Wydanie bieżące

1 listopada 21 (285) / 2015

Emilia Konwerska,

ISLAM NIE ISTNIEJE (MICHEL HOUELLEBECQ: 'ULEGŁOŚĆ')

A A A
Gramatyka bestselleru
„Polska nie istnieje” mówi Michel Houellebecq w filmie opowiadającym o jego własnym porwaniu. W długo oczekiwanej powieści pod tytułem „Uległość” za pomocą bohatera, którego zbyt dobrze już znamy, stwierdza, że nie istnieje również. Europa. Political fiction w wydaniu francuskiego malkontenta to jednak przede wszystkim opowieść o człowieku (pewnie według wielu „współczesnym człowieku”), którego nie interesuje ani polityka, ani religia, ani nawet literatura. Niewiele wie również o islamie, więc jego pojawienie się traktuje (jak wszystko inne) z umiarkowanym zainteresowaniem. I niczego nie żałuje.

Przywykliśmy mówić o autorze „Uległości” jak o ważnym komentatorze aktualnej kondycji społecznej, który pisze ciągle tę samą książkę, powieść o sobie, znanej sobie warstwie społecznej, znanej sobie Francji i który nie udaje, że jest inaczej. Francois, główny bohater powieści, to badacz twórczości Huysmansa, wykładowca, człowiek, który nie chce już żyć, ale nie ma siły, żeby umrzeć. Nie po raz pierwszy Houellebecq mierzy się z tematem depresji, robi to jednak z charakterystyczną dla siebie przekorą. Wszyscy jesteśmy zwierzętami, kiedy przestaje cieszyć seks i jedzenie, to nie zostaje już nic. Bohater jest dość nudną, pozbawioną tożsamości postacią, taka też jest jego depresja. To właśnie bierność bohatera, jego zachowawcze rozmowy, brak emocji (książka jest napisana chłodnym, pozbawiony jakichkolwiek elementów stylistycznych językiem, nie znajdziemy tutaj kultowych porównań Francuza, takich jak „białe chmurki niczym sperma” i „pochwy wrażliwe jak kostka smalcu”) i obojętność staje się kluczem do powieści.

„Człowiek” Houellebecqa dysponuje powierzchowną wiedzą, literaturę średniowiecza tylko liznął, na polityce nie zna się za bardzo, a o islamie wie niewiele. Houellebecq opisuje konwencjonalne środowisko francuskich intelektualistów, ich niestałość, brak konsekwencji w politycznych wyborach, seksizm i podatność na przekupstwa i pochwały. Francois spędza czas, poza prowadzeniem zajęć na Sorbonie, głównie na jedzeniu gotowych indyjskich potraw i spotkaniach ze studentkami, z żadną nie wchodzi w głębszą relację, a kiedy usługi prostytutek przestają sprawiać mu przyjemność, pojawiają się myśli o śmierci. Bohater nie potrafi też znaleźć ukojenia w religijności (a religijność postrzega Houellebecq na sposób XIX-wieczny). Autor po raz kolejny pokazuje, że nie wierzy w życie poza wielkimi narracjami, takimi jak Bóg i Naród. Tutaj właśnie skrywa się najgłębszy konserwatyzm pisarza, jego bohaterowie poszukują duchowości, ale nie potrafią jej odnaleźć, wybierają więc żenujący (również ich samych) hedonizm i mieszczańskie lamenty. Nie ma miłości („co może nas czekać? Brak erekcji z jednej strony, sucha pochwa z drugiej; może lepiej się na to nie narażać”). Bohater powieści pozbawiony jest indywidualizmu, cechuje go wszechogarniająca apatia. Taka jednostka bez problemu przyjmie inną tożsamość, ponieważ nie posiada własnej. W nic nie wierzy, o nic nie walczy. Bohaterowie wydanego niedawno reportażu Katarzyny Surmiak-Domańskiej, członkowie Ku-Klux-Klanu skarżą się na słabość amerykańskiego społeczeństwa, jego największym problemem ma być właśnie apatia. To właśnie ona pozwala Czarnym rosnąć w siłę w USA. U Houellebecqa francuskie liberalne umiarkowanie i niezaangażowanie zaprasza do kraju islam. Czym straszy pisarz, któremu zarzucano wielokrotnie islamofobię?

Francja, rok 2022. Wybory wygrywa Bractwo Muzułmańskie, na czele którego stoi Mohamed Ben Abbes. O prym walczy z Frontem Narodowym, muzułmanom w wygraniu wyborów pomaga poparcie lewicy. Houellebecq grubymi kreskami rysuje wizję spolaryzowanej sceny politycznej, na której ścierają się dwie siły dla pisarza najważniejsze – Naród i Bóg. I tutaj zaczyna się najciekawsze. Ponieważ autor „Uległości” porusza się w przestrzeni symbolicznej, w świecie intelektualnych sporów, socjologicznych uogólnień, tam właśnie umieszcza swój islam. Bohater zaczyna jeść halal zamiast samosów, z przykrością zauważa, że studentki przestają chodzić w spódniczkach mini (a przecież zaczyna się wiosna). Kobiety znikają z przestrzeni publicznej, Francois dopiero po pewnym czasie zauważa ich brak. Houellebecq proponuje wizję przyszłości, która nie mogłaby się przydarzyć. Kiedy czytamy zdanie: „Przyjęcie rozpoczynało się o osiemnastej na ostatnim piętrze Instytutu Świata Arabskiego, które zostało na tę okoliczność wynajęte” (s. 225), już wszystko jest jasne. Książka Michela Houellebecqa jest politycznym „Harrym Potterem”. Autor wymyśla nazwy instytutów, ministerstw, departamentów oraz tytuły z nimi związane. Można bawić się doskonale przy lekturze tej książki. Nie jest to jednak political fiction, ale obyczajowe fantasy z elementami groteski. Nie da się traktować Houellebecqa poważnie, autor wizualizuje się (jak w „Porwaniu Michela Houellebecqua”) pod kołdrą, stary i złośliwy, w karnawałowej masce, znowu nas nabrał, miało być poważnie, miało być o islamie, a naprawdę wstydliwych, żałosnych pragnieniach Francuzów i wszystkich Europejczyków.

Houellebecq napisał powieść o pieniądzach i ich nieśmiertelnej mocy. Nie ma w tym świecie żadnej duchowości, żadnego nawrócenia, islam nie zdobywa Zachodu swoją treścią, afirmacją, która (jak zauważa autor) jest jego największą siłą, ani rytuałami religijnymi, które mogą przecież uwodzić. Wszyscy w tej książce zostają kupieni, kupione zostaje społeczeństwo (bezrobocie spada), kupieni zostają wykładowcy akademiccy i w końcu kupione zostają kobiety, które rezygnują z wolności w zamian za poczucie bezpieczeństwa i zwolnienie z przymusu pracy. Żadna religia nie może się równać z kapitałem, duch już dawno przegrał z materią, nikogo nie obchodzi ani chrześcijaństwo, ani islam. Religia przyszłości to wygoda, możliwość ignorowania świata i polityki. Czym przy tych luksusach jest przeszłość? A europejska kultura? To właśnie ona jest najbardziej jałowa, można ją poświęcić. Nikt nie będzie za nią płakał.
Michel Houellebecq: „Uległość”. Przeł. Beata Geppert. Wydawnictwo W.A.B. Warszawa 2015.