ISSN 2658-1086
Wydanie bieżące

15 września 18 (282) / 2015

Adam Andrysek,

BIO-TECHNO-LOGICZNY ŚWIAT, CZYLI NA DRODZE DO ZROZUMIENIA PRZEOBRAŻEŃ WSPÓŁCZESNEJ KULTURY

A A A
Książki o mediach
We wstępie książki „Bio-techno-logiczny świat. Bio art oraz sztuka technonaukowa w czasach posthumanizmu i transhumanizmu” jej redaktor – Piotr Zawojski – zauważa iż: „(…) zjawisko bio artu jest w Polsce tematem bardzo mało znanym, niemal nie podejmowanym przez badaczy współczesnej sztuki”, stwierdzając ponadto, że: „[j]eżeli pisze się o tym fenomenie, to incydentalnie, na przykład przy okazji prezentacji – nieczęstych zresztą – artystów działających w tym obszarze” (s. 12). Trudno nie zgodzić się z tymi słowami. Osobiście odnoszę również wrażenie, iż problematyka skomplikowanych związków technologii, sztuki i biologii, a także korelacji między działalnością naukowców i artystów jest marginalna w polskim dyskursie naukowym i popularnonaukowym. Zagłębiając się w kolejne rozdziały omawianej publikacji, z których każdy dotyczy nieco innego aspektu szerokiego zagadnienia konwergencji sztuki, nauki i technologii, odczuwa się więc, iż w pewnym sensie stanowią one rodzaj „wprowadzenia” w omawianą tematykę. Owo wprowadzenie w świat genetycznych transgatunkowych hybryd, bio artu, eko artu, teleobecności, bioetyki itp. dotyka jednak tak wielu problemów, iż stanowi idealny punkt do rozpoczęcia dalszych poszukiwań i rozwijania wiedzy z interesującego czytelnika zakresu. To bez wątpienia jedna z największych zalet omawianej publikacji.

Na książkę składa się szesnaście esejów, których spoiwem są rozważania na temat cielesności i człowieczeństwa w coraz silniej zmediatyzowanym, stechnicyzowanym świecie. Wielkim atutem publikacji jest różnorodność zainteresowań poszczególnych jej autorów. W „Bio-techno-logicznym świecie” czytelnik znajdzie nie tylko rozważania „czysto” biotechnologiczne, takie jak interpretacje projektów Stelarca czy opisy kontrowersji związanych z wyhodowaniem słynnego fluorescencyjnego królika Alba (znanego lepiej jako „GFP Bunny”). Autorzy poruszają także interesujące kwestie przesunięcia akcentów etycznej odpowiedzialności jednostki we współczesnym świecie (m.in. na przykładzie bezzałogowych dronów bojowych), wpływu otaczających nas na co dzień technologii teleinformatycznych na procesy komunikacyjne (smartfony, kategoria mindware), filozofii sieci na przykładzie instytucji Academia Electronica działającej w przestrzeni Second Life czy wreszcie „malowania” bakteriami.

Kluczowymi pojęciami, nieustannie powracającymi w refleksji na temat wpływu biotechnologii na kulturę, są trans- i posthumanizm. Ich definicje pojawiają się na kartach książki kilkukrotnie, co pozwala czytelnikowi na ugruntowanie różnic między nimi. Zagadnienia dotyczące różnorakich „wszczepów”, ekstensji zmysłowych teoretycy umieszczają w obszarze transhumanizmu, sytuując przewartościowania związane z rolą człowieka wśród innych gatunków biologicznych w ramach zainteresowań posthumanizmu.

Post- i transhumanizm to nie jedyne pojęcia precyzyjnie zdefiniowane w książce. Poszczególni autorzy w sposób wyczerpujący dookreślają terminologię niezbędną w podejmowanej przez nich refleksji. Systematyzacja bio-techno-logicznych pojęć (afekt, biomedia, mokre media, rzeczywistość elektroniczna) oraz nakreślenie charakterystycznych cech działań artystycznych w rodzaju land artu czy malarstwa mikrobowego pozwala czytelnikowi na lepsze zrozumienie opisywanych procesów i zjawisk.

Kolejnym atutem książki jest kontrowersyjność problematyki poruszanej przez autorów. Oczywiście, nie zawsze są to kontrowersje szczególnie „widowiskowe”, takie jak te towarzyszące pracy „Blender” Stelarca i Niny Sellars (połączenie tkanek artystów w „(…) quasi-antropomorficznej, mierzącej sto sześćdziesiąt centymetrów obudowie przemysłowej” [s. 127]) czy wspomnianemu już „GFP Bunny”. W mniej spektakularnej formie kontrowersja może przejawiać się chociażby jako niezgoda czytelnika na zaproponowany przez Sideya Myoo podział na rzeczywistość fizyczną i rzeczywistość elektroniczną, rozpatrywane jako równouprawnione formy ludzkiej aktywności, tak samo istotne dla funkcjonowania człowieka. „Aktywność przejawiana w rzeczywistości elektronicznej wiąże się z takim samym zaangażowaniem jak ta występująca w rzeczywistości fizycznej” (s. 264) – stwierdza autor. Muszę przyznać, że przeprowadzona przez badacza argumentacja na rzecz wspomnianej tezy jest bardzo przekonująca. Co więcej, zaprezentowanie działalności Academia Electronica w kontekście uprzednio scharakteryzowanej rzeczywistości elektronicznej prawdopodobnie sprawi, iż niejeden czytelnik zobaczy opisywaną instytucję, a także na samo Second Life, w odmiennym niż dotychczas świetle.

Jedną z bardziej istotnych kwestii przewijających się w pracach autorów publikacji (m.in. Piotra Zawojskiego, Wojciecha Sitka oraz Małgorzaty Dancewicz) jest efemeryczność prac reprezentujących bio art. Ponieważ w tym wypadku medium artystycznym staje się nietrwały materiał biologiczny, wystawienie wielu dzieł artystów związanych z tym nurtem jest utrudnione. Skutkiem owej nietrwałości jest gromadzenie możliwie bogatej dokumentacji (m.in. fotograficznej lub filmowej) procesu oraz efektów tworzenia i „tworzenia się” dzieła sztuki. W związku z tym odbiorcy bio artu często mogą zapoznać się jedynie z kopią obiektu, co prowokuje do podjęcia dyskusji na temat kulturowego statusu oryginału i jego kopii, a także powstających między nimi napięć.

Choć fakt, że „Bio-techno-logiczny świat” powstał jako praca zbiorowa, stanowi o sile tego wydawnictwa, to – jak wiele publikacji zbiorowych – nie jest to propozycja stylistycznie równa. Lektura niektórych artykułów, z racji użytego przez autora / autorkę języka, może być problematyczna dla czytelnika spoza akademickiego kręgu. Nie jest to jednak zarzut, należy bowiem przypuszczać, iż to właśnie odbiorcy o uniwersyteckich kompetencjach stanowią target omawianej książki.

Moje zastrzeżenia dotyczą natomiast kwestii korekty oraz sposobu wydania książki. Podczas lektury natrafiłem na nieco ponad dwadzieścia drobnych błędów: głównie literówek oraz brakujących końcówek wyrazów, co przed ewentualnym ponownym wydaniem należałoby poprawić. Spory dyskomfort budzi w trakcie odbioru „Bio-techno-logicznego świata” brak zdjęć dokumentujących opisywane projekty artystyczne. Co prawda publikacja zawiera bardzo bogaty zbiór przypisów, w których często znajdują się hiperłącza prowadzące do tychże materiałów, jednak ciągłe odrywanie uwagi podczas lektury w celu przepisania adresu internetowego kierującego czytelnika do odpowiedniej dokumentacji (audio)wizualnej może się okazać uciążliwe. Problem ten mogłoby rozwiązać (zamiast opatrzenia wydawnictwa zdjęciami) użycie kodów QR wiodących do poszczególnych stron www lub skorzystanie z możliwości aplikacji mobilnej Tap2C. Nie rozumiem także powodów użycia w publikacji czcionki większej niż standardowa, a także istotnie zmniejszonych marginesów oraz nietypowo powiększonej interlinii. Moim zdaniem, książka traci przez to na walorach estetycznych.

Wymienione mankamenty nie wpływają zasadniczo na ogólną ocenę publikacji. „Bio-techno-logiczny świat” to pozycja poddająca refleksji rzeczywistość pełną fascynujących zjawisk i procesów. Codziennie jesteśmy świadkami i (czasem nieświadomymi) uczestnikami trans- i posthumanistycznych przemian. Ich zrozumienie, a także wykształcenie wobec nich własnego stanowiska, stanowi jedno z ważniejszych zadań stojących przed uczestnikami współczesnej kultury. To także cel omawianej książki. Cel, który udało się osiągnąć.
„Bio-techno-logiczny świat. Bio art oraz sztuka technonaukowa w czasach posthumanizmu i transhumanizmu”. Red. P. Zawojski. Wyd. Klub 13 Muz. Szczecin 2015.