ISSN 2658-1086
Wydanie bieżące

1 kwietnia 5-6 (293-294) / 2016

Natalia Żórawska,

WYZNANIA PIERWSZEGO SEKRETARZA (MICHAŁ RUSINEK: 'NIC ZWYCZAJNEGO. O WISŁAWIE SZYMBORSKIEJ')

A A A
„Ona – świeżo upieczona Noblistka. On – właśnie ukończył studia polonistyczne. Miał jej pomagać przez trzy miesiące. Został dłużej” – tym blurbem promowana jest najnowsza książka Michała Rusinka pt. „Nic zwyczajnego. O Wisławie Szymborskiej”, w której autor opisuje piętnaście lat pracy dla jednej z najwybitniejszych współczesnych poetek. Krótkotrwała pomoc, której Szymborska potrzebowała po otrzymaniu Nagrody Nobla, szybko przerodziła się w stałe zatrudnienie i dała autorowi możliwość poznania „Grety Garbo europejskiej poezji”.

Rusinek na ponad trzystu stronach kreśli swoje wspomnienia z czasów, w których sekretarzowanie Szymborskiej stało się dla niego „sposobem na życie”. Spisany ze skrawków pamięci, zachowanych pamiątek, podarunków i dokumentów portret Noblistki jest szczery i przejmujący. Niepozbawiony dowcipu, ciepłych anegdot i zaskakujących historyjek, staje się dopełnieniem biografii Wisławy Szymborskiej, którą sam Rusinek nazywał „Damą o niezwykłym poczuciu humoru”. Pisarz stara się przedstawić autorkę „Dwukropka” z dotąd zupełnie nieznanej strony, odkrywając przed czytelnikiem drobne sekrety Szymborskiej oraz pokazując jej dziwactwa i śmieszności, zgryzoty i dylematy. Rusinek w swoich wspomnieniach wykracza poza schematyczne opisy, rezygnuje z chronologii; przekraczając barierę czasu (miesza przeszłość i teraźniejszość), pozwala poznać poetkę niezwykłą, która stała się jedną z ikon polskiej literatury i kultury. Z „Nic zwyczajnego” wyłania się obraz kobiety lubiącej samotność, stroniącej od uroczystych spotkań, skromnej i dyskretnej, ale jednocześnie pełnej wdzięku, ironicznego – choć pozbawionego cynicznej uszczypliwości – humoru, która ponad bycie w centrum uwagi przekładała ciszę własnego mieszkania. Rusinek w subtelny sposób opisuje zdumiewające życie u boku poetki. W atmosferze uchylania rąbka tajemnicy, lecz z szacunkiem i zachowaniem granic prywatności, przytacza szereg zabawnych sytuacji, nieprawdopodobnych spotkań i szczęśliwych zbiegów okoliczności, z których Szymborska wyłania się jako „ekscentryczna starsza pani”, dyplomatycznie wypraszająca swoich gości, lubiąca jeść skrzydełka z KFC, niechętna nowinkom technologicznym, obmyślająca zabawne psikusy i rozmiłowana w kiczu. Dość wspomnieć rozmowę, którą przeprowadzili przed jedną z wakacyjnych wycieczek autorki „Wszelkiego wypadku”: „Przed wyjazdem musi się uczyć na nowo obsługi telefonu komórkowego. Dzwoni do mnie kontrolnie, jeszcze z Krakowa. Widzę, że wyświetla mi się jej numer. Zamiast powiedzieć: »Halo«, od razu mówię: «Dzień dobry, pani Wisławo». Po chwili ciszy pyta, skąd wiem, że to ona. Odpowiadam, że wiem, bo widzę. Na co ona: »Och, a ja nieubrana«!”.

Momenty zabawne równoważone są jednak w książce przez te bardziej poważne, pełne refleksji. Rusinek nie stroni od przytaczania fragmentów poezji Szymborskiej, którą szeroko komentuje, dodaje do niej tło, dzieli się z czytelnikiem wspomnieniami sytuacji, w których powstawały niektóre wiersze. W rozważaniach nad liryką często przywołuje artystów cenionych przez Noblistkę, z którymi się spotykała lub którzy byli dla niej inspiracją. Najwięcej miejsca poświęca Czesławowi Miłoszowi, utrzymującemu z Szymborską przyjacielskie stosunki. Jednak odnotowuje również niezwykłe spotkanie z Umberto Eco, wyjazdy do Lubomierza czy Zakopanego, w których brali udział między innymi Wiesław i Maria Czyżowie, Wacław Twardzik czy Joanna Szczęsna, loteryjki, na których gośćmi byli Joanna i Piotr Sommerowie, Ryszard Krynicki, Ewa Lipska czy Teresa Walas. Szymborska ceniła rozmowy z przyjaciółmi z własnego kręgu, nie lubiła spotkań, które przynosiły jedynie „puste kalorie”. Jej wycofanie i nieufność wobec dziennikarzy oraz oficjalnych rautów owocowały także rzadkimi wyjazdami zagranicznymi. Autor przytacza jednak kilka podróży, które związane były głównie z promocją jej najnowszych tomików poetyckich. Podkreśla jednocześnie jej skromność i bezpretensjonalność – bardziej niż wygody w nowoczesnych hotelach ceniła ustronne miejsca, a jednym z nielicznych warunków wyjazdów były zdjęcia, które kazała sobie robić przy tablicach z zabawnymi nazwami mijanych miejscowości.

Odpowiedzialność za organizacje podróży, wieczorów poetyckich i konferencji, ale również za korespondencję, relacje z mediami, wydawnictwami oraz wszelkimi organizacjami, które kontaktowały się z Szymborską, była podstawowym obowiązkiem Michała Rusinka. Po latach wspomina w książce, w jaki sposób zdobył posadę u poetki: „Po chwili wyszła z pokoju, z lekkim obłędem w oku, trzymając w palcach papieros z długim słupkiem popiołu. Nie bardzo wiedziała, co ma zrobić najpierw: przywitać się, znaleźć popielniczkę, odebrać uporczywie dzwoniący telefon, pożegnać się z Hirschem. Wreszcie udało jej się zapanować nad rzeczywistością; tylko telefon nadal dzwonił. Wyjaśniła, że gniazdko telefoniczne jest za regałem i nie ma jak wyjąć z niego wtyczki. Numer był wprawdzie zastrzeżony, ale wszyscy go znali; telefon dzwonił podobno nawet w nocy, bo niektórzy sądzili, że jest numerem faksu w jakimś biurze czy sekretariacie. Wówczas uprzejmie poprosiłem o nożyczki. Przeciąłem kabel. Telefon przestał dzwonić. Szymborska wykrzyknęła: »Genialne!«. I tak zostałem przyjęty do pracy”.

Utrzymana w lekkim tonie, ale przetykana również oficjalnymi, pełnymi namysłu fragmentami narracja właściwie oddaje stosunki, jakie panowały między Noblistką a jej sekretarzem. Prowadzone z uśmiechem i dystansem rozmowy często przechodziły w refleksyjne rozmyślania, którymi Szymborska dzieliła się z Rusinkiem. Pisał o niej: „Miała niebywałe poczucie humoru, ale ono było zawsze w dwupaku z powagą”. Tę dwojaką naturę poetki odzwierciedla ponadto jej twórczość, która oprócz poważnych liryków obfitowała także w śmieszne, tworzone często w czasie podróży limeryki. Ten niecodzienny portret Rusinek uzupełnia nie tylko licznymi fotografiami, ale również fragmentami listów.

Sposób, w jaki literaturoznawca opowiada o latach przeżytych u boku Szymborskiej, najlepiej określają słowa zamieszczone na czwartej stronie okładki: „Z takim taktem, subtelnością i wnikliwością mógł o Noblistce napisać tylko jeden Autor”. Towarzysząc jej przez piętnaście lat, składa poetce w „Nic zwyczajnego” hołd – kłania się nisko jej talentowi, docenia jej warsztat, ale jednocześnie nie zapomina, że była przede wszystkim Człowiekiem, tym pisanym przez wielkie C.
Michał Rusinek: „Nic zwyczajnego. O Wisławie Szymborskiej”. Wydawnictwo Znak. Kraków 2016.