Wydanie bieżące

1 kwietnia 5-6 (293-294) / 2016

Mirosław Skrzydło,

NADCIĄGA ULTRON! (ERA ULTRONA)

A A A
Ultron to nieposkromiona sztuczna inteligencja, dążąca do całkowitej eksterminacji rasy ludzkiej. Mamy tu do czynienia z jednym z najzacieklejszych i najbardziej niebezpiecznych przeciwników Avengers, którego mogliśmy już poznać w widowiskowym filmie Jossa Whedona (proponującego skądinąd alternatywną genezę tytułowego adwersarza). Teraz czas na komiks Briana Michaela Bendisa, stanowiący mocny punkt wydawniczej inicjatywy Marvel NOW!

Zaczyna się klasycznie, ba, wprost sztampowo. Grupa superbohaterów wyrusza na ratunek zaginionej sojuszniczce, Spider-Woman. Protagoniści błyskawicznie trafiają na jej ślad, wpadając do kryjówki Inteligencji – tajnej drużyny złożonej z najbardziej łebskich szwarccharakterów. Modok i spółka pragną przywołać do życia tytułowy byt. Podczas zaciętego pojedynku dwóch zwalczających się frakcji Ultron budzi się z długiego letargu. Kierowany żądzą mordu, rozpoczyna rzeź na niewyobrażalną skalę. Na kolejnych stronach komiksu obserwujemy dokonujące się dzieło zniszczenia. Cywilizowany świat legł w gruzach. Zdziesiątkowani Avengers ukrywają się przed gniewem maszyny zagłady, planując skuteczny kontratak.

Konfrontacja z Ultronem jest wyłącznie pretekstem do pokazania spektakularnych pojedynków oraz zmasowanych ataków robotycznej armii, a przy okazji do wprowadzenia iście klaustrofobicznego klimatu. Twórca głośnego „Rodu M” z powodzeniem zaprezentował popularne w całym uniwersum podróże w czasie, paralelne światy, a także dziką krainę Savage Land. Co więcej, w przekonujący sposób przedstawił postępowanie konkretnych herosów w obliczu pandemonium (vide: „złamany” Kapitan Ameryka czy wciąż zdeterminowany Wolverine), a rozmowy między protagonistami przesiąknięte są wspomnieniami osobistych dramatów, lękiem, bezsilnością oraz desperackimi poszukiwaniami sposobu wyeliminowania wroga. Mimo iż w komiksie pojawiają się dziesiątki postaci, każda z nich dostaje przysłowiowe pięć minut, choć w drugiej części woluminu głos należy przede wszystkim do Wolverine’a, Niewidzialnej Kobiety i Ant-Mana.

Na uwagę zasługuje warstwa graficzna recenzowanego albumu. Twarze herosów znaczy piętno tragedii oraz poczucia beznadziei: wystarczy tylko spojrzeć na zmęczone oblicze Petera Parkera czy całostronicowy kadr przedstawiający zdruzgotanego Kapitana Amerykę. Głównymi rysownikami miniserii są Bryan Hitch i Brandon Peterson – sumienni amerykańscy artyści, którzy z pietyzmem uchwycili wizję zrównanych z ziemią metropolii czy zamieszkiwanych przez dinozaury nieprzyjaznych terenów Savage Land. Wisienką na torcie są pozbawione słów, dopieszczone kadry sugestywnie odsłaniające nagłe zderzenie równoległych rzeczywistości.

„Era Ultrona” nie sprawia tak piorunującego wrażenia jak inne superbohaterskie komiksy pióra Bendisa (wspomniany „Ród M”, cykl „New Avengers” czy zeszyty z serii „Strażnicy Galaktyki”), ale nadal mamy tu do czynienia z solidną opowieścią, łączącą elementy kina katastroficznego oraz SF, obficie podlanych grozą i wartką akcją. Wierni fani marvelowskich trykociarzy po lekturze tego albumu będą ukontentowani. 
Brian Michael Bendis, Butch Guice, Brandon Peterson, Bryan Hitch, Alex Maleev,  Joe Quesada i inni: „Era Ultrona” („Age of Ultron”). Tłumaczenie: Tomasz Sidorkiewicz. Wydawnictwo Egmont Polska. Warszawa 2016.