Wydanie bieżące

1 września 17 (281) / 2015

Monika Glosowitz, Charles Kernaghan,

RANA PLAZA: SPOJRZENIE WSTECZ I W PRZÓD

A A A
W rocznicę tragedii
Nie musiało tak być
25 lat nieustannego outsourcingu, poszukiwania najniższych stawek i najmniej rozbudowanych regulacji, aby dojść do punktu, w którym nastąpiła najokrutniejsza katastrofa w historii amerykańskiego i europejskiego przemysłu odzieżowego – 24 kwietnia 2013 roku zawalił się jeden z budynków kompleksu fabryk Rana Plaza w Bangladeszu, w którym zginęło 1137 osób, 200 do 300 ciągle uznaje się za zaginione, a ponad 100 zostało poważnie rannych.

Nie zawsze tak było. Przez 50 lat – od 1938 do 1988 roku – w Stanach Zjednoczonych nie funkcjonowały zakłady wytwórcze wyzyskujące siłę roboczą, ponieważ pracownicy dysponowali legalnymi prawami pracowniczymi i tworzyli silne związki zawodowe.

1 sierpnia 1938 roku Life Magazine donosił: „Trzydzieści lat temu przemysł śmierdział najokrutniejszym rodzajem wyzysku. Choć praktyki te były jeszcze widoczne w 1933 roku, teraz właściwie zniknęły”. Przez następnych 50 lat działały efektywnie działały związki zawodowe: Amalgamated Clothing and Textile Workers Union (ACTWU) oraz International Ladies’ Garment Workers Union (ILGWU).

W okresie rozkwitu w Stanach niemalże 900 tysięcy zrzeszonych w ramach przemysłu odzieżowego pracowników wywalczyło minimum egzystencji, opiekę zdrowotną, zasiłki, urlopy oraz pakiety ubezpieczeniowe; słowem, ich prawa.

Czy dziś możemy to sobie wyobrazić? W 1956 prezydent Dwight D. Eisenhower przemawiał na zgrupowaniu Partii Republikańskiej: „Tylko głupiec próbowałby pozbawić pracujących mężczyzn i kobiety prawa do zrzeszania się zgodnie z ich własnym wyborem”; „[…] Pracownicy mają prawo do organizowania się w związki i do kolektywnych negocjacji z pracodawcami. Silny i wolny ruch pracowniczy jest ożywczą i niezbędną częścią naszego społeczeństwa przemysłowego”.

Wraz z nadejściem późnych lat 80. – poszukiwaniem taniej siły roboczej poza krajem i zamknięciem fabryk – amerykański przemysł konfekcyjny został zdziesiątkowany. Dziś tylko 2–2,5% kolekcji odzieżowych jest produkowanych w USA. Produkcja odbywa się poza kontynentem. W trakcie ostatniego ćwierćwiecza kolekcje szyto w tzw. rozwijającym się świecie, szyli je pracownicy – a wśród nich wiele dzieci i wielu nastolatków – zmuszani do pracy przez długie godziny za głodowe stawki, bez praw i nadziei na sprawiedliwość, po pracy wracający do obskurnych nor. A mówimy o przemyśle, który stanowi operację finansową rzędu 350 miliardów dolarów!S

Ukrywanie się za przepisami, które nigdy nie działały

Ostatnie 25 lat w przemyśle odzieżowym to również lata ukrywania się za „korporacyjnymi kodeksami postępowania” i nieobowiązkowymi planami kontroli, które w żaden sposób nie gwarantują egzekwowania prawa.

John Ruggie, profesor Harvardu, wieloletni Specjalny Przedstawiciel Sekretarza Generalnego ONZ do spraw praw człowieka i międzynarodowych korporacji, potwierdza własnym doświadczeniem: „Wszyscy mówią, przynajmniej nieoficjalnie, że ani kontrola, ani audyt w przypadku fabryk dostawczych nie działają, dlatego że ludzie oszukują”.

Jednorazowe morale Kongresu. Czy można liczyć na więcej?

Wiedzieliście, że amerykański Kongres ma swój kręgosłup moralny? Odkryliśmy to w 2000 roku. Odwiedziliśmy wtedy sklep Burlingtona (Burlingoton Coat Factory) w Nowym Jorku, gdzie znaleźliśmy wieszaki z przyjemnymi w dotyku kurtkami skórzanymi, wykończonymi futrzanymi kołnierzykami. Kiedy spojrzeliśmy na metki, okazało się, że zostały one uszyte z futer kocich i psich – pochodzących z chińskiego uboju.

W ciągu kilku dni Kongres jednomyślnie uchwalił ustawę o ochronie kotów i psów [ang. Dog and Cat Protection Act of 2000], który zdelegalizował import i eksport jakichkolwiek produktów pochodzenia kociego czy psiego.

Jeżeli możemy chronić psy i koty, dlaczego nie możemy bronić również praw ludzi – milionów młodych bangladeskich szwaczek, których długą i wyczerpującą harówkę w niebezpiecznych warunkach wynagradza się mniej niż 30 czy 40 centami na godzinę?

Prawo ochrony pracy w globalnej ekonomii

W 2007 roku 175 członków Izby Reprezentantów i 26 członków Senatu – włączając Baracka Obamę, Hillary Clinton i Joe Bidena pełniących wtedy funkcję senatorów – podpisało ustawę o uczciwych warunkach pracy i konkurencji [ang. Decent Working Conditions and Fair Competition Act], w której „zabroniono importu, eksportu i sprzedaży dóbr pochodzących z fabryk i zakładów, w których łamane są podstawowe prawa pracy”.

Owo fundamentalne prawo pracy ma na celu legalizację ochrony pracownic i pracowników w systemie globalnej ekonomii przez zapewnienie:

1) prawa do zrzeszania się;

2) prawa do samoorganizacji i wspólnych negocjacji;

3) zakazu jakichkolwiek form przymusu do pracy;

4) wyznaczenia minimalnego wieku zatrudnienia dzieci;

5) stworzenia akceptowalnych warunków pracy, w tym stawek minimalnych, wyznaczenia godzin pracy, zapewnienia bezpieczeństwa i ochrony zdrowia.

W 2006 roku w Harris Poll:

  • 76% Amerykanów było przekonanych, że pracownikom powinna zostać zapewniona taka sama ochrona jak markom i produktom w ramach globalnej ekonomii;

  • 75% Amerykanów chciało, aby ich kongresowi reprezentanci popierali legislację mającą na celu ochronę praw człowieka w świecie globalnej ekonomii poprzez zakaz importu i sprzedaży dóbr produkowanych w zakładach wyzyskujących tanią siłę roboczą [ang. sweatshops].


Niestety, kiedy tylko potężne i dysponujące ogromnym kapitałem firmy międzynarodowe odkryły, że pracownicy faktycznie mają szansę wywalczyć swoje prawa, zablokowały jakąkolwiek dalszą dyskusję w Izbie Reprezentantów i Senacie. Jednak akt prawny taki jak ustawa o uczciwych warunkach pracy i konkurencji mogłaby wiele zdziałać w kwestii ochrony pracowników, a tym samym tragedie takie jak Rana Plaza nigdy więcej nie miałyby miejsca.

Rana Plaza, 24 kwietnia 2013. Dzień śmierci

W środowy poranek, 24 kwietnia 2013 roku, o 8 rano 3 639 robotników odmówiło wejścia do ośmiokondygnacyjnego budynku fabryki Rana Plaza, ponieważ na jego ścianach pojawiły się spore pęknięcia. Właściciel, Sohel Rana, sprowadził i opłacił gang, któremu zlecił pobicie pracownic i pracowników pałkami po to, żeby zmusić ich do przekroczenia progu fabryki. Menadżerowie pięciu zakładów mieszczących się w Rana Plaza poinformowali swoich pracowników, że nie dostaną kwietniowego wynagrodzenia, jeśli nie wrócą do pracy, co w praktyce oznaczało, że razem ze swoimi dziećmi będą przymierać głodem. W efekcie zostali zmuszeni do rozpoczęcia pracy o 8 rano. O 8:45 przestał działać prąd, przełączono się więc na pięć fabrycznych generatorów. Niemalże w tym samym momencie pracownicy poczuli, że ośmiopiętrowy budynek zaczyna się trząść, a chwilę później głośną eksplozję zapadających się kondygnacji, która zabiła 1137 osób.

80% pracowników stanowiły młode kobiety w wieku 18, 19 i 20 lat. Ich dniówka trwała od 13 do 14,5 godziny, od 8 do 21–22:30, co daje 90 do 100 godzin roboczych w tygodniu z zaledwie 2 dniami wolnymi w miesiącu.

Młodzi „pomocnicy” zarabiali 12 centów na godzinę, podczas gdy „młodzi operatorzy” otrzymywali 22 centy na godzinę, czyli 10,56 $ na tydzień, starsi szwacze zaś 24 centy na godzinę, czyli 12,48 $ na tydzień.

Rana Plaza, kwiecień 2014: uzupełnienie

32 amerykańskich, kanadyjskich i europejskich marek oraz kupców detalicznych zlecało produkcję odzieży 5 fabrykom ulokowanym w Rana Plaza.

Potwierdzono śmierć 1137 ofiar.

Właściciel Rana Plaza, Sohel Rana, przebywa w więzieniu.

Do tej pory tylko 18 firm odzieżowych związanych z Rana Plaza zobowiązało się do przekazania 15,3 mln $ darowizny dla fundacji Rana Plaza Trust Fund, natomiast potrzeby szacowane są na ok. 40 mln $. Niektóre z przedsiębiorstw pospieszyły z desperacko potrzebnym wkładem finansowym, podczas gdy inne nie zrobiły nic.

Primark (UK): angielsko-irlandzka firma przekazała ponad 9 mln $ na pomoc ofiarom Rana Plaza.

Loblaw (Kanada), właściciel marki Joe Fresh: „Lowblaw przekaże krótkoterminowe wsparcie dla wszyskich pracowników New Wave Style, aby zapewnić natychmiastową pomoc w postaci trzykrotnej stawki miesięcznego wynagrodzenia do czasu, kiedy rozpocznie się dystrybucja długoterminowych środków. Lowblaw przekazał już milion $ organizacjom Save the Children Bangladesh oraz the Center for Rehabilitation of the Paralyzed.

Wal-Mart przekazał milion $, ich jeansy produkowane były na piątym piętrze w fabryce Ether Tex. Wygląda na to, że to pierwszy raz, kiedy Wal-Mart wygospodarował środki na jakikolwiek fundusz odszkodowawczy. A trzeba wiedzieć, że ma podpisanych około 200 umów z fabrykami odzieżowymi i wydaje ponad 1,2 miliarda $ na odzież produkowaną w Bangladeszu.

Marka The Children's Place przekazał 450 tys. $. Fabryka New Wave Style z kompleksu Rana Plaza wyprodukowała dla The Children's Place konfekcje warte 120 tys. funtów.

Gap przekazał 500 tys. $, mimo że firma nie miała swojej linii produkcyjnej w Rana Plaza.

Kolejne marki, które wsparły Rana Plaza swoimi darowiznami:

- Asda (UK)

- Bonmarché (UK)

- C&A (Holandia/Niemcy) ($690,838)

- El Corte Ingles (Hiszpania)

- Inditex (Hiszpania)

- LPP S.A. (Polska)

- Kik (German) ($500,000)

- Mango (Hiszpania)

- Mascot (Dania)

- VF Corporation (USA)

- Camaïeu (Francja)

- N Brown Group (UK)

- Premier Clothing (UK)

Wiele amerykańskich i europejskich marek szytych w Rana Plaza do tej pory nie włączyło się w akcję pomocową i nie przekazało środków finansowych na konto Rana Plaza Trust Fund. Na co czekają?

- United Colors of Benetton (Włochy)

- Cato Fashions (US)

- Ascena Retail Group (USA)

- Auchan (Francja)

- Matalan (UK)

- Adler Modemärkte (Niemcy)

- Grabalok /Store Twenty One (UK)

- Güldenpfennig (Niemcy)

- Kids for Fashion (Niemcy)

- Manifattura Corona (Włochy)

- NKD Deutschland GmbH (Niemcy)

- PWT (Texman) (Dania)

- Yes Zee Essenza (Włochy)

- JCPenney (USA)

- Carrefour (Francja)

Eksport odzieży z Bangladeszu do USA

Bangladesz jest trzecim największym eksporterem odzieży do Stanów Zjednoczonych (biorąc pod uwagę miarę metra kwadratowego), zaraz za Chinami i Wietnamem (jak podaje Departament Handlu, Biuro Tekstyliów i Odzieży, OTEXA). W 2013 roku do USA trafiły 4 947 540 dolarów amerykańskich, o 10% więcej niż w poprzednim roku.

Związku Zawodowe w Bangladeszu

Robotnicy mają ciągle daleką drogę przed sobą.

W Bangladeszu funkcjonuje 5 tysięcy fabryk, w których pracują 4 miliony pracowników. Według bangladeskiego Ministerstwa Pracy istnieje tylko 215 fabryk, 4,3% wszystkich, w których działają związki zawodowe. Byłoby zadziwiające, gdyby istniało więcej niż 20 czy 30 fabryk, w których zapewnia się prawo do grupowych negocjacji. Nawet tam, gdzie istnieją związki fabryczne, struktury zarządzające systematycznie prześladują, zastraszają i znieważają pracowników. W fabryce Basic Apparels w Uttarze robotnicy zostali niedawno masowo zwolnieni, zwolniono 72 pracowników i liderów związkowych, włączając trzech członków zarządu związku. Co więcej, dyrekcja fabryki zatrudniła kryminalistów i członków gangu, żeby zmusić robotników do odejścia.

Podobne relacje, świadczące o wzroście natężenia praktyk zastraszania pracowników zrzeszonych w związkach i przymuszania ich do rezygnacji z pracy, trafiły do amerykańskiej ambasady w Dhace 8 lutego 2014 roku.

Organizacja Human Rights Watch zaobserwowała, że „właściciele fabryk czasami wysługują się lokalnymi przestępcami, aby zastraszać i atakować robotników poza miejscem pracy, a nawet w ich domach”.

W fabryce Weltex Garments grożono pracownikom, żeby nie zakładali związków zawodowych, oraz zmuszano ich do podpisania papierów in blanco. Zarząd odmówił przywrócenia do pracy liderów związkowych.

Wideprezydent Bangladesh Garment Manufacturers and Exporters Association (BGMEA), Shahidullah Azim, oznajmił: „Nie możemy pozwolić związkom i ich liderom niszczyć przemysł”.

Wyraźnie widać, że jeszcze długa droga przed nami. Robotnicy w Bangladeszu – i tak samo w USA – potrzebują egzekwowalnego prawa, które chroniłoby ich niezbywalne prawa.



Przełożyła Monika Glosowitz

Tekst publikowany jest dzięki uprzejmości Institute for Global Labour and Human Rights, Pittsburgh, USA.

Fot. Monika Glosowitz, U-Bahnhof Kurfürstenstraße, Berlin



Bibliografia

Baza informacji Instytutu

„Gap and Old Navy in Bangladesh: cheating the poorest workers in the world”. Institute for Global Labour and Human Rights. Październik 2013.

Shelly Banjo: „Bangladesh Garment Factories Often Evade Monitoring”. „Wall Street Journal”. 3.10.2013.

Baza „New York Timesa”:

Jim Yardley: „Report on Deadly Factory Collapse in Bangladesh Finds Widespread Blame”. „New York Times”. 23.05.2013.

Jim Yardley: „Justice Still Elusive in Factory Disasters in Bangladesh”. „New York Times”. 30.06. 2013.

Jim Yardley: „After Disaster, Bangladesh Lags in Policing Its Maze of Factories”. „New York Times”. 2.07.2013.

Jim Yardley: „Garment Trade Wields Power in Bangladesh”. „New York Times”. 25.07.2013.

Jim Yardley: „After Bangladesh Factory Collapse, Bleak Struggle for Survivors”. „New York Times”. 19.12.2013.

Jim Yardley: „First Companies Give to Fund for Victims of Bangladeshi Clothing Factory Collapse”. „New York Times”. 24.02.2014.

Steven Greenhouse: „Bangladesh Inspections Find Gaps in Safety”. „New York Times”. 11.03.2014.