Wydanie bieżące

15 listopada 22 (286) / 2015

Michał Paweł Urbaniak,

LITERATURA STWORZONA Z EPITAFIÓW (BLANDINE LE CALLET: 'MARZENIA WYKUTE W KAMIENIU')

A A A
„Marzenia w kamieniu” – najnowsza książka Blandine Le Callet – narodziła się z fascynacji epitafiami. Każde z dziesięciu opowiadań – przedstawiające ostatnie dni lub miesiące życia kolejnych bohaterów – zostało zainspirowane autentycznym napisem nagrobnym. Powstaniu tej pozycji towarzyszyła aura wyjątkowości. W posłowiu autorka „Ballady Lili K” tłumaczy, dlaczego od zaistnienia pomysłu do jego realizacji minęło tyle lat:wolałam (…), aby w trakcie podróży lub odwiedzin na cmentarzach epitafia same do mnie przychodziły”. W wyniku takiego literackiego eksperymentu powstała bardzo interesująca proza.

Utwory składające się na „Marzenia wykute w kamieniu” – pomimo wspólnego motywu śmierci – wiele dzieli. Różne są płaszczyzny czasowe (pierwsze cytowane epitafia pochodzą z początków naszej ery, ostatnie – z XX i XXI wieku), stopień fikcji (niektóre z opowiadań powstały na kanwie autentycznych, dobrze udokumentowanych historii), miejsca akcji, poruszana problematyka, sytuacja społeczna kolejnych postaci i ich stosunek do śmierci. Niewolnik Hermes – tytułowy bohater opowiadania otwierającego zbiór – dowiaduje się, że niebawem zostanie uwolniony przez swojego opiekuńczego i wspaniałomyślnego pana – a jednak na jego szczęściu pojawia się nieoczekiwany cień. „Pięć lat, sześć miesięcy i osiemnaście dni” to historia wielkiej miłości, jaka połączyła cenionego sztukatora Pompejusza Katussę i jego młodziutką żonę Blandinię. „Gorzkie migdały” opisują spotkanie księżnej Sybilli i jej wiernego przyjaciela Wilhelma z Apulli (ta dwójka jest sobie oddana, ale też panuje między nimi duże napięcie, które znajdzie właściwy wyraz w finale opowiadania). Tętniące miłosnymi emocjami „Place de Grève” to literacki obraz autentycznej historii rodzeństwa skazanego na śmierć za dopuszczenie się kazirodztwa i cudzołóstwa. W „Filantropii” powszechnie szanowany społecznik monsieur Jacques Jouet jest zmuszony odwiedzić szczodrą damę prowadzącą przybytek cielesnych rozkoszy. Wizyta w tym miejscu okaże się brzemienna w skutki. Bohaterka „Hortensji” zmaga się z osobistą tragedią: każda ciąża kończy się dla niej przedwczesnym wydaniem na świat martwego dziecka („nie oczekiwano po niej tak wiele: miała być płodna, pozwolić działać naturze, to przecież nic trudnego, lecz ona i tego nie potrafi, jest do niczego. Nie jest niepłodna, nie, to coś gorszego: jest złą matką, która najpierw daje życie, po czym je odbiera, płodzi dzieci, następnie je zabija niemal w ostatnim momencie”). Kobieta, będąc po raz kolejny w ciąży, marzy już tylko o tym, aby zdążyć z ochrzczeniem dziecka, zanim podzieli ono los wcześniejszych braci i sióstr. „Wiosna” to z kolei przejmujący hołd złożony pomordowanym przez faszystów ukraińskim Żydom (często chowanym w bezimiennych zbiorowych mogiłach). Bohaterka miniatury „Moje maleństwo” czuwa przy odchodzącym przyjacielu, dzięki któremu była szczęśliwa, i próbuje się zmierzyć z dramatem, jaki stanie się niebawem jej udziałem. W opowiadaniu „Notesiki” umierająca na raka kobieta próbuje uporządkować swoje sprawy i rozlicza się ze sobą. Zdaje sobie sprawę, że nie była dobrą matką – choć dbała o swoje dzieci, zarazem okaleczyła je brakiem miłości, emocjonalnym chłodem, obarczała także winą za romanse nieodpowiedzialnego męża („Henri nie interesował się dziećmi, za bardzo go absorbowały interesy i kochanki. W pewnym sensie [żona – przyp. M. P. U.] go rozumie: dom pełen dzieciarni, ani chwili spokoju i zawsze jak nie ten problem, to inny… Normalne, że wolał się obracać w innym otoczeniu”). Matka z „Notesików” to najbardziej złożona postać w tej książce – z jednej strony silna, apodyktyczna, ostentacyjnie nieczuła, z drugiej – niepozbawiona wrażliwości, nieszczęśliwa, samotna w bogatym więzieniu, które sama stworzyła. „Marzenia wykute w kamieniu” zamyka autobiograficzne opowiadanie „Quistinic” przywodzące na myśl quasi-reportaż. Bohaterka – literackie alter ego Blandine Le Callet – szuka grobu swoich prapradziadków i ich piętnastu dzieci. Kieruje nią poczucie winy spełnionej osoby, która nie zaznała okropieństw biedy i wojny, w przeciwieństwie do przodków i krewnych, o których po stu latach zapomniano.

Śmierć jest tu odmieniania przez wszystkie przypadki – nagła i gwałtowna, spodziewana bądź nieoczekiwana, będąca wynikiem dramatycznego splotu okoliczności, a częściej długotrwałej lub krótkiej choroby. Wieńczy właściwie każde z opowiadań, a jednocześnie towarzyszy bohaterom stale jako nieodłączny element życia. Przyjmują oni określone postawy względem przemijania. Niewolnik Hermes, próbując radzić sobie ze stratą matki, w wyobraźni przemienia ją w jedną z gwiazd. Z kolei jego pan – który pochował żonę i dzieci – pozornie pozostaje niewzruszony wobec umierania („Śmierć jest dla nas niczym” – twierdzi). Blandinia z opowiadania „Pięć lat, sześć miesięcy i osiemnaście dni”, prowadzi rozmowy ze zmarłą matką. Julien („Place de Grève”) powie o swoich kochankach (które miały pomóc zapomnieć prawdziwej, acz występnej miłości): „Ich ciała były smętne jak ciała nieboszczek”. Ciężarna kobieta z „Hortensji” godzi się ze śmiercią kolejnych dzieci, jej celem jest ochrzcić nowonarodzonego potomka, zanim i on umrze. Pradziadek bohaterki „Quistinic” jest jednym z niewielu synów Paula-Jeana i Marie Julienne Callet, który przeżyje okres dziecięcy. Otrzymuje on imię po zmarłym bracie i żyje niejako otoczony przez nieżyjące rodzeństwo.

W tej prozie panuje osobliwy porządek. Budują ją kontrasty – najbardziej wyrazisty to oczywiście życie-śmierć. Zapowiedzią śmierci często jest tu szczęście (Hermes ginie w przeddzień odzyskania wolności, planując pomyślną przyszłość. Blandinia odkrywa, że jest w ciąży, w dniu, w którym umiera. Konając, księżna Sybilla z Conversano wyznaje swe uczucia Wilhelmowi. Egzekucję rodzeństwa występującego przeciwko normom społecznym poprzedzają miłosne uniesienia). Utwory te w większości pozostają bez zarzutu także pod względem językowym czy konstrukcyjnym (puenty są mocne, a „strzelba Czechowa” zawsze na końcu wypala: w „Hermesie” jeden z bohaterów zapowiada koniec świata tożsamy z trzęsieniem ziemi. Motyw nagłej i niewyjaśnionej śmierci młodej dziewczyny z „Pięć lat, sześć miesięcy i osiemnaście dni” zostanie powtórzony w ostatniej scenie opowiadania). Stale pojawiającym się motywem jest miłość w różnych odmianach – miłość ojca do syna („Hermes”), miłość małżeńska („Pięć lat, sześć miesięcy i osiemnaście dni”), miłość zakazana („Place de Grève”), miłość erotyczna („Filantropia”), miłość do dziecka („Hortensje”), do zwierzęcia („Moje maleństwo”), a nawet do życia samego w sobie (wstrząsająca miniatura „Wiosna”, w której kopanie własnego grobu kojarzy się z pracą w ogródku) czy do przodków, których się nigdy nie poznało („Quistinic”). Nie bez przyczyny każdorazowo powraca również pies – zapowiedź śmierci, ale także symbol towarzyszenia duszom zmarłych w drodze do podziemi.

Teksty w „Marzeniach wykutych w kamieniu” są nierówne, niekiedy bywają powierzchowne (pojedyncze opowiadania sprawdziłyby się lepiej w formie powieści – na przykład „Notesiki” czy „Place de Grève”), a rozwiązania zaproponowane przez autorkę „Tortu weselnego” nie zawsze są trafione (przykładowo: narracja poprowadzona w drugiej osobie w „Place de Grève” uderza pretensjonalnością i przydaje tekstowi patosu). A jednak ta proza zasadniczo się broni. Na uwagę zasługują pomysłowość francuskiej pisarki, jej wrażliwość, dbałość o różnorodność poszczególnych tekstów przy konsekwentnym zachowaniu wspólnego im „trzonu”. Blandine Le Callet w „Marzeniach wykutych w kamieniu” buduje na nowo cudze historie, „wskrzeszając” na prawach literatury zmarłych, którzy prawdopodobnie zostali już zapomniani. W ten sposób rzuca także wyzwanie (nie)pamięci. Na zakończenie warto zacytować jeden z fragmentów mogący stanowić rozbudowane motto tej książki: „Musi (…) zadumać się na ich grobem (…). Pobyć tak blisko nich, jak tylko się da, i mieć przed oczami namacalny ślad: ich nazwiska na kamieniu. Wie, że nie jest w stanie wyobrazić sobie, jakie było ich życie, może jedynie zgadywać, z grubsza naszkicować jego obraz, szary i niewyraźny”. Trzeba dodać, że w niemal każdym opowiadaniu jest to obraz intrygujący, bardzo sugestywny i przekonujący.
Blandine Le Callet: „Marzenia wykute w kamieniu”. Przeł. Bożena Sęk. Wydawnictwo Sonia Draga. Katowice 2015.