Wydanie bieżące

1 kwietnia 5-6 (293-294) / 2016

Radosław Pisula,

FELINE FATALE (CATWOMAN: NA TROPIE CATWOMAN)

A A A
Początek XXI wieku był niezwykle urodzajny dla tytułów powiązanych z Batmanem, gdyż zakotwiczyli przy nich twórcy, którzy dzisiaj stanowią o sile amerykańskiego rynku: Greg Rucka, Brian K. Vaughan, czy Ed Brubaker – wtedy jeszcze zachwycony pulpowymi kryminałami młody twórca, który dzisiaj ma na koncie kilka Nagród im. Willa Eisnera. To właśnie ostatni z wymienionych skrybów, umiejętnie bawiący się konwencją superbohaterską (fantastyczna i długa przygoda z Kapitanem Ameryką), kryminałami i horrorem, odpowiada za przywrócenie do życia Catwoman.

Pod koniec XX wieku brakowało pomysłów na dalsze przygody włamywaczki, jednej z najważniejszych postaci związanych z mitologią Batmana – skrajnej indywidualistki, która od zawsze balansowała na granicy bohaterstwa i zła, w iście koci sposób chadzając swoimi drogami. Przez prawie całe lata 90. miała solową serię, ale czytelników wreszcie znużyło charakterystyczne dla prac Jima Balenta epatowanie wysportowanym ciałem protagonistki, ponieważ nie stała za nim konkretniejsza fabuła czy wyraźnie zarysowany charakter postaci. Dlatego też na pewien czas bohaterkę „uśmiercono”.

Potrzeba było błyskotliwego pomysłu, który pomógłby poukładać (nadal wartościowy) świat niejednoznacznej Catwoman. I właśnie taki koncept zaproponował Ed Brubaker: postanowił zdecydowanie odłączyć jej przygody od nieskończonej krucjaty Batmana oraz wprowadzić do komiksu bardziej realistyczne wątki, bliższe ukochanym przez niego kryminałom niż superbohaterskim wygibasom. Zbiór wydany przez Egmont Polska rozpoczyna historia „Selina’s Big Score”, odsuwająca na bok wszelkie trykociarskie uwarunkowania. To fabuła, która równie dobrze mogłaby trafić do znanej także u nas serii „Parker” Darwyna Cooke’a – skądinąd fantastycznie rozrysowującego recenzowany komiks.

Brubaker zgrabnie prezentuje klasyczne kompletowanie zespołu oraz planowanie i wykonanie skoku w stylu heist movie, przemycając przy okazji pierwsze fragmenty układanki związanej z życiem Seliny Kyle. Mamy tutaj wszystkie podstawowe elementy angażującego kryminału z wielką stawką w tle (i nieuchronnym fiaskiem całego planu), za którym stoją wydestylowane emocje oraz solidna ekspozycja postaci, co do spółki z bardzo dobrą narracją wizualną daje iście filmowe wprowadzenie do regularnej serii.

Zanim jednak się ona pojawi, oglądamy krótki prolog, prezentujący powrót Catwoman do Gotham, przedstawiony z punktu widzenia Slama Bradleya – „odświeżonego” detektywa ze Złotej Ery Komiksu, który stanie się ważną postacią w kolejnych przygodach Seliny. To konkretny kryminał w duchu prozy Raymonda Chandlera, gdzie miasto jest skrajnie zapyziałe, każdy wydaje się „umoczony” (od prostytutek po burmistrza), a deszcz nie przestaje padać. Zjawiskowo prezentuje się w tym świecie pełna seksapilu Kyle, której historię – wraz z czytelnikami – poznaje Bradley. Chyba nikt nie narysował jej jeszcze tak bardzo femme i tak bardzo fatale jak Cooke.

Zaraz po tym epizodzie następuje pierwszych dziewięć numerów serii regularnej, przedstawiających ponowną aklimatyzację bohaterki w Gotham i powrót do zakładania kostiumu – świetnie odświeżonego i dużo bardziej funkcjonalnego, co podkreśla nawet Batman. Skrajna marginalizacja udziału Mrocznego Rycerza w fabule wychodzi bohaterce na zdrowie. Ma ona w końcu szansę zaistnieć w pełni jako heroina z własnymi problemami, przeszłością i znajomościami. Dobrym pomysłem było przeniesienie ciężaru opowieści na sprawy przyziemne (skorumpowana policja), przez co pulpowe fascynacje scenarzysty działają na pełnych obrotach. I ciekawie na ich tle wygląda wprowadzenie wątków nadnaturalnych, które sama Catwoman uważa za znajdujące się „poza jej ligą”.

W kolejnych opowieściach Cameron Stewart, Brad Rader i Mike Allred nie odchodzą zbytnio od kreski Cooke’a (który zapoczątkował nowy wizerunek Kyle), dostosowując swoje rysunki do inspirowanego pulpą stylu, podkreślanego wyrazistą mimiką bohaterów, na których twarzach możemy z miejsca wyczytać każdą emocję. Ed Brubaker koncertowo zrewitalizował wielki mały świat Catwoman, nadając jej wyraźny charakter i popychając przygody w konkretną stronę. To album, który bez wahania możecie wręczyć nawet komuś, kto nieszczególnie przepada za trykotami – zbiór solidnych kryminałów (lekko doprawionych rajtuzowymi dziwactwami) ze świetnymi postaciami, które nie potrzebują superzbroi czy karty członkowskiej w Lidze Sprawiedliwości, żeby zaistnieć w dzielnicy. Kawał solidnego i przepięknie narysowanego komiksu z fascynującą bohaterką. Z niecierpliwością czekam na kontynuację.
Ed Brubaker, Darwyn Cooke, Cameron Stewart, Brad Rader, Mike Allred: „Catwoman: Na tropie Catwoman” („Catwoman: Trail of the Catwoman”). Tłumaczenie: Tomasz Sidorkiewicz. Wydawnictwo Egmont Polska. Warszawa 2016.