Wydanie bieżące

15 grudnia 24 (288) / 2015

Andrzej Ciszewski,

ONIRYCZNE OCZEKIWANIE (OCZY KOTA)

A A A
Początek współpracy Alejandro Jodorowsky’ego z Jeanem Giraudem sięga końca lat 70., kiedy to chilijski scenarzysta, reżyser i wizjoner miał stanąć za sterami wielkiego kinowego przedsięwzięcia, czyli adaptacji „Diuny” Franka Herberta. Jak wiadomo, z epickiego projektu (do którego muzykę mieli skomponować członkowie formacji Pink Floyd) wyszły nici, niemniej to właśnie dzięki tej inicjatywie poznali się dwaj artyści, przyszłe tuzy świata komiksu.

Okoliczności ich pierwszego spotkania są równie nadzwyczajne, jak efekty ich wspólnej pracy. Ponoć w drodze powrotnej z Międzynarodowego Festiwalu Filmowego w Cannes Jodorowsky (podróżując wraz z producentem Michelem Seydoux) zatrzymał się na stacji benzynowej, gdzie przypadkiem przejrzał kilka albumów komiksowych. W gronie graficznych opowieści znalazły się m.in. westernowe „Przygody Blueberry’ego” rysowane przez niejakiego Girauda, jak również kilka fantastycznych zeszytów opatrzonych podpisem zagadkowego Moebiusa.

Doznając czegoś na kształt epifanii, autor „Kreta” (1970) zawyrokował, że w trybie pilnym musi odnaleźć obu artystów, by pierwszemu z nich zlecić przygotowanie storyboardów do „Diuny”, drugiemu natomiast – zaprojektowanie kostiumów. Dopiero w Paryżu (również przedziwnym zrządzeniem losu) Jodorowsky dowiedział się od swojego rzecznika prasowego, że obaj fenomenalni, choć nieznani reżyserowi „Świętej góry” (1973) plastycy to jedna i ta sama osoba.

Trwające blisko dwa lata prace nad futurystycznym projektem ostatecznie spełzły na niczym, niemniej obu panów połączyła serdeczna przyjaźń i chęć dalszej kooperacji (aczkolwiek na nieco innej płaszczyźnie artystycznej), której najdorodniejszym owocem okazał się legendarny cykl „Incal”, publikowany początkowo na łamach magazynu „Métal Hurlant”, a potem zbiorczo wydawany nakładem Humanöides Associés. Z inicjatywy szefów francuskiej oficyny na rynku pojawiła się seria krótkich, darmowych zeszytów komiksowych (opatrzonych wspólnym tytułem „Mistral”), pomyślanych jako swoisty prezent dla wiernych czytelników. Do projektu zaprzęgnięto także duet Jodorowsky / Moebius, który z powierzonego zadania wywiązał się z nawiązką. 

Inicjalnie Chilijczyk napisał pięciostronicową opowieść o chłopcu, kocie i orle, jednak pod wpływem nacisków ze strony autora „Świata Edeny” zgodził się (nie)znacznie ją rozszerzyć, choć taki plan wymagał zastosowania dość niekonwencjonalnego zabiegu formalnego. Zamiast dzielić poszczególne plansze na kadry, twórcy „Oczu kota” posłużyli się serią osobnych ilustracji, czyniąc awersem każdej strony statyczne (aczkolwiek dynamizowane w finale utworu) ujęcie protagonisty wyglądającego przez okno w oczekiwaniu na powrót pupila. Tak powstała pięćdziesięciostronicowa przypowiastka, do dziś intrygująca minimalizmem narracyjnym, rewelacyjnie wykorzystującym możliwości pozawerbalnej ekspresji komiksowego medium.

Utrzymane w czarno-białej tonacji rysunki Moebiusa, wysmakowane pod względem kompozycyjnym oraz bardzo filmowe w swej wewnętrznej dynamice, dosłownie zapierają dech w piersiach, co jednak w przypadku francuskiego klasyka nie powinno dziwić. Aura oczekiwania, niedopowiedzenia i podskórnej grozy to emocjonalne dominanty, które towarzyszą czytelnikowi „Oczu kota” jeszcze długo po zakończeniu tej krótkiej, choć obowiązkowej lektury.
Alejandro Jodorowsky, Moebius: „Oczy kota” („Les yeux du chat”). Tłumaczenie: Olga Mysłowska. Wydawnictwo Bum Projekt. Warszawa 2015.