Wydanie bieżące

1 listopada 21 (285) / 2015

Andrzej Ciszewski,

JA, AYMAR (BOIS-MAURY. TOM 1-5)

A A A
Powstający od 1984 roku historyczno-przygodowy cykl „Wieże Bois-Maury” Hermanna Huppena to komiksowy evergreen, niezmiennie imponujący fabularnym rozmachem, wzorcowo budowaną dramaturgią oraz pieczołowitością wykonania. Opowieść o szlachetnym rycerzu Aymarze de Bois-Maury konsekwentnie dążącym do odzyskania utraconych ziem (nad którymi górują tytułowe obiekty – najpiękniejsze i najwyższe w całym świecie chrześcijańskim) znalazła wierne grono czytelników także w naszym kraju. Podejrzewam, że również kolejne rozdziały sagi – inicjalnie osadzonej w kulturowym pejzażu wieków średnich – przypadną do gustu rodzimego czytelnika. Jednak tym razem belgijski autor, zamiast narracji linearnie rozwijanej z odcinka na odcinek, zaproponował pięć niezależnych od siebie fabuł, w których powstawaniu aktywnie uczestniczył syn artysty, Yves, scenopisarsko wspierający rodzica przy okazji kilku innych projektów (vide: fantasmagoryczna „Stacja 16” czy western „Bez przebaczenia”).

Wspólnym mianownikiem recenzowanego pięcioksięgu jest znaczący, choć nie zawsze pierwszoplanowy występ nowych przedstawicieli zacnego rodu, dziedziczących (poza pewnymi wyjątkami) imię protagonisty „Wież…”. Niezależnie od długości „występu”, każdy z kolejnych Aymarów ma w sobie rys wiecznego wędrowca, którego jedynym bogactwem wydaje się wiedza na temat tego, kim jest, skąd pochodzi i dokąd zmierza (aczkolwiek z tym ostatnim bywa różnie). Każdy z nich jest niespokojnym duchem, przemierzającym szlaki, które prędzej czy później przecinają się z krętymi ścieżkami innych dramatis personae – osób doświadczonych przez ludzi i los, sportretowanych na tle historycznych wydarzeń istotnych dla prezentowanego w konkretnym tomie wycinka danej współczesności.

W otwierającej cykl „Assuncie” de Bois-Maury dołącza do oddziału wojaków służących Karolowi I Andegaweńskiemu, piastującemu godność Króla Neapolu i Sycylii. To właśnie XIII-wieczny pejzaż okupowanej przez Francuzów wyspy staje się miejscem (melo)dramatycznych wydarzeń, w których kluczowe role – obok tytułowej piękności skutecznie rozkochującej w sobie Aymara – odgrywa bezlitosny rycerz Enguerrand oraz dowodząca grupą buntowników rudowłosa Concetta. Doskonale oddany klimat społecznego napięcia zwieńczonego wybuchem regularnego powstania (tak zwane „nieszpory sycylijskie”), jak również sprawnie rozpisane perypetie wykorzystujące dramaturgiczny potencjał przebudzonej Etny to najważniejsze, choć nie jedyne atuty pierwszego epizodu.

Z kolei fabuła „Rodriga” przenosi nas w realia XIV-wiecznego Toledo, wprost na dwór Don Joaquina de la Vegi – zasłużonego krzyżowca, który z racji pogarszającego się stanu zdrowia zamierza powiesić miecz na kołku. Jednak na skutek machinacji swego machiawelicznego brata Estebana rycerz znów musi stanąć do walki, która upomina się także o jego dziedzica (tytułowy bohater), przypadkowo poznającego niewygodną prawdę na temat swojej przeszłości. Pierwszoosobowa narracja, garść teologiczno-kulturowych refleksji oraz nastrojowe sekwencje utrzymane w poetyce snu uatrakcyjniają lekturę tomu.

Oniryczna aura, wzbogacona o pierwiastek nadnaturalnej grozy, zdecydowanie silniej wybrzmiewa w rewelacyjnej „Dulle Griet” – ponurej pocztówce przysłanej przez Huppenów wprost z szesnastowiecznej Flandrii, gdzie nauki Marcina Lutra pozyskują reformackiej sprawie coraz większą liczbę zwolenników. Rzecz jasna, inkwizytorzy nie zasypiają gruszek w popiele, ochoczo podkładając ogień pod stosy z przywiązanymi doń heretykami. Tytułowej „Szalonej Małgorzacie”, uwiecznionej na pamiętnym obrazie Pietera Bruegla Starszego, przypadła w udziale rola siły napędowej prawdziwie emocjonującej perypetii, w której ramach autorzy doskonale oddają bogatą paletę ludzkich namiętności. A rozproszone w albumie aluzje do przeróżnych prac niderlandzkiego mistrza tylko podnoszą estetyczny walor tomiku.

Rozczarowania nie przynosi także komiksowa eskapada na południe Carstwa Rosyjskiego Anno Domini 1604, kiedy to armia polska (przy wsparciu dońskich oraz zaporoskich Kozaków) wyruszyła w kierunku Moskwy z misją obalenia Borysa Godunowa, a docelowo ulokowania na tronie jegomościa, który na kartach historii zapisał się jako Dymitr Samozwaniec. W gronie zdeterminowanych husarzy znajduje się rzecz jasna (kolejny) Aymar – nieopierzony wojak służący pod rozkazami swojego wuja, rotmistrza Waldemara Lewandowskiego, zawierającego układ z charakternym atamanem „Wasylem” Chorkinem. Młody de Bois-Maury (okolicznościowo pełniący także obowiązki narratora) wikła się w nie lada kabałę, która przynosi bohaterowi szereg nowych, choć w większości przypadków bolesnych doświadczeń.

Bez wątpienia jedną z najciekawszych inkarnacji dziedzica legendarnych wież jest protagonista „Oka niebios” – Francuz towarzyszący hiszpańskiej ekspedycji poszukującej na Jukatanie (Roku Pańskiego 1660) wielkiego zaginionego miasta skrywającego ponoć nieprzebrane bogactwa. Krwawe starcia z Indianami, narastający konflikt racji, bezwzględna manipulacja oraz opętany idée fixe bohater nie lękający się ni ludzi ni gniewu bożego stanowią najważniejsze punkty na fabularnej mapie przejmującej opowieści, którą z powodzeniem mógłby zaadaptować Werner Herzog.

Tematyczna różnorodność historii wchodzących w skład recenzowanego pięcioksięgu z pewnością poszerzy grono potencjalnych czytelników serii, także w swojej nowej odsłonie urzekającej solidnym poziomem narracji (obfitującej w mniej lub bardziej spektakularne twisty), wiarygodnymi profilami psychologicznymi postaci oraz filmowym montażem kadrów, w równym stopniu dynamicznych, co sprzyjających kontemplacji. Chociaż bowiem uniwersum „Bois-Maury” jest rzeczywistością zdominowaną przez najróżniejsze formy przemocy (Huppenowie nie unikają drastycznych rozwiązań dookreślających specyfikę czasów, o których opowiadają), czytelnik z łatwością odnajdzie w niej przejawy piękna – rozumianego także jako kategoria estetyczna.

Skrupulatnie odwzorowana architektura, cieszące oko ujęcia panoramiczne, bezbłędne operowanie światłem i bardzo świadomy dobór palety barw (vide: pełna szarości i różnych odcieni brązów oprawa „Dulle Griet”, bogata gama kolorystyczna zastosowana w „Wasylu” czy sugestywnie budująca nastrój intensywna zieleń w „Oku niebios”) sprawiają, że lektura każdego z tomów serii jest zajmującą przygodą, ale i artystycznym doznaniem.
Hermann Huppen, Yves H.: „Bois-Maury” („Les Tours de Bois Maury”). Tłumaczenie: Wojciech Birek. Wydawnictwo Komiksowe. Warszawa 2015. [Tom 1-5. „Assunta” / „Rodrigo” / „Dulle Griet” / „Wasyl” / „Oko niebios”].