Wydanie bieżące

15 grudnia 24 (288) / 2015

Emilia Wilk,

TAJEMNICZE ODKRYCIA (EMILIOS SOLOMOU: 'DZIENNIK ZDRADY')

A A A
„Dziennik zdrady” Emiliosa Solomou został w 2013 roku nagrodzony Europejską Nagrodą Literacką, która zwróciła uwagę na pomysłowość tej tajemniczej – wbrew pozorom – literatury. Nie był to debiut tego prozaika, gdyż swoją pierwszą książkę pt. „Ostrze w twoich dłoniach” wydał w 2007 roku. Warto także podkreślić, iż pisarz studiował historię oraz archeologię na Uniwersytecie Ateńskim. Nic zatem dziwnego, że „Dziennik zdrady” jest opowieścią owianą w „greckie klimaty”, a to, że autor jest archeologiem, ma – moim zdaniem – kluczowe znaczenie. Widniejący już na okładce zapis z „serii greckie klimaty” sugeruje dodatkowo, że akcja powieści toczy się właśnie w Grecji, a ściślej mówiąc na małej wyspie Kufonisi na Cykladach. „Dziennik zdrady” oprócz uroków wyspy Kufonisi przedstawia głównie zawiłą historię miłosną, która kryje liczne tajemnice, wbrew pozorom nie jest to jednak „zwyczajny” romans, a wielowątkowa, chaotyczna opowieść, której akcja prowadzona jest w zawrotnym tempie.

Głównym bohaterem „Dziennika zdrady” jest sławny na całym świecie archeolog, profesor Uniwersytetu Ateńskiego Jorgos Dukarelis. Wraz ze wspomnieniami sprzed niemal dwudziestu lat wraca na wyspę Kufonisi. Jak się okazuje retrospektywne regresy do okresu dzieciństwa, młodości, wcześniejszego pobytu na wyspie powodują, że to właśnie czas ma kluczowe znaczenie przy interpretacji powieści Solomou.

Nie do końca wiadomo, dlaczego bohater wraca na wyspę po tylu latach. Czy jedynie po to, aby opowiedzieć o przeciętnym romansie ze studentką, czy też o odkryciu szczątków młodej kobiety, jakiego dokonał podczas wykopalisk? A może trafnym tropem jest widniejący na czwartej stronie okładki blourb wskazujący, że „Dziennik zdrady” jest niezwykłą opowieścią nie tylko o czasie, ale także o zniszczeniu, pamięci oraz miłości, które jako jedyne wprowadzają harmonię pomiędzy „dawniej” i „dziś”? Wiele wskazuje na to, że odpowiedź na tak sformułowane pytanie nie jest jednoznaczna. Po kolei jednak.

Dukarelis prowadził spokojne życie w Atenach u boku żony Marii-Elpidy. Byli szczęśliwym małżeństwem, jednak mężczyzna pragnął mieć dziecko. Jego poglądów nie podzielała jednak Maria. Gdy Dukarelis przyjechał na Kufonisi, aby prowadzić badania archeologiczne na terenie wykopalisk, poznał grupę studentów, wśród których była Antygona. Znajomość z dziewczyną szybko przerodziła się w romans. Niestety nawet przyjazd żony na wyspę nie zmienił sytuacji. Kobieta dowiedziała się o zdradzie męża i zażądała rozwodu. Początkowo bohater nie potrafił sobie poradzić ze swoimi uczuciami, w efekcie czego kochankowie oddalali się od siebie. Sytuacja diametralnie zmieniła się, gdy Antygona oznajmiła, iż jest w ciąży. Jego marzenie zaczęło się spełniać, na świat przyszła długo wyczekiwana córka. Jednakże wieloletnie spokojne życie Dukarelisa zostało ponownie przerwane nagłym zniknięciem Antygony. Bohater wraca zatem na wyspę, aby z jednej strony uciec od świata i otaczających go trosk, z drugiej – by opowiedzieć o kolejach swojego życia. Pragnie uporządkować myśli i zrozumieć to, co się wydarzyło. Prawdopodobnie przyjazd na Kufonisi jest jedyną możliwością pożegnania się z przeszłością i wkroczenia (a nawet odrodzenia się) w przyszłość. Autor tym samym sugeruje, że nic nie dzieje się bez przyczyny, przeszłość ma wpływ na teraźniejszość, a teraźniejszość na przyszłość. Wobec tego waleczny Jorgos „szuka w sobie rozwiązania, końca nici Ariadny, nici, która splątała się, zamotała w jego duszy. Jest archeologiem, przyjechał kopać w swojej przeszłości, grzebać w pamięci. […] Nie wie, czy jest masochistą, który wciąż opłakuje swój los i wciąż na nowo przeżywa bolesne wspomnienia i doświadczenia... […] Dzisiaj ma wrażenie, że odzyskał dawną więź z tym miejscem”.

O specyficznym charakterze tejże prozy decyduje to, iż pisarz detalicznie skupia się na psychice Dukarelisa. Każde wydarzenie, które miało miejsce w jego życiu, zostało przywołane w konkretnym celu. Nic nie dzieje się przypadkiem, wszystko ma swój skrzętnie ukryty sens. Za pomocą szczegółowych opisów przeżyć i uczuć Jorgosa czytelnik ma możliwość wejścia w jego psychikę, poznania myśli oraz przeżyć, które towarzyszyły mu podczas wielu wydarzeń, a być może w rezultacie ma szansę nawiązania z nim empatycznej relacji. Współczucie byłoby czymś naturalnym, wszak bohater musiał borykać się z wieloma przeciwnościami losu i niejednokrotnie wybierać między sercem a rozumem, prawdą a ułudą. Ale podjętych decyzji nie sposób cofnąć. Nie zawsze da się też naprawić popełnione błędy lub wynagrodzić zadane krzywdy. Ma tego świadomość bohater „Dziennika zdrady”, który w chwili powrotu na wyspę „nie jest już pierwszej młodości. Dobiega sześćdziesiątki i chociaż nie chce się z tym pogodzić, czas się nie cofa, życie podąża swoją drogą. […] I znów wpada w zadumę, patrzy na linię horyzontu, spada w przepaść własnej duszy, przenosi się do innego życia, minionego i odległego. […] Widać wyraźnie, że cokolwiek robi, myślami błądzi gdzie indziej. […] Gdzieś wysoko stale trwa walka światła z ciemnością, śmiercią z narodzinami. […] Kiedyś zdawało mu się, że ma przed sobą czas nieskończony. […] Zawsze uważał się za przezornego, zawsze starał się dbać o swoje sprawy, kierować własnym losem. Teraz jest bezsilny. Pragnie jedynie uporządkować myśli, nadać kształt życiu, które ostatnio wymyka mu się z rąk, przelatuje przez palce jak ziarna piasku w klepsydrze. On, który, jak sięgnie pamięcią, zmagał się z wyjaśnieniem przedwiecznych zagadek, opisywaniem życia pradawnych ludzi, nie jest teraz zdolny ani kierować własnym życiem, ani rozwiązać zagadek własnej duszy. Przy każdej próbie ich rozszyfrowania gubi się w mrocznym labiryncie swojego umysłu”.

Nic nie jest tak oczywiste, jak mogłoby się wydawać. Podobnie dzieje się w przypadku wspomnianego już wątku miłosnego. I tu pojawia się sporo komplikacji oraz niuansów. Młoda Antygona wzbudziła w Dukarelisie pożądanie. Marię natomiast darzył uczuciem . Ale czy można w jakikolwiek sposób wytłumaczyć zdradę? Czy Jorgos czuł się na tyle samotny na Kufonisi, aby poszukiwać ukojenia, ciepła, wsparcia lub rozrywki? A może po prostu chciał być przez kogoś zauważony? Przypuszczalnie na większość pytań możemy odpowiedzieć twierdząco, z wyjątkiem jednego, dotyczącego zdrady. Nie ma bowiem żadnego uzasadnienia niewierności. Z kolei próby podkreślenia przez autora, iż za wszelkiego typu prowokacje i erotyczne kuszenia odpowiedzialne są kobiety, nie mają – moim zdaniem – racji bytu.

„Dziennik zdrady” wymyka się prostemu schematyzowaniu także ze względu na ogromną wagę licznych odwołań intertekstualnych, zwłaszcza do antyku (w tym między innymi do Antygony oraz Ajas Sofoklesa). Druga żona Dukarelisa już przez samo imię sugeruje pewnego rodzaju śmiałość, zdecydowanie, dzielność oraz chęć walki o „swoje” czy umiejętność przeciwstawiania się rzeczywistości. Co nie zmienia faktu, że rodzina jest w jej życiu bardzo ważnym ogniwem (a może najważniejszym?). W powieści Solomou Antygona także decyduje się na założenie rodziny i porzuca plany związane ze zdobyciem wykształcenia. Jednakże antyczne odwołania mogą również wskazywać na tragedię. Wszak Antygona kojarzy się z fatum, którego nie da się uniknąć. Podobnie rzecz ma się z imieniem Maria, które symbolizuje biblijne opowieści oraz świętość i dobro. W konsekwencji można przeciwstawić sobie Marię z Antygoną. Maria sytuuje się po stronie sacrum, z kolei Antygona będzie reprezentantką profanum.

W „Dzienniku zdrady” uobecniają się ponadto niektóre z cech tragedii antycznej. Mam na myśli wspomniany już konflikt tragiczny. Otóż główny bohater powieści musi dokonać wyboru pomiędzy Marią a Antygoną. Nie ma jednak znaczenia, z którą z kobiet zechce zostać. Każda bowiem jego decyzja będzie zła. Z jednej strony jest życie z Marią bez dziecka, ale pełne miłości i wsparcia. Z drugiej zaś mieszkanie z Antygoną i wspólnym dzieckiem, ale w ciągłej obawie przed samotnością i ucieczką ukochanej. Los sam rozstrzyga jego dylemat. Dodatkowo narrator oraz pozostali bohaterowie pełnią rolę pewnego rodzaju chóru antycznego. Moim zdaniem interesujące jest również pojawienie się katharsis, który w tym przypadku dokonuje się w samym Dukarelisie. Poprzez przyjazd na wyspę dopełnia się przeto jego oczyszczenie.

Wszystkie opowiadane w „Dzienniku zdrady” historie przeplatają się ze sobą. Ni stąd, ni zowąd dowiadujemy się, że śledczy szukają obecnej żony bohatera, natomiast on sam zagłębia się w badaniach reliktów z przeszłości. Zawody te zazębiają się, różni je jedynie czas poszukiwań. Śledczy tropi zaginionych, archeolog wypatruje brakujących szczątków. Nic więc dziwnego, że zawód Dukarelisa jest dla niego swoistym wybawieniem. „Archeologia wbiła go w osobliwą i niewyczerpaną magię, jego entuzjazm wzmagał się z każdym rokiem. Znalazł sens swego istnienia […] Także teraz, w obliczu osobistej katastrofy, archeologia jest jego azylem. Szukając prahistorii, szuka własnej przeszłości, przekopuje własną duszę”. Nie ulega wątpliwości, iż wszystko krąży wokół czasu, zdarzenia bywają wszakże zależne od jednej chwili.

Nie bez znaczenia jest również tytuł powieści, który jednak nie przysparza problemów interpretacyjnych. Konstrukcja omawianej tu prozy przywodzi na myśl dziennik czy też pamiętnik, w którym bohater notuje swoje wspomnienia. Podobnie z drugą częścią tytułu. Najpewniej chodziło o podwójną zdradę: Dukarelisa i Antygony. Należy także zwrócić uwagę na podejście pisarza do opisywanej zdrady oraz postawę wobec niedoskonałości ludzkiej w ogóle. Z pewnością autor pokazuje, że pomimo tego, iż niewierność jest czymś tak powszechnym, to nigdy nie znajdzie usprawiedliwienia. Z kolei zniknięcie ukochanej Antygony można odczytywać jako karę dla Dukarelisa i skazanie go na samotne życie. Solomou zdaje się też pytać o to, czy miłość jest ważniejsza niż reputacja, wykształcenie, praca? Prawdopodobnie tak, gdyż na przykładzie Dukarelisa pisarz pokazuje, że z czasem człowiek zapomina o tym, co inni o nim mówią, skupiając się natomiast na własnym szczęściu i przeżyciach. Być może to jest nadrzędne przesłanie „Dziennika zdrady”.

Istotną – moim zdaniem – rolę odgrywa również warstwa stylistyczna omawianej tutaj powieści. Należy przy tym zaznaczyć, że narracja jest bardzo dynamiczna (także ze względu na zmianę narratora trzecioosobowego na pierwszoosobowego). Oprócz tego, bez wątpienia mamy do czynienia z „przekroczeniem” konwencji romansowej, gdyż pojawiają się zarówno elementy powieści detektywistycznej (poszukiwanie przez śledczych zaginionej żony Antygony, odkrywanie kolejnych tropów), jak i psychologicznej (przywoływanie wspomnieć, ukazywanie wewnętrznych przeżyć bohatera). W utworze pojawiają się też odautorskie „wtręty” w rodzaju: „czy on, Dukarelis, istnieje naprawdę, czy jest ułudą? Ale przecież księga jego żywota ułudą być nie może. A i on sam siedzi tu przecież żywy, z krwi i kości, i wciąż na nowo rozważa to, co przez te wszystkie lata wyciskało piętno na jego życiu”. „Wtręty” te służą dodatkowemu nacechowaniu emocjonalnemu oraz możliwości poznania bezpośrednich refleksji autora – w tym przypadku – dotyczących głównego bohatera powieści.

W życiu Dukarelisa miłość przeplata się ze śmiercią. To opowieść mająca ambicje bycia narracją uniwersalną. Dzieje się tak głównie dlatego, że Solomou problematyzuje rozmaite doświadczane przez człowieka nieustannie problemy, przypominając, że ludzkie życie pełne jest rozmaitych emocji. Obok radości i spełnienia jest smutek, cierpienie, ból. Obok duchowych uwzniośleń pojawia się proza dnia codziennego.

Niewątpliwie „Dziennik zdrady” to proza, która wydaje się przewidywalna. Tak jednak nie jest. Wprowadzenie licznych kontrastów sprawia, że książka Emiliosa Solomou jest inna od pozostałych bazujących na konwencji romansu historii. Jest tak też przede wszystkim dlatego, że autor porzucił konwencjonalne zakończenie oparte na happy endzie. Otóż ostatnie słowa omawianej tu powieści wskazują, iż klepsydra opróżnia się, zaś czas się zatrzymuje. Możliwe, że pisarz sugeruje śmierć bohatera. A być może przypomina, że w życiu przychodzi taki moment, gdy trzeba zacząć wszystko od nowa. Czasami, aby do tego odkrycia dojrzeć, trzeba jednak przejść wyboistą drogą egzystencjalnych wzlotów i upadków.
Emilios Solomou: „Dziennik zdrady”. Przeł. Ewa T. Szyler. Wydawnictwo Książkowe Klimaty. Wrocław 2015 [seria: Greckie klimaty].