Wydanie bieżące

15 lutego 4 (76) / 2007

Anna Katarzyna Dycha,

PINK FREUD

A A A
„Punk Freud“. Universal Music Polska, 2007.
To już piąta płyta Pink Freud. Kto słyszał poprzednie wie, że tych „młodych gniewnych” z Wybrzeża stać na wiele.

Uznawani są za jedną z najciekawszych kapel jazzowych młodego pokolenia. Rzeczywiście w jazzie czują się najlepiej. Nie przeszkadza im to jednak zapuszczać się w inne rejony. Na „Sorry Music Polska” nie brakowało eksperymentów, natomiast na „Jazz fajny jest” weszli w romans z elektroniką i samplami.

Angażują się też w różnorakie projekty. Wojtek Mazolewski (na co dzień na basie) wymyślił Bassisters Orchestra, do której zaprosił znakomitości sceny „niepopularnej” (Bunia, braci Waglewskich, Macio Morettiego i Mikołaja Trzaskę). Gra również z Łoskotem m.in. do niemych filmów. Tomasz Ziętek (trąbka) współpracuje z Ludźmi i Loco Star, natomiast Kuba Staruszkiewicz (perkusja) z Tymonem Tymańskim. Znani są i doceniani na Zachodzie, gdzie też dużo koncertują.

Na płycie „Punk Freud” zdecydowali się poszerzyć instrumentarium o saksofon i flet (Tomek Duda), wiolonczelę (Edyta Czerniewicz), skrzypce (Julia Ziętek). Krążek wypełniają zaaranżowane, ułożone w określony sposób fragmenty przełamane szaloną improwizacją. Przychodzi im ona z wielką łatwością. Słychać wyraźnie inspiracje muzyką klezmerską (w numerze drugim). Mistrzowsko wykonane blisko trzyminutowe partie na bębnach i perkusji we „Wszystko płynie (intro woda)” wprowadzają w dłuższy utwór „Wszystko płynie” ,zagrany przez resztę składu i okraszony smykami. Ach, rzeczywiście ta muzyka płynie... „Powiedział Ełk” zdominowały zapętlone partie saksofonu. Dalej jest ospale z pojawiajacymi się od czasu do czasu wybuchami dęciaków i perkusyjnymi szaleństwami. Muzycy potrafią zabłysnąć indywidualnie jako perfekcyjni instrumentaliści, ale doskonale też wiedzą, kiedy uderzyć z siłą zespołu.

Nagrywanie na analogowy magnetofon szpulowy na „setkę”, czyli wszystkie instrumenty razem, wymagało dużego skupienia i zaangażowania w muzykę. Dzięki sporemu doświadczeniu koncertowemu zdali tę próbę doskonale. Na plan pierwszy wychodzi pełna emocji radość grania. A o to przecież chodzi. Pink Freud potrafią też coś, o czym inni mogą tylko pomarzyć. Ich muzyka zaraża każdego, niekoniecznie zainteresowanego jazzem, nawet tym nowoczesnym. Dzieje się tak zapewne dlatego, że tak wielu stylistyk można się w niej doszukać. Odnaleźć w niej można punkową zadziorność, rockowy pazur, rozjechany jass, wpadające w ucho melodie. Zmierzają w kierunku tzw. muzyki współczesnej.