Wydanie bieżące

1 września 17 (281) / 2015

Przemysław Pieniążek,

LEKTURA BYNAJMNIEJ NIE POCIĄGOWA (LOKOMOTYWA / IDEOLO)

A A A
W ojczyźnie Piasta trudno byłoby znaleźć dziecko, któremu odmówiono kolorowej, radosnej i wywołującej zadyszkę podróży wierszykowym składem ciągniętym przez „Lokomotywę” Juliana Tuwima. O podobny brak tchu liryk byłego Skamandryty przyprawiał także starszych czytelników, nie bez powodu dostrzegających w konstrukcji rymowanki aluzję do stosunku seksualnego. Treść utworu lapidarnie identyfikuje zawartość pierwszych dziesięciu wagonów, których w całym składzie „(…) jest ze czterdzieści”, choć ich ładunek pozostał w sferze niedopowiedzenia. Aż do teraz.

Dziennikarka Joanna Ruszczyk wraz z projektantką i graficzką Małgorzatą Gurowską wprawiły w ruch tryby fantazji, umieszczając w kolejnych przyczepach symboliczne postaci, zwierzęta oraz znaczące artefakty. Tyle tylko że „Lokomotywa” opuszczająca stację Fundacji Sztucznej (współtworzonej przez autorki albumu) nie jest już „fraszką, igraszką”, lecz utkanym z cytatów traktatem o ciemnych aspektach działalności człowieka uwikłanego w przeróżne ideologie.

„(…) Nie jestem poetą par excellence społecznym – mój stosunek do spraw społecznych wyraża się raczej w satyrach i tam ów krytyk przyszłości znajdzie bogate pole do obserwacji, w jaki sposób wpływają na mnie codzienne zdarzenia epoki”. Deklaracja Juliana Tuwima znajduje potwierdzenie w trakcie lektury dwujęzycznego (polsko-angielskiego) tomu, w którym – obok, rzecz jasna, tytułowego wiersza – znalazły się rozmaite utwory eksponujące zaangażowane, ostre, czasem wręcz bezkompromisowe oblicze literata.

Poemat dygresyjny „Bal w operze”, liryk „Do prostego człowieka”, fragment skeczu „Mistyka finansów”, wyimki z przemówień („Pomnik i mogiła” wygłoszone w piątą rocznicę powstania w getcie warszawskim), wywiadów prasowych lub prywatnej korespondencji to przykłady wybranych przez Joannę Ruszczyk tekstów, w których ramach autor „Czyhania na Boga” podejmował temat rasizmu, tożsamości narodowej czy antysemityzmu.

Wyjątkowa  aktualność większości snutych przez Tuwima rozważań zaskakująco dobrze koresponduje z obficie przytaczanymi przez dziennikarkę fragmentami raportów (dotyczących sfery życia społecznego, polityki, ekonomii, działań militarnych czy ekologii) dających wielowymiarowy oraz interdyscyplinarny obraz współczesnego świata ze szczególnym uwzględnieniem Polski.

Refleksje twórcy „Sokratesa tańczącego” przeplatane suchą faktografią układają się w klarowny przekaz, którego unikalnym nośnikiem staje się tytułowy środek transportu. W tym miejscu słowa uznania należą się Małgorzacie Gurowskiej odpowiedzialnej za wizualny projekt „Lokomotywy” – oszczędny, wykorzystujący technikę szablonu, choć bez wątpienia wykonany z wielką pieczołowitością, nie mający nic wspólnego z malowniczymi inkarnacjami składu utrwalanymi w pamięci kolejnych pokoleń czytelników.

Czarno-biały pojazd ciągnący za sobą kilkadziesiąt wagonów sunących po pustym, białym tle urasta do rangi złowieszczego pociągu-widma, którego poszczególne odcinki skrywają wstydliwe, problematyczne, zatrważające oraz karygodne przejawy działalności człowieka, nie ograniczające się wyłącznie do radosnego konsumpcjonizmu (vide: wagon z „grubasami” czy skład szczelnie wypełniony alkoholem). Wizerunek słonia staje się przyczynkiem do krótkiego spojrzenia na problem brutalnej tresury zwierząt cyrkowych, podczas gdy sylwetka niedźwiedzia towarzyszy refleksji nad egzystencjalną kondycją rezydentów zoo.

Cytaty z raportu Najwyższej Izby Kontroli o koszmarnych warunkach, w jakich transportowane są konie, kilka soczystych spostrzeżeń na temat specyfiki hodowli przemysłowych, krytyka amoralnych eksperymentów z udziałem zwierząt czy nakreślenie problemu karkołomnego, choć lukratywnego szmuglowania zagrożonych wyginięciem przedstawicieli świata flory i fauny przypominają o haniebnych czynach względem braci mniejszych. Ekspansywny rozwój rynku biopaliw (których wyziewy wbrew pozorom jeszcze bardziej szkodzą środowisku od zwykłych spalin) oraz przekleństwo globalnej deforestacji to kolejne punkty na mapie przewin wobec Natury.  

Okraszony wizerunkiem lufy czołgu pacyfistyczny wiersz Tuwima adresowany „Do generałów” to nie jedyny akcent dotyczący zbrodniczych ideologii. Przewracające się niczym sklepowe manekiny figury oficerów z symbolem gwiazdy czerwonej na anonimowych twarzach korespondują z wątkiem dotyczącym wygasającego zaangażowania poety w sowiecki komunizm. Natomiast wagony pełne odznaczeń wojskowych, mundurów, broni palnej i białej czy te przewożące ładunki wybuchowe dookreślają refleksję poświęconą konfliktom zbrojnym XXI wieku czy wszelkim nadużyciom towarzyszącym wojnie z terroryzmem. Z kolei humorystyczny tekst Tuwima o Państwowym Urzędzie Rejestracji Snów został całkiem nieźle podpięty pod casus amerykańskiego demaskatora Edwarda Snowdena.

Sporo miejsca poświęcono w „Lokomotywie” kwestii tożsamości narodowej, nacjonalizmu oraz antysemityzmowi. Ubrane w dresy zdehumanizowane persony (obok tradycyjnych gładkogłowych osiłków, w pociągowej galerii znalazły się także napakowane hybrydy o głowach orłów lub w kształcie piłki nożnej) przynoszą ze sobą wyimki z „Brunatnej Księgi” – dokumentacji monitoringu przestępstw popełnionych przez neofaszystów i skrajną prawicę oraz incydentów na tle rasistowskim, ksenofobicznym i aktów dyskryminacji na terenie Polski. Wagony z książkami, meblami oraz nagrobkami pełnią natomiast rolę memento dedykowanego uchodźcom, emigrantom i ofiarom prześladowań, słowem – wszystkim Innym.

Niepozorna, twarda oprawa „Lokomotywy” skrywa zaskakujące bogactwo treści oraz skojarzeniowych szarad, wypełniających przestrzeń harmonijkowej rozkładówki, która w pełnej krasie prezentuje się imponująco. Papierowy pociąg ciągnie się na kilka dobrych metrów, choć delikatność surowca wymaga od czytelników (zainteresowanych uskutecznieniem takowej „prezentacji”) sporej ostrożności. Lekko nieporęczny format i układ stron sprawiają, że lektura tomu w środkach transportu publicznego może zakończyć się katastrofą. Ale to sprawa drugorzędna. Wszak album Joanny Ruszczyk i Małgorzaty Gurowskiej – symbolicznie wspieranych przez Juliana Tuwima – doskonale spełnia swe zadanie, nakłaniając do często niewygodnych refleksji o tematach, które (szkoda, ale) nie tracą na aktualności. Mam tylko nadzieję, że w przyszłości do widmowego składu „Lokomotywy” nie będą podpinane nowe, bezduszne wagony.
Julian Tuwim, Małgorzata Gurowska, Joanna Ruszczyk: „Lokomotywa / IDEOLO”. Wydawnictwo Centrala – Mądre Komiksy. Poznań 2015.