Wydanie bieżące

1 lutego 3 (291) / 2016

Przemysław Pieniążek,

OGR, CZAROKSIĘŻNIK I KAWAŁ SZYNKI (MERLIN 2: MERLIN KONTRA ŚWIĘTY MIKOŁAJ)

A A A
Każdy kiedyś był dzieckiem. Oto truizm, który znalazł zastosowanie także w przypadku potężnego czarodzieja Merlina. Przyszły doradca Uthera Pendragona i wychowawca Artura jawi się jako wesoły, psotny, nieco kapryśny i zdecydowanie nie dający sobie w kaszę dmuchać berbeć – przynajmniej zgodnie z przebojową interpretacją przygotowaną przez Joanna Sfara oraz José-Luisa Munuerę. Tytułowy bohater przemierza tu średniowieczną Anglię w poszukiwaniu przygód, mając za towarzysza ogra zwanego Kanapką (średnio rozgarnięty, lecz szczęśliwie „nawrócony” smakosz zapiekanek z dzieci) oraz maga Jana Szynkarza, któremu ktoś podłożył świnię, to znaczy rzucił klątwę przemieniającą nieboraka w gadającego wieprzka o ksywie Szynka.

W drugim odcinku przygód tego nad wyraz barwnego tria spotykamy protagonistów podczas wigilijnej nocy, upływającej pod znakiem oczekiwania na przybycie Świętego Mikołaja. Niestety, sen morzy fantastyczną trójkę, która, rzecz jasna, była przygotowana również na taką ewentualność. Poczciwy Mikuś (wszak, podobnie jak Merlin, jest jeszcze pacholęciem) wpada w panikę na widok Kanapki, chwilę potem zaś – w jedną z zastawionych pułapek. Mały czarodziej, rozczarowany mikrą posturą nieprzypadkowego gościa, postanawia go nieco pokrzepić zupką własnej produkcji. Jednak pewne „specyficzne” składniki wywaru sprawiają, że Mikołaj wyrasta ponad miarę, przeobrażając się w dzieciożernego ogra. A to zaledwie początek problemów oraz wyzwań czekających Merlina i spółkę.

Kolejne spotkanie z magiczną menażerią w niczym nie ustępuje „Kanapce z Szynką” zaserwowanej onegdaj przez francuskiego scenarzystę. Twórca przygód „Profesora Bella” konsekwentnie stawia w tej serii na dynamiczną, obfitującą w fabularne twisty narrację, humorystyczne nawiązania (nie tylko) do anglosaskiej epiki oraz nośne, upstrzone popkulturowymi aluzjami dialogi. I słusznie, bo powyższe komponenty to jeden z gwarantów sukcesu owego cyklu.

Niemniej powodzenie „Merlina” jest także zasługą José-Luisa Munuery. Hiszpański ilustrator, podobnie jak Sfar, dba o sprawne tempo opowieści, dorzucając od siebie świetnie rozrysowane sceny bijatyk, pościgów i ucieczek, garściami czerpiąc ze slapstickowej tradycji spod znaku Harolda Lloyda czy Bustera Keatona, ale także animowanych galopad reżyserowanych przez Texa Avery’ego oraz Chucka Jonesa, których wyrazisty styl, obok poetyki prac Billa Wattersona („Calvin i Hobbes”), stanowił główne źródło estetycznej inspiracji recenzowanego dzieła.

„Merlin kontra Święty Mikołaj” to bardzo sympatyczna lektura, która w 2000 roku na Międzynarodowym Festiwalu Komiksu w Angoulême otrzymała nominację do nagrody dla najlepszego komiksu w kategorii wiekowej 9-12 lat. Zasłużenie, choć zeszyt powinien przypaść do gustu także nieco starszym czytelnikom.
Joann Sfar, José-Luis Munuera: „Merlin 2: Merlin kontra Święty Mikołaj” („Merlin 2 – Merlin contre le Père Noël”). Tłumaczenie: Przemysław J. Olszewski, Agata Marzęcka. Wydawnictwo Znakomite!. Otwock 2015.