Wydanie bieżące

1 listopada 21 (285) / 2015

Przemysław Pieniążek,

DELIRYCZNY EGZORCYZM (WRÓĆ DO MNIE, JESZCZE RAZ)

A A A
Prywatne piekło może przybierać najróżniejsze formy. Dla anonimowego bohatera albumu Bartosza Sztybora i Wojciecha Stefańca jest nim rozpaczliwe trwanie w niekończącym się cyklu koszmarnych snów prowadzących do równie przytłaczających przebudzeń. Osobiste demony, przywoływane mocą alkoholu i narkotyków, nie opuszczają protagonisty ani na chwilę, wodząc go na pokuszenie, stymulując jego próżność lub wprost przeciwnie – podsycając lęki, hołubiąc kompleksy, sprzyjając bezsilności. Nawiedzany przez symboliczne postacie mężczyzna miota się między decyzją o przełamaniu impasu a dalszym trwaniem w „krainie ułudy”, gdzie nie obowiązuje jakakolwiek odpowiedzialność za swoje czyny i za drugiego człowieka. Katalizatorem przemian może okazać się solenny rachunek sumienia oraz (a jakże) miłość. Tyle tylko, że bohater miewa poważne problemy z pamięcią, co zdecydowanie utrudnia mu poruszanie się w rzeczywistości, gdzie granice między snem a jawą ulegają niebezpiecznemu zatarciu.

„Wróć do mnie, jeszcze raz” to skrząca się od soczystych sformułowań groteska, której duszna, wręcz klaustrofobiczna atmosfera nie pozostaje bez wpływu na emocje czytelnika. Bartosz Sztybor zmyślnie zaaranżował kolejne etapy diabelskiej przejażdżki meandrami umysłu człowieka próbującego odzyskać zdroworozsądkowy ogląd świata, a jednocześnie uniknąć zdradliwych pułapek zastawionych przez podświadomość.

Deliryczne (auto)egzorcyzmy bohatera być może nie miałyby takiej skali oddziaływania, gdyby nie formalna maestria tomu. Wojciech Stefaniec śmiało operuje zaskakującymi koncepcjami wizualnymi, miesza estetyki (malarstwo realistyczne przeplata się z ekspresjonistycznym szaleństwem oraz surrealistycznym kolażem), trafnie dobiera ciepłą paletę barw doskonale korespondującą z sugestywną „cielesnością”  koszmarnych wyobrażeń.

Psychodeliczny, niezwykle sensualny album duetu Sztybor / Stefaniec z pewnością docenią miłośnicy kina spod znaku „Requiem dla snu” Darrena Aronofsky’ego. Dzieło drapieżne, przewrotne, nie pozbawione czarnego humoru i chwili ponurej refleksji. Od siebie dodam, że w czasie lektury zaskakująco dobrze sprawdza się stosowny podkład muzyczny – wybór ścieżki dźwiękowej do wyżej wymienionego filmu (skomponowanej przez Clinta Mansella i Kronos Quartet) jest jedną z możliwych opcji.
Bartosz Sztybor, Wojciech Stefaniec: „Wróć do mnie, jeszcze raz”. Wydawnictwo Timof i cisi wspólnicy. Warszawa 2015.