Wydanie bieżące

15 listopada 22 (286) / 2015

Zuzanna Sokołowska,

MRUGNIJ, TO ZOBACZYSZ (MATEUSZ SZCZYPIŃSKI: KURZ W OKU)

A A A
Kurz, który dostanie się pod powiekę, potrafi irytować i doprowadzić do łez. Swędzi, drapie, piecze, nie dając wytchnienia, drażniąc przekrwione oko. Jedynie szybkie mruganie może przyspieszyć proces oczyszczenia wzroku z niechcianej nieostrości. Mateusz Szczypiński lubi drażnić oczy wspomnieniami, skojarzeniami, opowieściami, które – przykurzone przez nieustannie upływający czas – nagle zostają przywrócone pamięci poprzez gest gwałtownego pocierania oczu.

„Ropka w kąciku mojego oka zawiera koncentrat świata, śnię wielkie przeszłości w głowie moich historii – dzieciństwa, strachy, stwory, inne dzieci. Cenię sobie ropki o bursztynowej barwie, symbolizują wiązkę nocy w chwili, kiedy się budzę, i dobrze jest wędrować przez dzień ze świadkiem minionej radości. Czy ropka jest karmelkiem, którym oko osładza sobie wszystko, co musi oglądać?” – pyta Ondjaki w wierszu „Obiekt ropka” (Ondjaki 2012: 11). Podczas wystawy „Kurz w oku”, którą można oglądać w katowickiej Galerii Dwie Lewe Ręce, Szczypiński zdaje się na wątpliwości poety odpowiadać twierdząco. Artysta kolekcjonuje skrawki rzeczywistości, tworząc z nich obrazy, które złożyły się na jego indywidualną ekspozycję. Prowadzi przy tym ekscytujące, wizualne badania związane z momentem, w którym rodzi się gwałtowne, trudne do powstrzymania pragnienie poszukiwania, kończące się chaotycznymi wizjami wspomnień, trudnych do  natychmiastowego uporządkowania, zdefiniowania. Szczypiński postanawia je skatalogować za pomocą swoich abstrakcyjnych obrazów – kreuje linie, kropki, kreski i okręgi, które są nieprzyzwoicie wręcz znajome, oswojone, budząc w widzu szereg skojarzeń, trzymanych na co dzień w ryzach pamięci.

Spoglądając na realizacje artysty, przypominające miejscami obraz utkany z pikseli niechcących się ułożyć w jednolitą całość albo krzyżówki, do których zaczyna brakować haseł, rozrastające się gwałtownie i nieprzewidywalnie na oczach widza, dawno zapomniane wrażenia i uczucia zaczynają powracać. Są one intymne, niezwykle osobiste, przypominające o tym okresie w życiu człowieka, w którym czas nie odgrywał żadnej roli – płynął niezauważalnie, ocierając się delikatnie o skórę, nie dewastując jej przypadkową zmarszczką.  

Wędrując po galerii, widz natrafia również na obraz powstały niemal całkowicie z konfetti, które aż kusi, żeby podejść bliżej, znienacka dotknąć i poczuć znajome wrażenie, kiedy to drobniutkie kółeczka przyjemnie muskają opuszki palców. Pojawia się również nieostry, wypełniony nieskończoną wręcz ilością kropek wizerunek białego koła na czarnym tle, kojarzący się z gwałtownym pocieraniem oka i pojawieniem się pod powieką powidoków związanych z dochodzeniem wzroku do równowagi. Zaraz obok znajduje się kolejna realizacja, pulsująca od nadmiaru bliżej nieokreślonych kształtów i kolorów, które nie chcą się poddać dyscyplinującej mocy spojrzenia. Bo Szczypiński nie stara się widzowi niczego ułatwiać. Nieustannie go zaskakuje i nie pozwala umknąć wrażeniom, które z każdym oglądanym obrazem zaczynają narastać. Prace artysty prowokują tym samym  do szybszych mrugnięć, do ostatniego wysiłku oka, w którym tkwi ropka – spetryfikowana łza, porządkująca chaos otaczającego świata.

LITERATURA:

Ondjaki: „Obiekt ropka”. „Literatura na Świecie” 2012, nr 5-6 (490-491).
Mateusz Szczypiński: „Kurz w oku”. Kuratorka wystawy: Marta Kudelska. Koordynator wystawy: Maciek Skobel. Galeria Dwie Lewe Ręce, Katowice, 09.10-21.11.2015.