Wydanie bieżące

15 września 18 (282) / 2015

Paulina Zięciak,

DZIAŁALNOŚĆ ILUSTRATORSKA IWANA KULIKA

A A A
Iwan Kulik to artysta ukraińskiego pochodzenia, od ćwierćwiecza działający w Polsce. Mimo że jest bardzo płodnym twórcą, autorem ponad czterech tysięcy dzieł, pozostaje mało znany poza środowiskiem kolekcjonerów i pasjonatów sztuki XX wieku. Kulik zajmuje się pracą nad tematycznymi cyklami obrazów: są to głównie portrety ważnych, historycznych postaci oraz nastrojowe pejzaże. Najbardziej znanym jego osiągnięciem jest cykl przedstawiający postać Stańczyka.

Kulik zajmuje się również ilustrowaniem książek. W pracy tej posługuje się techniką gwaszu, w której wykorzystywane są farby wodne podobne do akwareli, lecz – ze względu na obecność kredy – dające większe możliwości kolorystyczne. Za ich pomocą uzyskuje się mocno nasycone barwy i znacznie lepsze pokrycie, dlatego gwasz stosuje się głównie do wykonywania szkiców oraz ilustracji książkowej.

Iwan Kulik stworzył już cykle ilustratorskie do „Mistrza i Małgorzaty” Michaiła Bułhakowa, „Folwarku zwierzęcego” George’a Orwella oraz „Don Kichota” Miguela de Cervantesa. Cykl gwaszy do pierwszej z wymienionych powieści powstawał od 2001 roku. Zawiera on ponad 700 obrazów, z których wydawnictwo Muza wybrało 125, a do opracowania graficznego książki wykorzystało 90. Nad cyklem inspirowanym „Folwarkiem zwierzęcym” artysta pracował w latach 2003–2004. Warto zająć się analizą tych dzieł, gdyż ilustracja jest dziś głównie kojarzona z książką dziecięcą oraz średniowiecznymi miniaturami. Bardzo często zapomina się o literaturze pięknej, która również często zyskuje swoje artystyczne, ilustratorskie opracowanie.



Gwasze Kulika są monochromatyczne; dominują w nich zimne barwy. Artysta szczególnie często posługuje się błękitami, brązami, brudną żółcią i czernią. Cała przestrzeń jego obrazów zostaje dokładnie zaaranżowana, a każda scena rozgrywa się w określonym miejscu. Nie są to tylko i wyłącznie ilustracje, lecz także obrazy, które mogą istnieć niezależnie od tekstu. Widzimy w nich inspirację słowem pisanym i jego uzupełnienie, ale nie dochodzi tu do głosu bezwzględna zależność między słowem a obrazem, którą z definicji powinna zawierać ilustracja. Ilustracja bowiem, zgodnie z powszechnie przyjętym założeniem, jest uzupełnieniem tekstu i nie może bez niego istnieć. Występują ilustracje całostronicowe, marginesowe lub wplecione w tekst – wszystkie łączy fakt, że funkcjonują one obok tekstu, gdyż bez niego nie są w pełni zrozumiałe. Ilustracja może uzupełniać tekst, wskazując jego ogólną myśl, wybrany fragment lub tylko motyw. Może również pełnić funkcje czysto dekoracyjne. Podobnie rzecz ma się z wybieranymi przez artystę tematami wizualnej prezentacji. Ilustrator może przedstawiać kluczowe słowa, elementy i motywy, jak również całe sceny, wydarzenia i przebieg akcji wynikający z treści książki. Elementy te zawsze muszą być zaczerpnięte z opracowywanego utworu i być z nim zgodne.



U Kulika jest inaczej. Jego gwasze to samodzielne cykle obrazów, jedynie inspirowane tekstem, mogące istnieć niezależnie od niego, a jednocześnie stanowiące idealne uzupełnienie utworu, obraz przy słowie, dodatek. Wszystkie te dzieła równie dobrze mogą znajdować się w książce, jak i na wystawie w galerii sztuki. Dzięki takiej realizacji podjętego przez malarza tematu, odbiorca tekstu ma szansę zapoznać się z jego artystyczną wizją, uzupełniając swoje wyobrażenie tematu i doświadczając przeżyć czysto estetycznych. Tak rozumiana ilustracja ma zupełnie inny cel niż ilustracja w książkach dla dzieci, której głównym zadaniem jest ułatwienie poznania lektury przez młodego czytelnika. Ilustracja Kulika wydaje się bliższa idei „pięknej książki”, która narodziła się u schyłku XIX wieku, niż definicji ilustracji książkowej w obecnym rozumieniu.



Rysunek Kulika sprawia wrażenie pośpiesznego, jednak jego kreska jest zarazem śmiała i pewna. W stworzonych przez siebie postaciach i scenach artysta odchodzi od realizmu i rzetelnego odwzorowania otoczenia. W jego pracach pojawia się deformacja, a wszystkie postaci posiadają charakterystyczną anatomię, podkreślającą ich najważniejsze cechy. Całość przedstawianej sceny została sprowadzona do minimum elementów na obrazie. Możemy rozpoznać miejsca, motywy i postaci, ale równie ważnym komponentem ilustracji jest tło. Widać także w pracach Kulika zamiłowanie do geometrii, z dominacją linii prostej, często łamanej. 

Ilustracje doskonale odzwierciedlają atmosferę tekstu. W odpowiednich momentach bywają mroczne, w innych z kolei groteskowe. Aby odnieść się do ilustrowanego fragmentu, artysta nie tyle przedstawia jego dokładny obraz, co swoją interpretację. Nie znajdziemy tutaj realistycznych przedstawień. Brakuje prawidłowej perspektywy; bardzo często także Kulik odchodzi od zasad wieloplanowości. Pomieszczenia chwieją się, postaci wyglądają, jakby miały zaraz spaść, a ściany tak, jakby miały runąć. To nie świat książki zostaje przeniesiony do realności i postawiany przed naszymi oczami za pomocą farb i papieru, lecz my, czytelnicy i odbiorcy obrazu, jesteśmy przenoszeni do świata wyobrażeń artysty, w którym, podobnie jak w naszej głowie podczas czytania, odgrywają się sceny z książki. 

Jednak na ilustracjach Kulika akcja się nie toczy, a jedynie zatrzymuje w zobrazowanej przez malarza scenie. Postaci zastygają w ruchu i swoich pozach. Są to pewnego rodzaju migawki, ujęcia wybrane z tekstu. Skonfrontowani z ich bezruchem, możemy dłużej kontemplować wybraną scenę. 

Cykle Iwana Kulika to ogromne zbiory scen i przedstawień inspirowanych klasycznymi dziełami światowej literatury. Jego gwasze oraz obrazy osiągają wysokie ceny na aukcjach i są chętnie nabywane przez prywatnych kolekcjonerów. Często zapominamy dzisiaj, czym jest ilustracja w książce przeznaczonej dla dorosłego czytelnika. Sposób, w jaki włada nią Iwan Kulik, pozwala czytelnikowi na obcowanie z dziełem nie tylko literackim, lecz także artystycznym. Jest to sztuka, którą każdy z nas może mieć na swojej półce.

Źródło ilustracji: Iwan Kulik, www.iwankulik.pl.