Wydanie bieżące

15 września 18 (282) / 2015

Michał Paweł Urbaniak,

ODZYSKAĆ OJCZYZNĘ I SIEBIE (ELISABETH DE WAAL: 'POWROTY')

A A A
Austriacka pisarka Elisabeth de Waal (1899-1991) pochodziła z arystokratycznej rodziny żydowskich finansistów. Spędziła życie na wędrówce między rodzimą Austrią a Szwajcarią, Francją i Anglią. Na jej prozatorski dorobek składa się m.in. pięć niewydanych powieści (dwie zostały napisane w języku niemieckim, trzy po angielsku). „Powroty”, pierwsza opublikowana pośmiertnie książka Elisabeth de Waal, są w dużej mierze oparte na jej osobistych przeżyciach.

Akcja powieści rozgrywa się w latach 1954-1955. Jest to czas, w którym Austria stopniowo dochodzi do siebie po wydarzeniach obejmujących anszlus, II wojnę światową oraz okres powojenny związany z biedą, odbudową kraju, jego gospodarki i kultury w cieniu okupacji czterech mocarstw. W tę trudną rzeczywistość wrzuca de Waal kilkoro bohaterów, których ścieżki przetną się w Wiedniu. W pierwszym rozdziale „Powrotów” do ojczyzny zmierza pięćdziesięcioletni Kuno Adler – wybitny naukowiec żydowskiego pochodzenia, który dawniej wyjechał do Stanów Zjednoczonych, gdzie prowadził życie na wysokim poziomie. Z Ameryki do Austrii przybywa również wchodząca w dorosłość Marie-Theres Larsen, córka ambitnego duńskiego chemika i austriackiej księżniczki. Rodzice dziewczyny wierzą, że dzięki zmianie otoczenia Marie-Theres, pasywna i zdystansowana, tak różna od swoich amerykańskich rówieśników, nabierze charakteru. Pojawią się także m.in.: grecki milioner i sybaryta Theophil Kanakis, chcący realizować swoje wielkie marzenia i miło spędzać czas (najlepiej wśród młodych ludzi, w których oczach mógłby zobaczyć własny prestiż), zubożały, zapatrzony w siebie książę Lorenzo Grein zwany z angielska „Bimbo”, a także jego oddana i zrównoważona siostra Nina (oboje cudem uniknęli śmierci z rąk nazistów) oraz Lucas Anreither, zapalczywy człowiek o socjalistycznych poglądach. Wszyscy będą wikłać się w rozmaite trudne relacje – co stopniowo doprowadzi do tragicznego finału (zasygnalizowanego – i sprowadzonego do gazetowej notki strywializowanej przez czytelników – już na pierwszych stronach powieści).

Powrót do miejsca, które dawniej się opuściło, zawsze wiąże się z koniecznością konfrontacji – zazwyczaj bolesnej i rozczarowującej. Na wspomnienia i wyobrażenia nakłada się obraz teraźniejszy, faktyczny. Otoczenie jest znane i przyjazne, a zarazem nowe i wrogie, co staje się źródłem frustracji (Waal przejmująco pisze o dramacie osób powracających – widać to w zagubieniu Adlera, który oglądając ukochane miasto, „wiedział, gdzie jest i jednocześnie nie wiedział, rozpoznawał otoczenie i nie rozpoznawał go, wydawało mu się pokrzepiająco znane i przerażająco obce. Miał wrażenie déjà vu: czy naprawdę to przeżywam, czy też wydarzyło się to dawno temu?”). Trzeba zatem na nowo zdefiniować dawniej porzucone miejsce, w którym obecnie się żyje, aby móc do niego ponownie przynależeć. Wiedeń lat pięćdziesiątych XX wieku to nie to samo gościnne, wielokulturowe miasto znane Adlerowi z opowieści ojca. Warto w tym miejscu przytoczyć dłuższy cytat: „Wówczas [tzn. w czasach, gdy ojciec Adlera zjawił się w Wiedniu – przyp. M. P. U.] wszystkie drogi w Wiedniu były otwarte i z każdej strony świata przybywali do stolicy cesarstwa poszukiwacze szczęścia: Czesi, Polacy, Chorwaci, Węgrzy, Włosi i oczywiście Żydzi. Zasilali i wzbogacali to austriackie miasto, które dzięki nim stało się wyjątkowe i prawdziwie cesarskie. Niektórych pochłonęło grzęzawisko nizin społecznych, lecz ci, którzy ciężko pracowali i byli oszczędni (…) zdołali uzyskać status obywatela, i to oni nadawali niepowtarzalny ton w byciu wiedeńczykiem, różniący się od wszystkiego innego na świecie, i radowali się nim. Ojciec powiadał, że to jest coś, czego nie da się utracić”. Wydaje się, że to ta nabyta na stałe „wiedeńskość” (czy szerzej: „austriackość”) kieruje Kunonem Adlerem, gdy ten powraca do ojczyzny. Zdaje się, że również dzięki tej „przynależności” Marie-Theres (która jako dziecko wyemigrowała do Ameryki z rodzicami) czuje się dobrze w Austrii. W tym przypadku istotne są także imiona bohaterki (Valery Larsen wybierała właśnie takie dla córki, gdyż stanowiły one symbol wszystkiego, „co chciała zapamiętać ze starej Austrii, kraju i wielkości jej rodziny, podobnie jak malutka fiolka skoncentrowanego zapachu może przesycać przyszłe obce tkaniny i miejsca zamieszkania słabą, lecz bezbłędnie rozpoznawalną wonią”).

Powrót wymaga także przystosowania się oraz odnalezienia i (z)rekonstruowana nie tylko tożsamości miasta (ojczyzny), ale i swojej własnej. To trudne doświadczenie staje się udziałem repatrianta Kunona Adlera i dziewiętnastoletniej Marie-Theres. Edmund de Waal (wnuk austriackiej pisarki, autor powieści „Zając o bursztynowych oczach. Historia wielkiej rodziny zamknięta w małym przedmiocie”, która ukazała się w Polsce w 2013 roku) w przedmowie do książki zwraca uwagę na autobiograficzny charakter „Powrotów”. Odbicie babki widzi w dwóch wymienionych wyżej postaciach, bezsprzecznie najważniejszych w tej prozie. Trzeba przyjrzeć się bliżej ich relacji.

Kunona Adlera i Marie-Theres Larsen dzielą m.in. wiek, płeć, sytuacja rodzinna i społeczna, a także doświadczenie życiowe. Łączy ich wspomniana wyżej „austriackość”, nieumiejętność przystosowania się do Ameryki i tamtejszego stylu życia. Na marginesie warto zauważyć, że zarówno państwu Larsen, jak i Melanie Adler (potulna i nijaka żona Kunona, która zaczęła utrzymywać rodzinę, odkrywszy właśnie na obczyźnie własną przebojowość i przedsiębiorczość) udało się zrealizować „American dream”, są bogaci, szczęśliwi i usatysfakcjonowani. Przez to alienacja i ostracyzm Adlera i panny Larsen stają się jeszcze wyrazistsze. On nie umie sobie poradzić z emigracyjną samotnością kojarzącą się „z nieuleczalną chorobą, której nie towarzyszyła nadzieja na uzdrowienie, ani perspektywa inna niż śmierć”. Z kolei ona czuje się wyczerpana i znudzona banalną egzystencją („ciągle oczekiwano od niej, że będzie aktywna, będzie coś robiła, dokądś zmierzała, uczestniczyła w czymś i nigdy nie będzie odpoczywała, a to obciążało jej witalność, której […] potrzebowała do tego, by rozwijać się wewnętrznie i toczyć milczącą walkę, by pogodzić się sama ze sobą”). Nieoczekiwanie oboje świetnie się odnajdują w austriackiej rzeczywistości – Kuno stopniowo nabiera pewności siebie, odzyskuje poważanie społeczne i poczucie komfortu życia, a przebywająca u ciotki z dala od miejskiego gwaru i zobowiązań Resi (to powszechne w Austrii zdrobnienie imienia Theresa stanowi symbol pozytywnej zmiany, rozpoczęcia nowego etapu biografii) czuje się szczęśliwa.

W fabule „Powrotów” zawierają się dwie wersje życia. Inaczej mówiąc, w życiorysach Kunona i Resi Elisabeth de Waal na zasadzie kontrastu przedstawia alternatywne drogi. Adler prowadzi życie spokojne, nieco wyciszone, miłość, która go spotyka, jest równie spokojna, ale zarazem dojrzała, mocna i prawdziwa (jego ukochana Nina potrafi zbuntować się przeciwko oczekiwaniom społecznym, inaczej niż naiwna, bezwolna Marie-Theres). Inaczej jest w przypadku Resi Larsen, która wkracza w imponujący miejski przepych reprezentowany przez Theophila Kanakisa. Przyjęcia w jego pałacyku odsłaniają „zupełnie nowy świat, tajemniczy, zaskakujący i intensywnie fascynujący. Była zagubiona w dziwnym kraju, bez mapy i kompasu, kraju, w którym słowa miały nieznane znaczenie, a zachowanie jego mieszkańców było nieprzewidywalne. W pewnym stopniu rozpoznawała krainę romansu, do której podczas nudnego okresu dojrzewania potajemnie tęskniła, ale nigdy nie potrafiła jej sobie wyobrazić”. Bohaterka nieszczęśliwie się zakochuje, nie wiedząc, że to właśnie miłość będzie destrukcyjną siłą. Wkrótce pada ofiarą własnej naiwności i cudzych machinacji. Jej trudną sytuację wykorzystuje zarówno Bimbo, jak i zakochany w nim Kanaksis (który przenosi na Resi tłumione homoseksualne pożądanie), a także Lucas, wierzący, że może zdobyć ukochaną (to on – uświadomiwszy Marie-Theres, że jest tylko wierzchołkiem miłosnego trójkąta – pośrednio doprowadza do jej śmierci). Resi – zhańbiona, traktowana przedmiotowo jak figurka pięknej miśnieńskiej pasterki (jeden z wielu ważnych symboli w „Powrotach”), zagubiona w „tym obcym, skomplikowanym kraju, gdzie wszystko było czym innym i ludzie nie mieli, na myśli tego, co mówili” – popełnia samobójstwo. Jest równie bezbronna jak jeleń, którego jej kuzyn Franzl Lensveldt zabija podczas polowania (to zdarzenie jest oczywistą zapowiedzią melodramatycznego finału). W tym miejscu powtórzę – Elisabeth de Waal w swojej powieści przedstawia dwie alternatywne wersje życia – Kuno Adler odzyskuje szczęście, młoda, słaba i naiwna Resi Larsen przegrywa. Zresztą nie mogło być inaczej, skoro wiele lat istniała w poukładanej, a przy tym dość płytkiej amerykańskiej rzeczywistości i nie była przygotowana na życiowe trudy. Z kolei swoje ostatnie dni spędziła „w niematerialnej bańce, lekkiej i połyskliwej, w której dryfowała po szerokim, gładkim strumieniu życia” – ta bańka pękła na końcowych stronach książki.

W przedmowie do polskiego wydania niniejszej powieści czytamy, że Elisabeth de Waal „W pisarstwie starała się znaleźć równowagę pomiędzy odurzającą kombinacją wpływów intelektualnych i emocjonalnych, niewzruszonym rygorem akademickiej codzienności i lirycznym imperatywem życia twórczyni poezji i fikcji”. Wydaje się, że „Powroty” stanowią silny wyraz tych dążeń. To przejmująca, wieloaspektowa proza traktująca o bólu powrotów i trudnej konfrontacji z porzuconą i odzyskaną ojczyzną. Elisabeth de Waal jest niewątpliwie interesującą postacią na mapie austriackiej literatury.
Elisabeth de Waal: „Powroty”. Przeł. Agnieszka Patrycja Wyszogrodzka-Gaik. Wydawnictwo W.A.B. Warszawa 2015.