Wydanie bieżące

1 grudnia 23 (287) / 2015

Michał Misztal,

KWESTIA CZASU (SREBRNY TRÓJKĄT)

A A A
„Srebrny Trójkąt” japońskiej autorki Moto Hagio to wielowątkowa opowieść science fiction, której objętość może zmylić potencjalnego czytelnika. Biorąc do ręki wydany przez oficynę J.P. Fantastica album, trudno bowiem oprzeć się wrażeniu, że przyswojenie tego liczącego niewiele ponad 300 stron komiksu nie będzie ambitnym wyzwaniem. Nic bardziej mylnego. Ale bez wątpienia lektura tej klasycznej dziś mangi dostarczy sporo radości odbiorcom obeznanym z gatunkowymi konwencjami.

W napisanej w 1966 roku powieści „Babel-17” Samuel R. Delany udowodnił, że język (rozumiany jako system komunikacji) może wpływać na sferę myśli, percepcji, ale także rzutować na przebieg konfliktów zbrojnych. Natomiast w „Srebrnym Trójkącie” czynnikiem kształtującym (nie tylko) przyszłość, jak również medium umożliwiającym jej poznanie, jest muzyka – magiczna domena rasy wymarłej trzydzieści tysięcy lat temu.

Kiedy na świecie nieoczekiwanie pojawia się jej nowy przedstawiciel, tajemnicę jego istnienia próbuje poznać Marley – pracownik Agencji Bezpieczeństwa pierwszego dystryktu Centrali, specjalista w sekcji Wskazań Stabilizacji. Do zadań bohatera należy zbieranie danych potrzebnych do zapewnienia porządku publicznego i stabilności w społeczeństwie. Problem, który tym razem pojawił się na drodze Marleya, jest jednak większy i o wiele bardziej złożony od tego, z czym protagonista zmagał się do tej pory.

Dzieło Moto Hagio to komiks o misternie utkanej fabule. Liczne wydarzenia, upchnięte w trzech księgach i dziewiętnastu rozdziałach, sugerują, że album mógłby mieć znacznie większą objętość, jednakże z pewnością nie można zarzucić autorce chęci kondensowania za wszelką cenę. Śledzenie poszczególnych wątków (porozrzucanych w czasie i przestrzeni, w dodatku w wielu przypadkach przyjmujących kształt osobliwego snu) wymaga od czytelnika sporego zaangażowania. Ale przedzieranie się przez zawiłości „Srebrnego Trójkąta” jest przyjemnym doświadczeniem, budzącym wrażenie obcowania z wielką historią SF.

Równocześnie trudno nie zauważyć, że przez ponad trzy dekady na opowieści Hagio zdążyło zebrać się trochę kurzu, który paradoksalnie przysłużył się całości. W 2015 roku manga o przygodach Marleya będzie zapewne dużo starsza od wielu jej potencjalnych odbiorców, jednakże trudno nie zauważyć, że zestarzała się ona w dobrym, urokliwym stylu. Warstwa graficzna nie powinna być zaskoczeniem dla nikogo, kto miał wcześniej styczność z komiksem japońskim. W kontekście tego typu obrazkowych historii można użyć stwierdzenia: „manga jaka jest, każdy widzi”, ale i tak należy docenić kunszt autorki oraz wysiłek włożony w powstanie recenzowanego albumu. Kompozycja kadrów z reguły nie rzuca na kolana, choć trzeba przyznać, że komiks ma swoje momenty. Po latach robi jednak dużo większe wrażenie dzięki fabule, a nie ilustracjom.

„Srebrny Trójkąt” niewątpliwie przetrwał próbę czasu i jest kolejnym udanym albumem wydanym przez J.P. Fantasticę, obok chociażby (zazwyczaj) genialnych dzieł Junjiego Ito. Oczywiście, nie jest to komiks idealny, jednak zdecydowanie warto po niego sięgnąć i mieć u siebie na półce. Również po to, by za jakiś czas przeczytać go ponownie, bo jego złożoność nie podlega dyskusji. Jestem przekonany, że następnym razem odnajdę w dziele Moto Hagio rzeczy, które wcześniej przeoczyłem. Dobrze, że w końcu mamy okazję przeczytać tę historię po polsku.
Moto Hagio: „Srebrny Trójkąt” („Gin no Sankaku”). Tłumaczenie: Damian „Komimasa” Stankowski / Laboratorium Językowe KOTOKEN. Wydawnictwo J.P. Fantastica. Mierzyn 2015.