Wydanie bieżące

1 kwietnia 5-6 (293-294) / 2016

Natalia Kaniak,

PROGRESYWNA POGADANKA (NARKO)

A A A
Komiks „Narko” kierowany jest do czytelników znacznie młodszych niż przeciętny odbiorca wydawnictw Krytyki Politycznej. Szkoda, bo w ostatnim czasie narkotyki znowu zrobiły się modne i to w niebezpieczny, bo estetyzowany na modłę lat 70. sposób. To właśnie ich konsumentom przydałaby się opowieść o tym, że z niektórymi substancjami po prostu należy uważać.

W porównaniu do pogadanek, jakimi zamęczano w szkołach moje pokolenie, „Narko” to wręcz kamień milowy w kulturze mówienia o narkotykach. Wciąż jednak większość epizodów przedstawiono w komiksie ze skrajnie ostrzegawczą manierą. Dzieło duetu Dana Łukasińska / Krzysztof Ostrowski miało chyba trafić w ręce gimnazjalistów i licealistów – ludzi, którzy w nowych doświadczeniach lubią zatapiać się ostatecznie, niezależnie od tego, czy chodzi o sport, granie na gitarze, seks czy używki. Złoty środek nie jest młodzieżową strategią, więc może i „Narko” nie powinno nim być. Nie zmienia to jednak faktu, że wszystkim starszym czytelnikom oraz tym, którym zdarza się okazjonalnie zażywać substancje psychoaktywne, album może się wydać kolejną śmieszną pogadanką. Brakuje w nim bowiem zniuansowania w podejściu do tematu. Oczywiście, zażywanie narkotyków to sytuacja, która dotyczy niezwykle szerokiej próby społeczeństwa i nie należy oczekiwać, aby jedna publikacja (w pewnym stopniu publicystyczna, lecz nadal artystyczna) miała wyklarować odbiorcom zjawisko, należycie poinformować i ostrzec przed jego ewentualnymi skutkami.

Wolę nie pisać o problemie, ponieważ – tak jak twórcy komiksu – nie uważam istnienia narkotyków oraz faktu ich używania za problem. Jest to doświadczenie, które dotyczy ogromu ludzi, wobec czego należy przyjąć je jako część naszej codzienności. Do takiego wniosku skłaniają wywiady z twórcami oraz krótka notka na końcu publikacji – sama opowieść pozostaje jednak, niestety, zbyt dosłowna, naiwna i jednowymiarowa. Stanie się to jasne jeszcze bardziej, jeśli weźmiemy pod uwagę wcześniejsze publikacje Krytyki Politycznej na podobny temat, takie jak „Wojny narkotykowe. Doniesienia z pola walki’ czy przewodnik KP „Polityka narkotykowa”. Nawet wypowiedzi Andy Rottenberg na temat palenia marihuany w wywiadzie-rzece, jakiego udzieliła Dorocie Jareckiej, a który również wydawała Krytyka, były bardziej uderzające i pełne zrozumienia niż dydaktyczny charakter „Narko”. W porównaniu z tymi ciekawymi tytułami komiks może zostać odebrany jako zbeletryzowana pogadanka na temat dopalaczy, która dojrzalszych czytelników i użytkowników narkotyków może jedynie rozśmieszyć. Nie ma w nim subtelności, są zaś ostrzeżenia i skrajne przypadki. Tymczasem do rozmawiania o narkotykach należy podejść w sposób niezwykle ostrożny. W recenzowanym komiksie wszystkie tego typu strategie zostają w gruncie rzeczy wyśmiane. Brak w opowieści Łukasińskiej i Ostrowskiego zdroworozsądkowych rodziców: są tylko ci źle pojmujący wolność, nieobecni i zapracowani. A przecież twórcy albumu powinni pamiętać, jak krytyczni i wyczuleni na fałsz bywają młodzi odbiorcy i prawdopodobnie jacy oni sami niegdyś byli.

Nie można odmówić twórcom graficznie udanego konceptu. Nudne gadające głowy, które przemykają przez część albumu, przeplatają się z fragmentami wizji bohaterów. „Narko” jest za krótkie, by za jego sprawą poczuć odurzenie (coś takiego udało się osiągnąć Nate’owi Powellowi w „Swallow Me Whole”, który świetnie oddał psychiczne zaburzenia swoich bohaterów), lecz na tyle sugestywne, by uwierzyć, że jego scenariusz w istocie został oparty o rozmowy i wspomnienia osób, które brały narkotyki. Kadrowanie, nieoczywiste perspektywy oraz deformacje to dobrze znana strategia estetyczna, która sprawdza się i pewnie spodoba się młodym czytelnikom. Jedyne, co można zarzucić twórcom, to pewna zachowawczość w kwestiach kolorystycznych: jeśli obrazować halucynacje, to odważniej, barwniej, połyskliwiej.

Błędem byłoby jednak nie polecić „Narko” czytelnikom. Każdy głos w tej kwestii, szczególnie w wersji komiksowej, to początek nowej narracji w dyskusji na temat substancji psychoaktywnych. Nie jest to album, z którego zaznajomieni ze zjawiskiem czytelnicy wyciągną kolejne informacje, aczkolwiek publikacja z pewnością sprawdzi się jako pomoc w rozpoznaniu tematu. I nawet jeśli zostanie jedynie kontrowersyjną pomocą dydaktyczną, będzie to sukces, zarówno dla Krytyki Politycznej, jak i twórców oraz odbiorców.
Dana Łukasińska, Krzysztof Ostrowski: „Narko”. Wydawnictwo Krytyka Polityczna. Warszawa 2016.