Wydanie bieżące

1 kwietnia 5-6 (293-294) / 2016

Sara Nowicka,

WIDZOWIE MAJĄ WŁADZĘ (SCOPE 100)

A A A
Scope100 to druga odsłona innowacyjnego projektu dystrybucyjnego wprowadzonego na polski rynek przez Gutek Film. Pomysł polega na zaproszeniu stu miłośników kina do obejrzenia online dziesięciu europejskich produkcji, które niedawno debiutowały na najważniejszych filmowych festiwalach (m.in. w Toronto i San Sebastián). Uczestnicy w drodze głosowania wybierają jeden tytuł, który trafi do kinowej dystrybucji w Polsce. Widzowie mogą także dyskutować na temat filmów na specjalnym forum, a w drugiej fazie projektu, już po wyłonieniu zwycięzcy, decydować o wyglądzie plakatu, trailera, polskim tytule i opisie wybranej produkcji oraz brać udział w działaniach promocyjnych.

Sukces poprzedniej edycji skłonił organizatorów do podwojenia ilości uczestników – w zeszłym roku w projekcie uczestniczyło tylko pięćdziesiąt osób. Nie zmienił się za to sposób dobierania widzów. Organizatorom nadal zależy na poznaniu zdania osób reprezentujących różne profesje i mających wyraźnie niejednolity gusta. Zwiększenie liczby odbiorców poskutkowało nie tylko gorętszymi dyskusjami, ale także mniej jednogłośnym werdyktem. Zwycięzca pierwszej edycji, film „Magical Girl” Carlosa Vermuta, był zdecydowanym faworytem większości uczestników, zaś „Blokada” („Abluka”) Emina Alpera, która wygrała w tym roku, zajęła pierwsze miejsce w głosowaniu 27 osób, czyli nieco ponad jednej czwartej widzów.

Historia Scope50 pokazuje, że warto mieć oko nie tylko na film, który wygrał głosowanie, ale także na pozostałe tytuły. W zeszłym roku Gutek Film, ze względu na wiele pozytywnych komentarzy umieszczonych na forum projektu, zdecydował się na wprowadzenie do kin również laureata drugiego miejsca – francuskiego dramatu „Party Girl”, wspólnego dzieła Marie Amachoukeli, Claire Burger i Samuela Theisa. Do dystrybucji trafiła też nagrodzona przez publiczność na festiwalu T-Mobile Nowe Horyzonty austriacka produkcja „Widzę, widzę” w reżyserii Veroniki Franz i Severina Fiali oraz „Swobodne opadanie” Györgya Pálfiego. Część tytułów była również pokazywana na ważnych polskich festiwalach filmowych. Na Śląsku można było zobaczyć m.in. „Atlantic” Jana-Willema van Ewijka i „La Sapienza” Eugène’a Greena na MFPF Regiofun oraz „Z natury” Ole Giæver i Marte Vold podczas zamknięcia Ars Independent. Mam nadzieję, że kilka ciekawych propozycji pokazywanych podczas Scope100 podzieli los poprzedników, bo niewątpliwie są to filmy warte zainteresowania znacznie większego grona odbiorców.

„Blokada”, tegoroczny zwycięzca, to bardzo aktualna opowieść o obłędzie wywołanym przez niepewną czy wręcz absurdalną sytuację polityczną. Filmowy Istambuł to miejsce odgrodzone od świata tytułową barykadą (tur. „abluka”). Za rogiem kryją się jednostki policji, ogień wybucha na ulicach, a mieszkańcy wpadają w spiralę wzajemnych podejrzeń – każdy dla każdego jest potencjalnym wrogiem. Do tego miejsca po dwudziestu latach więzienia trafia Kadir (Mehmet Özgür), który w zamian za wolność zgodził się zostać policyjnym informatorem. Mężczyzna odnajduje swojego młodszego, niespełna trzydziestoletniego brata Ahmeta (Berkay Ates), hycla, który prawie wcale go nie pamięta i myli z trzecim bratem, zaginionym w niewyjaśnionych okolicznościach. Bohaterowie starają się odnowić rodzinne więzy, jednak w tak przytłaczającej rzeczywistości zaczynają być wobec siebie coraz bardziej podejrzliwi. „Blokada” to realizacja, w której udało się wykreować niezwykle sugestywny nastrój paranoi i zagrożenia, budowany przede wszystkim nieoczywistym dźwiękiem, w bardzo intensywny sposób oddziałującym na zmysły odbiorcy, przypominającym pod tym względem takie filmy jak „Pająk” Davida Cronenberga czy „Wstręt” Romana Polańskiego. Film trafi do kin 24 czerwca.

Na drugim miejscu znalazł się „Chevalier” Athiny Rachel Tsangari. Reżyserka znanego w Polsce dzieła „Attenberg”, podobnie jak inny przedstawiciel nowego kina greckiego, Giorgos Lanthimos, postawiła w swoim najnowszym filmie na mniej radykalną i bezkompromisową formę wypowiedzi, bardziej dostosowaną do wrażliwości przeciętnego widza. „Chavalier” to kojarząca się zarówno z „Nożem w wodzie” Polańskiego, jak i z „Coś” Johna Carpentera, trzymająca w napięciu opowieść o sześciu zamkniętych na jachcie znajomych, którzy zmożeni nudą wymyślają grę w najlepszego mężczyznę. Bohaterowie tworzą niedorzeczne konkurencje, mierzą się wzajemnie niezwykle dokładnie, a nawet badają krew. Nieustannie się obserwują i przy każdej okazji przyznają sobie punkty w skrupulatnie przemyślanych tabelkach. Momenty przerażające splatają się tu z absurdalnym poczuciem humoru. Mimo że nie sposób nazwać „Chevaliera” złym filmem, mam wrażenie, iż reżyserka nie wykorzystała w pełni intrygującego i oryginalnego pomysłu. Jednak popularność nowego kina greckiego czyni z obrazu Tsangari najpewniejszego, spośród dziewięciu pozostałych filmów, kandydata do kinowej dystrybucji.

Miejsce trzecie przypadło filmowi „Mediterranea” Jonasa Carpignano, autentycznej i dopracowanej formalnie historii afrykańskich imigrantów. Dramaty dotykające aktualnych, społecznych tematów, którymi żyje cała Europa, stanowiły znaczą część filmów prezentowanych w Scope100. Oprócz filmu Carpignano pojawiły się: feministyczny „Parisienne” Danielle Arbid, opowiadający o osiemnastolatce, która przyjechała do Paryża z Bejrutu, „Much Loved” Nabil Ayouch, film ważny zarówno pod względem genderowym, jak i kulturowym, którego tematem jest życie marokańskich prostytutek, oraz najsłabsza według uczestników produkcja tegorocznego projektu, skandynawski film „Drifters” Petera Grönlunda, pokazujący środowisko szwedzkich dilerów i narkomanów.

W Scope100 nie zabrakło jednak kina artystycznego. Miejsce czwarte zajął film „Evolution” Lucile Hadžihalilović, nad którym reżyserka pracowała ponad jedenaście lat. Podobnie jak jej debiutancka „Niewinność”, „Evolution” jest onirycznym i niepokojącym obrazem, pełnym tajemnic, niedopowiedzeń i estetycznie wysmakowanych kadrów, którego główny temat stanowi okres dojrzewania. Film Hadžihalilović zdobył Nagrodę Specjalną Jury i nagrodę za zdjęcia w San Sebastián. Wyróżnienie Specjalne oraz Nagrodę FIPRESCI na tym samym festiwalu otrzymał inny film prezentowany podczas Scope100 – „The Apostate” Federico Veiroja, pełna gorzkiego humoru hiszpańska opowieść o nieco zagubionym w życiu mężczyźnie, który chce wystąpić ze wspólnoty Kościoła katolickiego.

Bardzo podzielone były zdania na temat „The High Pressures” Ángela Santosa i „My Golden Days” Arnaud Desplechin. Ten pierwszy, choć spodobał się wielbicielom kina Erica Rohmera i prostych historii, w których smutek przeplata się z afirmacją życia, znudził znaczną część odbiorców. Drugi tytuł zyskał aprobatę widzów znających poprzednią odsłonę przygód głównego bohatera, Paula Dedalusa, u mnie zaś wzbudził mieszane uczucia – choć doceniam poszczególne elementy filmu, to całość wydaje mi się niespójna i zwyczajnie nudna.

Scope100 to projekt obecny także w innych europejskich krajach. W Belgii tegoroczną edycję wygrał polsko-szwedzki „Intruz” Magnusa von Horna, a w Czechach „Reality” Quentina Dupieux, czyli filmy, które były już wyświetlane w polskich kinach. Dobrą wiadomością dla filmowych koneserów jest fakt, że zwycięzca w Norwegii i na Węgrzech, produkcja „Sparrows” Rúnara Rúnarssona oraz faworyt austriackich widzów, czyli film „Na skrzyżowaniu wiatrów” Martti Helde, także trafią do kinowej dystrybucji w Polsce. Data premiery skandynawskiej produkcji jeszcze nie jest znana, natomiast estoński dramat pojawi się na ekranach kin już 11 marca 2016 roku. Wszystkie wspomniane przykłady świadczą o tym, jak przydatne są takie projekty, jak Scope100, które nie tylko pozwalają przeciętnym widzom wcielić się przez chwilę w rolę dystrybutorów, lecz także sprawiają, że repertuar kin studyjnych jest coraz ciekawszy.