminizmem zdają sobie zatem sprawę z ucisku krępującego te dwa podmioty i wypowiadają walkę dominacji męskości. Równie ciekawą, choć, jak uważam, odważniejszą propozycją jest wiązanie kultury eko z queerem. Można z łatwością spostrzec skłonność do naturalizacji heteroseksualności (czy to w teorii ewolucji czy w seksuologii), więc, co za tym idzie, denaturalizacji nieheteronormatywności. Zachowania heteronormatywne wpłynęły także znacząco na wizje relacji człowiek-przyroda. Z kolei kulturę nieheteronormatywną wiąże się z „konsumpcyjnym, miejskim stylem życia i fetyszyzującym stosunkiem do luksusu” (s. 178). Łączenie heteroseksualizmu z naturą a homoseksualizmu z konsumpcjonizmem niewątpliwie jest krzywdzące i między innymi stąd postulat ekologii queer: „praktyki ekologicznej wiedzy, ekologicznych przestrzeni i polityki, kładącej nacisk na podważenie hetero-ekologii z perspektywy nienormatywnych pozycji seksualnych i genderowych” (tamże). Kontrowersje, jakie wybuchają wokół modnych dziś teorii, takich właśnie jak ekokrytyka, krytyka feministyczna i queer, zaznaczają potrzebę skierowania uwagi na kwestie odważne, poruszające społeczeństwo. Praca Fiedorczuk z pewnością zadowoli pod tym względem odbiorcę: nie tylko zawiera przykłady z życia codziennego, ale także podsuwa bogate zaplecze teoretyczne.

Poruszając kwestię popularności poszczególnych szkół badawczych odnoszących się w jakimś stopniu do krytyki ekologicznej, nie sposób nie wspomnieć o psychoanalizie. Autorka „Cyborga w ogrodzie” korzysta z niektórych spostrzeżeń Zygmunta Freuda czy Dominica LaCapry, przytaczając je w kontekście eko. Istotnym problemem staje się wówczas wzajemny stosunek natury, człowieka i kultury. Umiejscowienie ludzi na styku dwóch „mocarstw”, jakie stanowią natura i kultura, nie jest rzecz jasna działaniem nieoczekiwanym. Od wieków wszak człowiek zadaje sobie pytanie o własne miejsce we wszechświecie. Twórczo może za to czerpać ekokrytyka z badań LaCapry. Wykorzystanie jego rozróżnienia utraconego od nieobecnego pozwala na wyodrębnienie istotnych kwestii krytyki ekologicznej: „fantazmatycznej i potencjalnie destrukcyjnej idei powrotu do Edenu, i racjonalnego impulsu, aby zawrócić z destrukcyjnych ścieżek rozwoju cywilizacji ku bardziej zrównoważonym sposobom życia” (s. 189). Fiedorczuk obrazuje to w przystępny sposób: nie należy opłakiwać mitycznego Edenu, w którym nigdy nie byliśmy i w którym nigdy nie będziemy. Możemy jednak (a nawet powinniśmy) niwelować skutki wcześniejszych działań poprzez powrót do bardziej zrównoważonego sposobu życia, dzięki czemu niejako odzyskamy utracony „stan bardziej naturalny” (s. 191). Takie ekospojrzenie na psychoanalizę czy też odwrotnie – psychoanalityczny ogląd ekokrytyki – może stanowić źródło inspiracji dla badaczy interesujących się obiema szkołami.

Natura pozaludzka to nie tylko flora, ale i fauna. Publikacja Fiedorczuk nie zajmuje się jednak relacjami między człowiekiem a zwierzęciem. Autorka, argumentując swoją decyzję, zaznacza, iż „badania nad zwierzętami stanowią niezwykle obszerną dyscyplinę, czasem zaliczaną do ekokrytyki, a czasem traktowaną jako oddzielna domena w obrębie szeroko rozumianej myśli posthumanistycznej, toteż nawet zwięzłe wprowadzenie do tematu animal studies wymagałoby napisania odrębnej książki” (s. 36). Dodatkowo Fiedorczuk dostrzega, że badania nad zwierzętami są w Polsce o wiele bardziej rozpowszechnione niż kwestie poruszane w „Cyborgu w ogrodzie”. Trudno podważyć uzasadnienie krytyczki dotyczące braku w publikacji kontekstu zwierzęcego – tym bardziej, że istnieje sporo pracowni badawczych zajmujących się animal studies (w tym działające przy Uniwersytecie Śląskim Laboratorium Animal Studies – Trzecia Kultura). Mimo racjonalnego wywodu Fiedorczuk i jej świetnej argumentacji odczuwam pewien niedosyt: zwierzęta są tak silnie związane z wątkami krytyki ekologicznej, że poczucie ich braku w „Cyborgu w ogrodzie” towarzyszyło mi w czasie lektury.

Bez wątpienia ogromną zaletą publikacji jest aneks zawierający wywiady, które autorka przeprowadziła ze znamienitymi przedstawicielami szkoły ekokrytycznej: Adamem Dickinsonem, Gregiem Garrardem, Jonathanem Skinnerem i – przede wszystkim – Lawrencem Buellem, który uchodzi za twórcę krytyki ekologicznej. Prócz odpowiedzi na pytania dotyczące sposobu patrzenia badaczy na twórczość literacką oraz wiele kwestii ekologicznych, wywiady zawierają próbę wyjaśnienia źródeł oscylujących wokół ekokrytyki kontrowersji, które mają miejsce również w Polsce. Blok poświęcony rozmowom z czołowymi krytykami to doskonały materiał porównawczy rodzimej i zachodniej „perspektywy eko”.

„Cyborga w ogrodzie” Julii Fiedorczuk uważam za milowy krok w polskiej świadomości ekologicznej. Myślę, że publikacja ta stanowi doskonały fundament dla dalszego zainteresowania ekokrytyką. Warto sięgnąć po „Cyborga w ogrodzie” nie tylko w celu zaznajomienia się z teoretycznym zapleczem szkoły, ale i po to, by zrewidować swoją dotychczasową postawę względem pozaludzkiej natury. „Tak wiele zależy od nas” – pisze autorka – „od cyborgów, sprytnie wyposażonych Ziemian i Ziemianek” (s. 197).
Julia Fiedorczuk: „Cyborg w ogrodzie”. Wydawnictwo Naukowe Katedra. Gdańsk 2015.