Wydanie bieżące

1 kwietnia 5-6 (293-294) / 2016

Michał Misztal,

PRZEKLEŃSTWO PŁCI BRZYDKIEJ (Y: OSTATNI Z MĘŻCZYZN.TOM PIERWSZY)

A A A
„Y: The Last Man” to licząca sześćdziesiąt zeszytów seria Vertigo (imprintu DC Comics), którą w 2008 roku zaczęło publikować w Polsce wydawnictwo Manzoku. Ci, którzy je pamiętają, wiedzą, że rodzimy czytelnik nie miał możliwości poznania – przetłumaczonego co prawda na nasz język – finału historii. Na wznowienie trzeba było trochę poczekać, ale oto wreszcie jest: Egmont zdecydował się na zaprezentowanie przygód tytułowego bohatera od samego początku. Marki takie jak Vertigo (przynajmniej do pewnego momentu) czy Brian K. Vaughan powinny bronić się same, ale czy na pewno warto sięgnąć po ten album? A może osiem lat temu „Ygrek” nie odniósł u nas wielkiego sukcesu nie tylko z winy wydawnictwa? Może wcale na niego nie zasługiwał?

W 2002 roku plaga, której przyczyna jest na razie tajemnicą, zabija wszystkich mężczyzn, a właściwie wszystkie ssaki z chromosomem Y. Przy życiu pozostają wyłącznie przedstawicielki płci pięknej. Układ światowych sił militarnych zmienia się całkowicie, gwałtownie spada też liczba groźnych przestępców. Znikają katoliccy księża oraz przedstawiciele wielu innych religii. Przemysł zostaje wywrócony do góry nogami. Kobiety muszą stawić czoła setkom nowych problemów, od tych najbardziej oczywistych, po te, o których niekoniecznie myśli się od razu po usłyszeniu pytania: „Co by było, gdyby wszyscy mężczyźni nagle wyginęli?”.

Naturalnie, czytelnik wie, że na Ziemi żyje przynajmniej jeden facet. Jest nim Yorick Brown – młody, niezbyt odpowiedzialny magik-amator, który za główny cel stawia sobie pokonanie drogi ze Stanów Zjednoczonych do Australii, gdzie przebywa jego narzeczona. Okazuje się jednak, że nowy świat stawia przed nim o wiele poważniejsze wyzwania, nie mówiąc już o tym, że bycie ostatnim z mężczyzn wcale nie oznacza drogi usłanej różami. Niektóre z kobiet bynajmniej nie tęsknią za poprzednim stanem rzeczy, a ich naturalną reakcją na widok męskiej twarzy jest wyciągnięcie pistoletu lub chęć zrobienia ze swojego odkrycia dochodowego interesu. Żeby było zabawniej, główny bohater posiada małpę o imieniu Ampresand, która także jest samcem cudem ocalonym z zagłady. Pytanie tylko, czemu obaj nadal żyją i czy to aby na pewno przypadek?

„Y: Ostatni z mężczyzn” – poza bardzo dobrymi, ale według mnie stanowiącymi jedynie tło dla fabuły ilustracjami Pii Guerry – oferuje mnóstwo zagadek, rewelacyjne dialogi, dziesiątki nawiązań do popkultury, interesujące postacie i wiele, wiele innych dobrych rzeczy składających się na wybitną opowieść SF. Trudno mi mówić o tym komiksie inaczej niż w samych superlatywach i z maksymalnym entuzjazmem. Od lat znam i względnie dobrze pamiętam całość; wiem, co będzie dalej oraz jak będą wyglądały odpowiedzi na stawiane przez scenarzystę pytania. Nadal mam przed oczami finałową scenę ostatniego epizodu, a i tak trudno mi było przerwać ponowną lekturę – to chyba najlepsza rekomendacja. Pierwszy wydany przez Egmont Polska album zawiera oryginalne tomy „Unmanned” oraz „Cycles”, co znaczy, że na rodzimego odbiorcę czeka jeszcze osiem wydań zbiorczych, które zostaną opublikowane w czterech tomach. Mówiąc krótko: podróż Yoricka dopiero się rozpoczyna i z całą pewnością warto mu w niej towarzyszyć.
Brian K. Vaughan, Pia Guerra, José Marzán Jr.: „Y: Ostatni z mężczyzn. Tom pierwszy” („Y: The Last Man”). Tłumaczenie: Krzysztof Uliszewski. Wydawnictwo Egmont Polska. Warszawa 2016.