Wydanie bieżące

1 października 19 (283) / 2015

Przemysław Pieniążek,

CZEKAJĄC NA PRZEŁOM (RÓWNONOCE)

A A A
Cyril Pedrosa powraca w znakomitej formie. Tych, których urzekły sentymentalno-melancholijny klimat „Portugalii” oraz formalna oszczędność parabolicznych „Trzech Cieni”, nie trzeba będzie przekonywać do poddania się czarowi „Równonocy” – opowieści zabawnej, wzruszającej, skłaniającej do przemyśleń i, co najważniejsze, dającej otuchę.

Fabuła jest wyjątkowo prosta, choć autor w ujmujący sposób przyozdobił ją różnorodnymi technikami narracji, o czym za chwilę. Najpierw poznajmy głównych bohaterów utworu: piętnastoletnią Paulę poszukującą wewnętrznej równowagi po rozwodzie rodziców, jej ojca Vincenta – ortodontę coraz bardziej świadomie podchodzącego do kwestii przemijania, Damiana – pastora i brata Vincenta, z którym prowadzi (nie tylko) teologiczne dysputy, w końcu: sędziwego Louisa, byłego działacza, który całe życie spędził na „walce o sprawę”, choć bez poczucia satysfakcji. Do grona protagonistów należy także Camille, spacerowiczka fotografująca na pozór przypadkowych przechodniów, oraz walczący o przetrwanie łowca z ery neolitu. W rezultacie otrzymujemy galerię nietuzinkowych postaci, których życiowe ścieżki pełne są zakrętów, ślepych zaułków oraz zaskakujących skrzyżowań.

Podobnie jak Camille, Pedrosa z precyzją i ostrożnością stara się uchwycić małą część prawdy o ludziach – samotnych, cierpiących w milczeniu lub z całą mocą wyrażających swój sprzeciw, choć posiadających również swoje małe radości; ludzi świadomych nieuchronności dokonujących się przemian, szukających zrozumienia i szansy na uzdrawiający dialog, trwających w egzystencjalnym impasie, ale także z nadzieją czekających na otwarcie nowego / zamknięcie dotychczasowego rozdziału życia. Rozpięta między prehistorią a współczesnością, podporządkowana cyklowi pór roku opowieść francuskiego artysty (zachęcającego czytelnika do wspólnej refleksji na temat prawideł ludzkiej pamięci) zręcznie akcentuje wspólny bohaterom moment zawieszenia – chwili, gdy wszystkie „za” i „przeciw” wpływające na decyzję o ich dalszej egzystencji znajdują się w stanie równowagi lub – jak kto woli – „równonocy”.

Charakterystyczna, zdradzająca powinowactwo z impresjonistycznym malarstwem kreska Pedrosy rewelacyjnie sprawdza się zarówno podczas szkicowania zwiewnych profili postaci, jak również przy pieczołowitym odwzorowywaniu wnętrz i plenerów. Nie sposób pominąć świetnie dobranej palety barw, subtelnie korespondującej z emocjonalnym pejzażem protagonistów utworu. Ale to nie jedyny sposób, w jaki autor pozwala czytelnikowi dotrzeć do ich „wnętrza”. Każda z fotografowanych przez Camille osób staje się bohaterem krótkiej, przeważnie czarno-białej sekwencji kadrów (utrzymanych w zgoła odmiennym od reszty plansz kluczu estetycznym), wchodzących w żywą interakcję ze słowem pisanym, które nieoczekiwanie przejmuje palmę pierwszeństwa. „Równonoce” są bowiem przykładem powieści graficznej, gdzie aspekt stricte prozatorski (dodajmy, całkiem niezły) odgrywa równie ważną rolę co oprawa wizualna, opatrzona skądinąd naturalnie brzmiącymi dialogami. Mówiąc metaforycznie: jeżeli uznamy, że literatura jest dniem, a komiks – nocą, to najnowsze dzieło Cyrila Pedrosy będzie zjawiskowym przykładem medialnego ekwinokcjum.
Cyril Pedrosa: „Równonoce” („Les Equinoxes”). Tłumaczenie: Katarzyna Sajdakowska. Wydawnictwo Timof i cisi wspólnicy. Warszawa 2015.