Wydanie bieżące

1 stycznia 1 (289) / 2016

Magdalena Kempna-Pieniążek,

ROMANTYZM I INNE UPIORY (PRZEBIEGŁE DOCHODZENIA OTTONA I WATSONA)

A A A
Z radością wracam do „Przebiegłych dochodzeń Ottona i Watsona”. Przed niemal dziesięcioma laty „Romantyzm” (2007) Grzegorza Janusza i Krzysztofa Gawronkiewicza  stanowił dla mnie prawdziwe odkrycie w dziedzinie polskiego komiksu. Dziś Wydawnictwo Komiksowe publikuje tę opowieść w ekskluzywnym wydaniu wraz z „Esencją” (2005) – jedną z ciekawszych polskich trawestacji neo-noirowej poetyki.

Detektyw kanalizacyjny Otto Bohater to prawdziwie noirowy loser – pomieszkuje w ponurym lokum, w którym kiedyś mieściła się pracownia kapeluszy (do dziś całe ich sterty walają się po kątach, uzupełniając czasem garderobę protagonisty), za dużo pije i pali, a oczekując na kolejnego klienta, tępo wpatruje się w monitor szwankującego telewizora. Egzystencja protagonisty nie jest jednakże pozbawiona drobnych epifanii – zdarzają się wszak Bohaterowi kontakty z ludźmi niezwykłymi, a nawet wielkimi, takimi jak Aptekarz – laureat dwóch nagród Nobla (jednej w dziedzinie chemii, drugiej – literatury), który, utraciwszy wzrok i dłonie, opracował unikalną metodę skraplania książek, dzięki czemu nie trzeba ich już czytać, można je bowiem wypijać. Problem w tym, że w momencie rozpoczęcia akcji „Esencji” Aptekarz już nie żyje. Snujący się wraz z długim konduktem pogrzebowym po ulicach Warszawy Otto informuje swojego najwierniejszego druha, nad wyraz inteligentnego szczura Watsona, o tajemniczych okolicznościach śmierci wybitnego naukowca. Bohater nie spodziewa się, że już wkrótce będzie miał okazję rozwiązać zagadkę nie tylko tego zgonu, lecz także innych tajemniczych zejść, charakteryzujących się tym, że umierający zastygają z błogim wyrazem twarzy i przedziwnie niebieskim spojrzeniem.

Równie niezwykła sprawa staje się udziałem Ottona – chwilowo pozbawionego towarzystwa Watsona, który udał się w służbową podróż – w tomie „Romantyzm”, którego fabuła ma iście diaboliczny punkt wyjścia. Oto bowiem, w trosce o duchowe i intelektualne dobro obywateli, Ministerstwo Kultury postanawia przywrócić do życia trzech wielkich Polaków: Poetę, Kompozytora i Malarza. Spowici w powłóczyste czarne szaty opatrzone inicjałami A., F. i J., zakapturzeni Mistrzowie zawzięcie oddają się twórczej pracy oraz… piciu krwi przygodnych warszawiaków – przynajmniej do czasu, kiedy na ich drodze stanie Otto zdziwiony nagłym zniknięciem swojego sąsiada.

Klasyków z założenia nie powinno się recenzować. Cóż zresztą można by dodać do tego, co już powiedziano i napisano o nagradzanych na międzynarodowej arenie komiksach Janusza i Gawronkiewicza? „Przebiegłe dochodzenia Ottona i Watsona” to klasa sama w sobie – inteligentna rozrywka świadcząca o erudycji autorów i ich wrażliwości na rozmaite drgnienia polskiej kultury. Z satysfakcją odnotowuję, że ząb czasu ani trochę nie ukruszył świeżości tych prac. Owszem, z krytyką szalejącego konsumpcjonizmu i degrengolady tzw. kultury wysokiej mieliśmy po Januszu i Gawronkiewiczu do czynienia jeszcze nie raz, „Przebiegłe dochodzenia Ottona i Watsona” bronią się jednak tym, że po uszach dostają w nich nie tylko statystyczni Polacy, którzy chętniej sięgaliby po książki, gdyby zamiast czytać mogli je wypijać, lecz także i „reformatorzy” na siłę i bez głębszej refleksji próbujący uskuteczniać masowy powrót Polaków do wielkiej tradycji. Komiksy Janusza i Gawronkiewicza, zanurzone w rezerwuarze narodowych motywów, optują raczej za twórczym przekształcaniem tradycji w teraźniejszych kontekstach niż za reanimowaniem jej w skostniałej formie, reprezentowanej w „Romantyzmie” przez upiory Mickiewicza, Chopina i Matejki.

Lektura „Przebiegłych dochodzeń…” to także (i wciąż) źródło estetycznej satysfakcji. Warto te prace czytać powoli, rozsmakowując się w detalach takich jak dowcipnie pomyślane naczynia, w jakich Aptekarz przechowuje swoje skroplone książki, czy też poukrywane gdzieniegdzie intertekstualne odnośniki. Być może nawet niektórzy czytelnicy dopatrzą się w rysach kilku postaci osób sobie znanych… Szeroka paleta na ogół przytłumionych barw idealnie oddaje charakter rzeczywistości, w jakiej działają Otto i Watson – świata atakującego wszystkie zmysły nadmiernie wyrazistymi (i bynajmniej nie zawsze przyjemnymi) impulsami, w którym tak łatwo jest pogrążyć się w rozmaitych nałogach, a stąd już krótka droga do psychodelicznych sennych koszmarów, takich jak ten, w którym Otto powraca do szkolnej ławy.

Ostatecznie „Przebiegłe dochodzenia Ottona i Watsona” są refleksją na temat polskości – subtelną satyrą na jej uwikłanie w dialog z tradycją, którą nadmiernie się hołubi i w tym samym czasie bezcześci, przewrotną pochwałą zarówno jej klasyków, jak i tych, którzy, hołdując ideom postmodernizmu, do owych klasyków podchodzą z interpretacyjną dezynwolturą. Polska Janusza i Gawronkiewicza – zarówno jej jasna strona, obfotografowywana przez wszechobecnych japońskich turystów, jak i strona ukryta, mroczna, brudna, dosłownie rzecz biorąc: płynąca rynsztokiem – to przestrzeń kulturowo dynamiczna, wspaniała i odrażająca równocześnie. I może dobrze, że Otto i Watson najchętniej przemierzają ją kanałami – te przecież są wszędzie, nawet tam, gdzie oficjalne narodowe narracje się nie zapuszczają.
Grzegorz Janusz, Krzysztof Gawronkiewicz: „Przebiegłe dochodzenia Ottona i Watsona: Esencja. Romantyzm”. Wydawnictwo Komiksowe. Warszawa 2015.