Wydanie bieżące

15 lutego 4 (292) / 2016

Klaudia Muca,

SPÓŹNIONA LEKCJA HERSTORY (SUSAN TAUBES: 'ROZWIĄZEK')

A A A
Tłumaczenie „Divorcing” Susan Taubes to kolejna dobrze odrobiona lekcja zachodniej prozy pisanej przez kobiety. Trzeba jednak dodać, że w tym momencie to lekcja historii – na lekcję z doświadczenia spóźniliśmy się czterdzieści siedem lat.

Co różni lekcję historii od tej z doświadczenia? Najogólniej mówiąc, odległość na osi czasu. Powieść Taubes została wydana w 1969 roku. W Polsce końca lat sześćdziesiątych z oczywistych względów książka nie mogła się ukazać. Idee, tak jak książki, starzeją się, są zastępowane przez nowe; lifting idei jest tak naturalny i tak trudny do uchwycenia, jak mijanie czasu i bieg życia; po liftingu pozostają tylko ślady. Dziś głos Taubes nie brzmi tak doniośle, jak mógł brzmieć czterdzieści siedem lat temu. To głos, który dociera do nas z odległej przeszłości, zniekształcony przez dzieje spóźnionych recepcji, głos buntu, który wybuchł i został uciszony. Problemy, z którymi autorka się mierzy – religia i prawo, które podporządkowuje kobietę mężczyźnie – jej Opiekunowi, los emigrantki, ucieczka z ojczyzny w 1939 roku, ambicje naukowe tłumione przez nakazy i zakazy pochodzące z zewnątrz, ze świata mężczyzn, i te, które tkwiły w niej samej, uczucie braku wolności i nieustannej kontroli – zostały już w różnych książkach i na różny sposób opracowane oraz przeżyte. Lektura jednak ożywia ten głos i budzi uśpione demony, które ochrzczono mianem „kobieca histeria”, „kobiece szaleństwo”, Eros i herstory. To demony Historii, która ucisza kobiety.

W lekcji historii dystans czasowy między dawniej a teraz utrudnia lub całkowicie uniemożliwia zajęcie wobec zdarzeń innej pozycji niż pozycja chłodnego intelektualizmu, lekko zabarwionego ironią, wynikającą z usytuowania na osi czasu (znam waszą historię, moja świadomość obejmuje więcej zjawisk niż wasza) i aktualnego modelu obiektywnego, naukowego opowiadania o przeszłości. Ten dystans zwiększa i komplikuje recepcja zdarzeń – dzieło pamięci i interpretacji tych, którzy historii uciekli. Jedna trzecia powieści Taubes to opowieść o dziejach rodziny Landsmannów – węgierskich Żydów decydujących się na ucieczkę z Węgier w 1939 roku. Dzięki emigracji uniknęli śmierci z rąk nazistów. Sophie – główna bohaterka „Rozwiązku” – jest córką Rudolfa Landsmanna, psychoanalityka i samotnika, jest świadkiem rodzinnych kłótni, dzieckiem kontrolowanym przez ojca, jej zachowanie albo rysunki są traktowane jako przedmiot psychoanalitycznej interpretacji. Psychoanaliza staje się w tej powieści rewersem religii w ogóle, nie tylko judaizmu. Psychoanaliza to podejście krytyczne, to analiza skrywanych intencji, które motywują rozwój zdarzeń; ruch, który miał na celu „wykorzenienie hipokryzji i komunikacyjnych wykrętów” (s. 272); to wreszcie ruch, który sankcjonował podejrzliwość wobec drugiego człowieka, a jednostkę, której wmówiono neurozę albo jakiś inny rodzaj psychicznych zaburzeń, separował od świata i zamykał w przestrzeni osobistej. „Moje życie jest powieścią” – powie Kamilla, matka Sophie, rozwiedziona z jej ojcem, kobieta przywiązana do dobrobytu, bogatych mężczyzn i silnych uczuć. Rudolf twierdził oczywiście, że Kamilla jest neurotyczką. To zamknięcie, rozumiane w szerokim sensie, to psychoanalityczna patologia, która poddaje kontroli zarówno ciało, jak i świadomość „chorego”. Religie działają w podobny sposób – chodzi o sprawowanie kontroli, o wymuszenie posłuszeństwa. W optyce tego religijnego wymuszenia ogniskową jest zbawienie. W tym punkcie religia zyskuje swoje przeciwieństwo w psychoanalizie, która skupia się na uregulowaniu pracy świadomości, pamięci i snu. Jej sąd ostateczny jest sądem człowieka, nie Boga.

W rozmowach ze swoim ojcem Sophie – już dojrzała kobieta, matka trojga dzieci, rozwódka – zazwyczaj milczy, jej myśli są skupione na czymś innym, nie na przedmiocie rozmowy. Ojciec moderuje każdą wymianę zdań, zajmuje pozycję hegemona i dawcy prawa do głosu (kiedy ja milczę, ty możesz mówić). Z psychoanalityka, który cierpliwie wysłuchuje, Rudolf zmienia się w Opiekuna, który sprawuje kontrolę. Pozycja Sophie nie zmienia się – nadal jest ona biernym elementem sytuacji, obiektem, który słucha i ma być posłuszny. Tę pozycję można opisać jako pozycję poza mową, poza przestrzenią, w której orzeka się o rzeczach, ludziach i świecie. Poza mową znajduje się myśl, myśli nie można kontrolować, jednak myśl niewymówiona nie ma mocy sprawczej; innymi słowy, nie może stać się performatywem (takim jak np. ślubne „Tak” czy rozwodowe „Odchodzę!”). Miejscem tej myśli jest tylko „wyalienowana jaźń” bohaterki (s. 340). Ten rodzaj jaźni jest czymś w rodzaju strategii przetrwania kobiety, która pragnie być niezależna, ale warunki życia (rodzina, pochodzenie, niespełnienie zawodowe) jej na to nie pozwalają. To część „ja”, która jest niedostępna dla innych, sfera, w której „ja” wykonuje psychoanalityczny eksperyment na sobie samym. Wyalienowana jaźń to domena nowoczesnej literatury odkrywającej literacki i poznawczy potencjał wyobraźni, świadomości i afektów. To z jednej strony wyobraźniowy konstrukt, z drugiej – konieczność, bo jak zachować siebie, kiedy świat proponuje tyle wersji „ja”, bardziej doskonałych i bardziej przystosowanych do rzeczywistości?

Rozwój „wyalienowanej jaźni” Sophie rozpoczął się już w dzieciństwie. „Rozwiązek” Susan Taubes jest jednak skonstruowany na przekór chronologicznej logice. Opowieść o dzieciństwie i dorastaniu dziewczynki to ostatnia część powieści. Co jest na początku? Opowieść o triumfie pragnienia wolności, czyli o rozwodzie. Sophie Blind (de domo Landsmann) podejmuje decyzję o odejściu od swojego męża Ezry Blinda. Ich małżeństwo zostało zawarte w pośpiechu, Sophie była uczennicą Blinda, podzielała jego zainteresowania związane z filozofią religii. Żyli w dość luźnym związku, dużo podróżowali, oboje mieli kochanków. Ezra nie zgadzał się jednak na rozwód. Podstawowy argument był taki: małżeństwo jest święte, mąż jest odpowiedzialny za żonę i ona nie może być tą, która odchodzi. W tkankę powieści o dziejach tego małżeństwa wpleciona jest scena sądu społeczności żydowskiej nad Sophie. Oskarżenie zwracało uwagę na jej niemoralne prowadzenie się, na zdrady. Sąd nie zdecydował się wydać wyroku, bo nie sposób było ustalić, czy Sophie jest żywa czy martwa… Chronologia „Rozwiązku” jest zaburzona tak bardzo, że czytelnik też nie jest do końca pewien, kiedy ma do czynienia z narracją o żywej Sophie, a kiedy jednak czyta jakieś wspomnienia o niej. Ponadto w powieści pojawia się „ja” wypowiadające się w pierwszej osobie, snujące opowieść o planach napisania powieści o kobiecie o imieniu Sophie. Na początku „Rozwiązku” te dwie płaszczyzny narracyjne przenikają się ze sobą. Przyszłość (Sophie po rozwodzie, która planuje napisać książkę) ingeruje w przeszłość (Sophie jako żona Ezry, opisy ich wspólnego życia). To pomieszanie płaszczyzn czasowych i narracyjnych, nakładanie się na siebie punktów widzenia sprawia, że wejście w historię rodziny Blind jest trudne. Takiej trudności nie mamy, kiedy poznajemy historię Sophie Landsmann. Czy poprzez tę kompozycję Taubes chce podkreślić, jak bardzo zmienia się sposób życia i sposób opowiadania w wyniku pewnych zdarzeń, na przykład zmiany stanu matrymonialnego? Czyją historię autorka opowiada? Dlaczego koniec powieści jest opowieścią o początku czyjegoś życia? „Nie zadawaj sobie pytań, na które nie możesz odpowiedzieć” – ostrzegała Susan Sontag w opowiadaniu „Debriefing” z tomu „I, etcetera” (1978) – próbie zmierzenia się z historią samobójstwa Taubes. Pytania i brak odpowiedzi powodują rozdrażnienie, poznawczy niepokój i smutek. Nie poznamy odpowiedzi na pytanie o kompozycyjne intencje autorki „Rozwiązku”, możemy jedynie domyślać się, dlaczego coś zostało przedstawione tak, a nie inaczej. Nie mogę oprzeć się myśli, że narracja była dla Taubes schronieniem; była, z jednej strony, przyczyną alienacji, z drugiej – sposobem na odzyskanie poznawczej równowagi, jaką burzy praktyka nieustannego stawiania pytań, czyli filozofia (imię głównej bohaterki „Rozwiązku” nie może być przypadkowe). Ani psychoanaliza, ani religia nie dają pewnych odpowiedzi na żadne z tych pytań.

Powieść opowiada za zmarłą autorkę/zmarłego autora, zaczyna żyć własnym życiem (sic!) i oddala się od swojego źródła, czyli czasu i okoliczności, w jakich powstawała – właśnie dlatego o „Rozwiązku” można mówić jako o lekcji historii. Powieść o emancypacji kobiecej świadomości i o wyzwalaniu się spod dominacji innych pojawia się w XXI wieku jako pogłos początków kobiecych wyzwoleń, co nie oznacza, że ten głos nie może dziś nikogo wzruszyć. Z kompozycji „Rozwiązku” wynika jasno: na powrót do początków nigdy nie jest za późno. Pewne narracje potrzebują powtórzenia i przepracowania, by mogły stać się częścią naszego, współczesnego doświadczenia, a nie jedynie lekcją historii, która powiększa zasób naszej wiedzy faktach, ale nie wpływa na stan (samo)świadomości. Tłumaczenia umożliwiają to powtórzenie i przepracowanie; sprawiają, że literatura obca staje się literaturą swoją, przyswojoną i jako taka jest potencjalnie źródłem „współczesnego doświadczenia”.
Susan Taubes: „Rozwiązek”. Tłum. Magdalena Nowak. Korporacja Ha!art. Kraków 2015.