Wydanie bieżące

15 grudnia 24 (288) / 2015

Mirosław Skrzydło,

TRIUMF SIŁY! (WIECZNE ZŁO)

A A A
Koncepcja alternatywnych rzeczywistości jest niezwykle popularna w uniwersum DC Comics. Wystarczy przywołać „Kryzys na Nieskończonych Ziemiach” czy wczesne przygody Flasha oraz Zielonej Latarni, w których pojawiają się odpowiedniki Ligi Sprawiedliwości z Ziemi-2. Już w latach 60. wprowadzono do komiksowego uniwersum koncept Ziemi-3: świata zamieszkanego przez mroczne kalki popularnych trykociarzy. Powyższe tropy znajdziemy w niepokojącej opowieści „Wieczne zło”, gdzie zbiry z Syndykatu Zbrodni stają naprzeciw ekipy dowodzonej przez charyzmatycznego Lexa Luthora.

Macierzyste wydawnictwo Batmana, Supermana i Wonder Woman w 2011 roku przeszło spektakularną rewolucję. Zespół doświadczonych scenarzystów, wspieranych przez obiecujących artystów, dokonał rewitalizacji perypetii superbohaterów. Powrócono do początków działalności współczesnych herosów, dodając do ogranych schematów świeże elementy. Szumną inicjatywę rozpoczęto od wydania aż pięćdziesięciu dwóch serii, z których jednak wiele nie wytrzymało na rynku. W lawinie dzieł o zbliżonej treści warto wyróżnić cykl „Batman” tworzony przez scenarzystę Scotta Snydera („Amerykański wampir”) i rysownika Grega Capullo („Spawn”), „Wonder Woman” Briana Azzarello i Cliffa Chianga czy „Shazama!” duetu Geoff Johns / Gary Frank. Recenzowany album należy uznać za jedną z lepszych pozycji w Nowym DC, charakteryzującą się solidną dramaturgią, wartką akcją oraz sporą dawką przewrotności.

Aby w pełni zrozumieć meandry fabularne „Wiecznego zła”, przywołajmy wydarzenia z wcześniejszych albumów kultowego wydawnictwa. W pierwszym tomie „Amerykańskiej Ligi Sprawiedliwości” Amanda Waller i porucznik Steve Trevor powołali do życia formalną grupę bohaterów, stanowiącą przeciwwagę dla Ligi. Rząd Stanów Zjednoczonych powziął dalekosiężne kroki, mające na celu ochronę Ziemi przed obcymi przybyszami posiadającymi boskie moce (vide: Superman, Wonder Woman, Aquaman). Do Amerykańskiej Ligi zwerbowano Hawkmana, Marsjańskiego Łowcę Ludzi, Green Arrowa czy Catwoman. Podczas debiutanckiej misji ekipa starła się z pewnym enigmatycznym osobnikiem oraz drugoplanowymi złoczyńcami. Rozwinięciem przygód ALS oraz perypetii Shazama jest czwarty album „Ligi Sprawiedliwości”, w którym gościnny występ zaliczają również członkowie Mrocznej Ligi Sprawiedliwości, na czele z Johnem Constantinem i Czarną Orchideą. Fabuła owego komiksu ogniskuje się wokół starożytnego artefaktu, czyli mitycznej puszki Pandory. Konkluzją opowieści jest wkroczenie na scenę dyktatorów z Ziemi-3 oraz poznanie tożsamości zdrajcy w szeregach „oryginalnej” Ligi.

Przechodząc do meritum: Syndykat Zbrodni zamierza przejąć władzę nad naszą planetą. Zbrodniarzami przewodzą Owlman, Ultraman oraz Superwoman, czyli socjopatyczne wersje najpopularniejszych trykociarzy. Do cna zdeprawowane jednostki zwołują dziesiątki kryminalistów, aby zakomunikować im radosną wieść: ich odwieczni wrogowie zostali pokonani, teraz czas uznać hegemonię najeźdźców ze zdewastowanej Ziemi-3. Niedobitki Ligi Sprawiedliwości (Mroczny Rycerz, Kobieta Kot, Nightwing, Cyborg) bezskutecznie próbują pokrzyżować plany agresorów. Pomoc przychodzi z najmniej spodziewanej strony. Do zaciętej konfrontacji dołącza bowiem apodyktyczny Luthor, werbujący do swego elitarnego oddziału oprawców pokroju Czarnego Adama, Bizarro, Deathstroke’a, Czarnej Manty czy Sinestro. Lex ma świadomość, że niepodzielne rządy Syndykatu kolidują z jego własnymi ambitnymi planami, dlatego też z pełną determinacją staje naprzeciw tyranom z równoległego wszechświata.

Siłą albumu Geoffa Johnsa jest nowatorskie ukazanie motywacji poszczególnych postaci, ich wzajemne interakcje oraz zatarcie granicy między dobrem a złem. Okazuje się, że w obliczu globalnego zagrożenia i upadku etatowych obrońców Ziemi do głosu dochodzą osoby dotąd uważane za nieobliczalnych szaleńców. Niewątpliwą gwiazdą „Wiecznego zła” zostaje, rzecz jasna, Lex Luthor, zaliczający kolejny już rewelacyjny występ. Główny wróg Supermana wykazuje się nieprawdopodobną wręcz walecznością, odwagą, zdolnością przewodzenia tłumem oprychów, a także bezwzględnością w starciu z groźnym przeciwnikiem. Zresztą cała historia skąpana jest we krwi, nie mówiąc już o ujęciach okrutnych zgonów oraz widowiskowych starć, których nie powstydziłby się Joss Whedon.

W przeciwieństwie do innych tomów „Ligi Sprawiedliwości”, recenzowany album w całości został zilustrowany przez Davida Fincha, który zabłysnął charakterystyczną kreską – zgodną z duchem superbohaterskiego komiksu – w „Amerykańskiej Lidze Sprawiedliwości”, a zwłaszcza w dwóch tomach serii „Batman: Mroczny Rycerz”. Także i tym razem artysta z pietyzmem odwzorowuje fizjonomię poszczególnych postaci, jak również z powodzeniem komponuje relacje przestrzenne oraz efektowne, choć brutalne sceny akcji. „Wieczne zło” podkreśla triumf siły, zniszczenia, niekontrolowanej przemocy i czystej anarchii. Strzałem w dziesiątkę okazało się obsadzenie zdemoralizowanych osobowości w rolach protagonistów. Apetyczne, drapieżne dzieło, które mogłoby posłużyć za kanwę kinowego (super)przeboju, skierowanego jednak – podobnie jak sam komiks – do starszych odbiorców.
Geoff Johns, David Finch: „Wieczne zło” („Forever Evil”). Tłumaczenie: Krzysztof Uliszewski. Wydawnictwo Egmont Polska. Warszawa 2015.