Wydanie bieżące

1 lutego 3 (291) / 2016

Andrzej Ciszewski,

CZYHAJĄCY W MROKU (COUTOO)

A A A
W Nowym Jorku grasuje seryjny morderca zabijający swoje ofiary dwoma ciosami noża. Nieliczni świadkowie opisują go jako osobliwego jegomościa z monoklem w lewym oku. Prowadzący sprawę porucznik Joe Krafft wierzy, iż sprawcą jest osławiony Coutoo – zbrodniarz, którego przed laty ścigał ojciec bohatera. Szkopuł w tym, że tamten wielkomiejski nożownik już dawno przeniósł się do krainy wiecznych łowów. Niezależnie od zapatrywań śledczego, liczba trupów konsekwentnie rośnie, a i podejrzanych zaczyna przybywać.

Przeplatające się ze sobą płaszczyzny czasoprzestrzenne, dobrze budowane napięcie, (nie)oczekiwane zwroty akcji, fałszywe tropy oraz fascynująca aura niejednoznaczności – Andreas Martens wie, jak pozyskać uwagę czytelnika już od pierwszych stron tej klimatycznej, krwawej opowieści. Choć komiks niemieckiego artysty nie jest rzeczą nową (w 1989 roku ukazał się nakładem francuskiej oficyny Delcourt), wciąż dostarcza sporo emocji.

Autor przygód „Rorka” z właściwym sobie wdziękiem i niezaprzeczalnym, choć subtelnie dawkowanym humorem gmatwa intrygę, przypominając, że w kreowanych przez niego światach nic nie jest takim, jakim się wydaje. W dodatku bezceremonialnie zamyka pewne wątki, pozostałym natomiast pozwala wybrzmieć czarującym niedopowiedzeniem, sugestywną tajemniczością lub autentyczną grozą.

Podobnie jak w innych pracach, tak i w utrzymanym w stonowanej kolorystyce „Coutoo” Andreas Martens dużo uwagi poświęca dopieszczeniu warstwy graficznej, gwarantującej odbiorcy prawdziwą percepcyjną przygodę. Nietuzinkowe kompozycje plansz oraz sekwencji kadrów o zróżnicowanej wielkości (ujęcia eksponujące przestrzeń idą w parze z ramkami budzącymi u czytelnika lekką klaustrofobię), jak również często pozawerbalny, bez wątpienia podkreślający rolę detalu sposób artystycznej ekspresji stanowią o solidnym poziomie plastycznym tego dzieła.

Twórca „Arq” lubuje się w fabułach oferujących czytelnikowi mnogość możliwych odczytań oraz interpretacji. Miło odnotować, że nie inaczej jest w (bądźmy szczerzy) dość pesymistycznej opowieści skoncentrowanej wokół policyjnych łowów na tytułową enigmatyczną postać, będącą jedną z ciekawszych i bez wątpienia wielowymiarowych kreacji mistrza europejskiego komiksu. Nastrojowe połączenie czarnego kryminału i metafizycznego dreszczowca – fani Andreasa Martensa z pewnością nie będą zawiedzeni.
Andreas: „Coutoo”. Tłumaczenie: Maria Mosiewicz. Wydawnictwo Egmont Polska. Warszawa 2015.