ISSN 2658-1086
Wydanie bieżące

15 lutego 4 (76) / 2007

Marta Lisok,

UJARZMIAJĄC PAMIĘĆ

A A A
zakładać ubranie to ukrywać swój przedmiotowy status: to domagać się prawa do widzenia, bez bycia widzianym, czyli domagać się bycia czystym podmiotem.( J-P.Sartre)

W kulturze fallocentrycznej istotnym problemem jest obrona nienaruszalności granic. Granice i obrzeża służą zabezpieczeniu przed rozpadem istniejącego porządku. Wszelkie przejawy chaotyczności mogłyby przejąć uprzywilejowaną pozycję, więc wszystko, co nieprzewidywalne, powinno ciągle być utrzymywane w ryzach. Problematyka ta odnosi się szczególnie do ciała, którego ubranie stanowi kontur, oddzielający jego mikrokosmos od świata.

Małgorzata Markiewicz w większości swoich projektów wykorzystuje tkaniny, które będąc najbliżej wewnętrznego terytorium ciała, stają się powłoką, komunikatem, inskrypcją na ciele. Ubranie występuje w jej twórczości w charakterze narzędzia do spajania tożsamości, podobnie jak lacanowska faza lustra, wznosi ponad permanentne rozdarcie poczucie bycia chaotyczną, pokawałkowaną magmą, która swobodnie rozbiega się na wszystkie strony, pozwalając na totalne zamkniecie własnego ciała, w zdefiniowaną, ograniczoną strukturę-formę. Może być traktowane jako granica pomiędzy tym, co cielesne, intymne, a obszarem dostępnym dla zawłaszczającego spojrzenia Innego.

Jednak ubranie, jako paradoksalny znak sekretu, przestaje być w jej pracach narzędziem kulturowej represji, a staje się nośnikiem informacji, w których zawarta jest pamięć. We wcześniejszych pracach: „100% recykling”, instalacji „Ciepło-zimno” czy serii fotografii „Porzucone” i „Pary”, artystka, sięgając po używaną odzież znalezioną w secondhandach, przywoływała historie ludzi, którzy kiedyś ją nosili. Koncepcja tych prac zbliża się do działań surrealistów z eksploatowaną przez nich ideą „przedmiotów znalezionych”, nobilitowanych przez samo wyrwanie z codziennego, funkcjonalnego obiegu, a przez to wzbogaconych o nowe, niepokojące znaczenie.

W „NowoTworach” artystka proponuje rozliczenie z przeszłością, otwierając się na interreakcje z odbiorcą, który może przynieść do galerii zapisane wspomnienia, listy, gazety i stworzyć własną rzeźbę, na zasadzie szamańsko-rytualnych praktyk symbolicznego pogrzebania tego, co minione.
Odwołanie do tytułu serii rzeźb Aliny Szapocznikow „Tumeurs – Nowotwory”, składających się z osobistych „Pamiątek” – prywatnych fotografii zatopionych w nieregularnych bryłach żywicy, poprzez „Tumeurs Personifies”, które tworzy 17 poliestrowych głów, do nieregularnych powiększonych do nienaturalnych kształtów guzów, przypominających zdjęte z ciała, skłębione bandaże, jest w przypadku pracy Markiewicz znaczącym cytatem, ale przede wszystkim próbą oswojenia tego, co odrzucane i wypierane: złych emocji, toksycznych wspomnień, pamięci kłujących ciągle zdarzeń-cierni.

Artystka, traktuje toksyczną opowieść, która zlega na starych, znoszonych ubraniach, na zasadzie inwazyjnych, rozrastających się na własnych zasadach komórek rakowych. Chce je zniszczyć, zanim same zdążą zaatakować, zamrozić/unieruchomić rozrost destrukcyjnych tkanek wspomnień, które bez zdefiniowanych granic stają się zagrażające i wyniszczające. Wpycha je do wnętrza ubrań, oswajając tym samym chaos. Jej działanie obrazuje tendencję do obsesyjnego kondensowania tego, co rozproszone, unieruchomiania płynnego, przygważdżania tego, co nieuchwytne, czynienia tego, co wymykającego się kontroli, czymś w zasięgu ręki. Natura pamięci, której synonimem stają skłębione skrawki papierów, jawi się jako niejasna, kleista, nieuporządkowana, ale poprzez wydobycie ze stanu bezkształtności, obdarzenie jej materialnym kształtem starych ubrań, które zostają nią wypchane jak kukły, zostaje zmaterializowana, a przez to ujarzmiona,

Kolorowe fantomy-manekiny więżą w sobie jak w miękkiej klatce to, co musi zostać zapomniane. Markiewicz swoimi „NowoTworami” dotyka w pewnym sensie obszarów abject art. – sztuki wstrętu, odrzuconego, która wybuchła w latach 90. na bazie głębokiego kryzysu logocentryzmu. Hal Foster wyróżnił dwie charakteryzujące ją strategie: pierwsza to „zidentyfikowanie się z abject”, czyli dotknięcie pokalanego, zajrzenie w otchłań, bezpośredni z nim kontakt i wystawienie się na próbę traumatycznego przeżycia; druga strategia to wywołanie procesu odrzucenia, czyli stworzenie takich okoliczności, które do owego odrzucenia doprowadzają. Zbliżając się do nich artystka zmusza do zdefiniowania tego, co zagrażające i destrukcyjne, ale jednocześnie podsuwa antidotum w postaci rytualnego porzucenia, zakrycia, usunięcia z pola postrzegania. Zapisanie i zniszczenie wspomnienia umożliwia sytuację symbolicznego „przejścia przez”, stającego się z jednej strony traumatycznym momentem przeżycia go od nowa, a zarazem próbą definitywnego uwolnienia się.
Małgorzata Markiewicz: „Nowo-Twory”. Galeria Program, Warszawa. 19 stycznia – 10 lutego 2007.