Wydanie bieżące

15 lutego 4 (292) / 2016

Zuzanna Sokołowska,

CAŁY TEN GENDER (MEMY I GRAFFY. DŻENDER, KASA I SEKS)

A A A
Ona – Agnieszka Graff, błyskotliwa publicystka i felietonistka, feministka, wykładowczyni Ośrodka Studiów Amerykańskich i Gender Studies Uniwersytetu Warszawskiego, autorka  kultowej książki „Matka Feministka”. Ona – Marta Frej, artystka, feministka, współorganizatorka Festiwalu ART.eria w Częstochowie, twórczyni słynnych memów, które lotem błyskawicy obiegły niemal cały internet. Ze spotkania tych dwóch niezwykłych osobowości powstała książka, która stanowi swobodny zapis rozmów dotyczących problemów współczesnych kobiet, macierzyństwa, popkultury, ulubionych książek i wpływu religii na postrzeganie kobiecości. I nie jest to na pewno promocja lesbianizmu, jak stereotypowo skrytykował poczynania feministek ks. Mariusz Ucho.

Pomiędzy autorkami nie ma wzajemnej adoracji czy ukrytej między wierszami intelektualnej rywalizacji. Ich książka „Memy i graffy. Dżender, kasa i seks” to soczysta, pełna humoru oraz dystansu do samych siebie publikacja okraszona charakterystycznymi komiksowymi memami Frej i felietonami Graff publikowanymi na łamach „Wysokich Obcasów”. Obie, z wrodzonym sobie wdziękiem i empatią, demaskują wszelkie przejawy seksizmu między wypijaną kawą a malowaniem paznokci. Bez zbędnego udawania i nadęcia, nie edytują opowiadanej przez siebie rzeczywistości po to, aby przypodobać się czytelnikowi, który po prostu pochłania książkę z wypiekami na twarzy. „Właściwie dlaczego na Facebooku nazywasz się Marta Frej – postać fikcyjna?” (s. 12) – pyta artystkę Agnieszka Graff. „W informacjach na stronie na Facebooku, gdzie mamy coś takiego jak kategoria i możemy wybrać, kim jesteśmy, tylko postać fikcyjna i tancerka są płci żeńskiej. Cała reszta to płeć męska. Dla facetów byli aktor, reżyser, artysta, artysta estradowy, autor, bloger, dziennikarz, fotograf, komik, nawet zwierzak jest facetem” (s. 12) – odpowiada Frej.

Na poziomie języka kobiety do tej pory borykają się z nierównościami. Dążenie do określania własnej płciowości i tym samym przynależności wydaje się nadal czymś nienaturalnym, zwłaszcza jeżeli chodzi o to, co żeńskie, kobiece – określenia takie jak „psycholożka” czy „filozofka” do tej pory wzbudzają sporo emocji w męskim gronie, które zarzuca kobietom zbytnią egzaltację związaną z ich własną tożsamością, ironizując przy okazji, że wszystkiemu winne są feministki.

Frej i Graff opowiadają o prywatnych fascynacjach. Publicystka nie kryje swojego zainteresowania działaniami Femenu, wzruszenia, które towarzyszyło jej podczas oglądania filmu „Wypełnić pustkę” Ramy Burshtein czy olśnienia podczas czytania dzieł Sylvii Plath. Frej tymczasem darzy sympatią „Alicję w krainie czarów” Lewisa Carolla, zwłaszcza zaś tytułową postać. „Alicja była zdobywczynią. Ona się nie bała, miała przygody, zupełnie nie wikłała się w ten damsko-męski świat, w którym kobieta zawsze przegrywa. To była bohaterka mojego dzieciństwa – damska bohaterka stworzona piórem faceta, ale jednak damska bohaterka” (s. 241) – konstatuje.

W książce nie brak też trafnych spostrzeżeń Agnieszki Graff, która zauważa, że współczesnym wrogiem publicznym numer jeden stało się owiane złą sławą, głównie za sprawą środowiska katolickiego, słowo „gender”. Z czasem zyskało ono miano „ideologii” zagrażającej tradycyjnej polskiej rodzinie. „Spór między entuzjastami nowoczesności a obrońcami tradycji zwany czasem wojną kulturową, nie jest sporem pozornym. To jeden z najgłębszych podziałów współczesnego świata (…). Wielu socjologów uważa, że wojny kulturowe mają podłoże ekonomiczne: że lęk przed nowoczesnością w sferze kulturowej i obyczajowej to przede wszystkim wynik nierówności i wykluczenia” (s. 53) – zauważa Graff.

Marta Frej pyta również publicystkę o relacje kobiet z mężczyznami, którzy są po prostu draniami. Autorki zawzięcie dyskutują o potrzebie kobiet polegającej na tym, by udowadniać sobie, że to właśnie one mogą zmieniać świat, a tym samym mężczyzn, poprzez „wyciągnięcie z nich człowieczeństwa”. Jest to bez wątpienia związane z odwieczną rywalizacją przedstawicielek płci żeńskiej o prymat zrozumienia, miłości, akceptacji, a co najważniejsze: poświęcenia i moralnej wyższości. „Wybaczanie facetom, usprawiedliwianie ich – to jest ważna kobieca umiejętność. Romansidła tego uczą. Najczęściej na początku jest dwóch kandydatów na amanta, ale i tak widać jak na dłoni, który jest wart miłości – to brutal. Facet rokuje fatalnie – jest psycholem, sadystą, alkoholikiem, niepotrzebne skreślić. I my od razu wiemy, że to jest ten właściwy” – podsumowuje Graff. Tymczasem Marta Frej mówi, co ją uwiera i drażni w otaczającej rzeczywistości, czemu daje wyraz w swoich memach. Artystka opowiada o marginalizowaniu kobiecej seksualności, która według niej „budowana jest na plugawym stereotypie – żona, dziewica i anioł versus kochanka, nierządnica, diablica – albo mitologizowana w nieznośnie pretensjonalny sposób” (s. 178). Artystka buntuje się również przeciw wizerunkowi kobiet kreowanym w czasopismach, w których zawsze muszą być one wiecznie młode, seksowne, zadbane i świetnie ubrane, najlepiej w ciuchy luksusowych marek, a wykroczeniem staje się każda zmarszczka czy cellulit.  Frej uważa, że przekaz jest jasny: „kupuj więcej, będziesz lepsza” (s. 178).

Konsumpcyjny styl życia zrodził nowy rodzaj tożsamości, który bezpośrednio uderzył właśnie w kobiety, uzależnione od mitu urody, tak doskonale zdefiniowany przez Naomi Wolf. Dostosowywanie się do obowiązujących kanonów piękna w gruncie rzeczy ogranicza przestrzeń cielesnej wolności kobiet, panicznie bojących się upływu czasu. Kult młodości widoczny jest zwłaszcza w internecie. Wystarczy przeczytać komentarze pod zdjęciem jakiejś słynnej aktorki po czterdziestce, której twarz oceniania jest z każdej możliwej strony. „Jak ona się zestarzała”, „ale zbrzydła” – to najczęściej pojawiające się krytyczne oceny, które sugerują, że wiek kobiet powoli zaczyna się stawać tematem tabu. Ageizm to, niestety, zjawisko powszechne, stąd popularność siłowni, ekologicznego odżywiania czy biegania, których celem nie staje się zdrowie lub zachowanie świetnej formy aż do starości, lecz wygląd i podświadoma chęć przedłużenia młodości, zatrzymania jej za wszelką cenę.

Książka „Memy i graffy. Dżender, kasa i seks” to publikacja o kobietach i dla kobiet, która skłania do głębszej refleksji na temat wolności, o którą trzeba nieustannie walczyć, niemal w każdej dziedzinie życia – czy będzie to macierzyństwo, podział domowych obowiązków, czy rynek pracy, wciąż zmagający się z nierównością płac. Autorki czytają w myślach wielu kobiet – Agnieszka Graff za pomocą felietonów, Marta Frej za pomocą swoich memów, dosadnie i inteligentnie rozprawiając się z patriarchalną rzeczywistością. 
Agnieszka Graff, Marta Frej: „Memy i graffy. Dżender, kasa i seks”. Wydawnictwo Krytyki Politycznej. Warszawa 2015.