Wydanie bieżące

1 kwietnia 5-6 (293-294) / 2016

Julian Strzałkowski,

ARCHETYPOWE OBLICZE BAŚNIE ANDERSENA (AGNIESZKA MIERNIK 'DOMENY WYOBRAŹNI: ANDERSEN I JUNG')

A A A
Psychologiczna interpretacja baśni znalazła już swój wyraz we wznowionej niedawno książce Brunona Bettelheima „Cudowne i pożyteczne. O znaczeniu i wartości baśni”. Jest to kompleksowa psychoanalityczna analiza twórczości braci Grimm i Andersena. Autor bada teksty redukcyjną metodą Freuda, która ma szansę okazać się dla psychologów, pedagogów i rodziców bardzo atrakcyjnym sposobem patrzenia na baśnie. Dla filologa jednak takie spojrzenie na tekst może pozostawiać pewien niedosyt. Otóż Freud nie odróżniał symbolu od znaku, co sprawiało, że istniał wyłącznie jeden właściwy sposób interpretacji.

Inaczej sytuacja kształtuje się w przypadku rozumienia symbolu przez Carla Gustava Junga. Ten psycholog analityczny wyznaje wielowymiarowość interpretacji, czym zbliża się do modernistycznego symbolizmu. Metodologia pracy proponowana przez psychologię analityczną daje zatem filologom większe możliwości badawcze. Co bardzoważne, również i baśnie zostały opracowane przy użyciu jungowskiego spojrzenia na tekst, czego efektem jest praca Agnieszki Miernik „Domeny wyobraźni: Andersen i Jung”.

Wstęp do „Domen wyobraźni…” wprowadza czytelników w jungowski sposób badań literatury, kładąc nacisk na wytłumaczenie tak ważnych dla psychologii analitycznej terminów jak: nieświadomość zbiorowa, wizjonerski sposób pisania, symbol i archetyp. Wyjaśnione zostaje również, dlaczego wybrana metoda pracy nad tekstami Andersena jest ważna i czym wyróżnia się spośród innych prób odczytu baśni (czyli freudowskiej i bettelheimowskiej).

Konstytutywnym aspektem pracy Miernik jest niewątpliwie spojrzenie na baśnie pod kątem historyczno-literackim, a więc zauważenie wpływu światopoglądu romantycznego na wyobraźnię Andersena. Badaczka zauważa: „Romantyzm w szczególny sposób związany jest z pojęciem nieświadomości, a subiektywizm, psychologizm, intuicjonizm, fantazmatyczność epoki stanowi interesujące pole badawcze dla krytyki archetypowej” (s. 12).

Jeżeli mowa o strukturze pracy, to została przemyślana według następującego klucza: „W psychologii analitycznej zjawisko indywiduacji kierunkują etapy przyswajania kolejnych archetypów: Dziecka, Cienia, Animy i Animusa, Matki, Mędrca, Jaźni. Powyższy tok stał się naczelnym wyznacznikiem kierunkującym strukturę pracy. Symbole archetypowe ujmowane zgodnie z procesem indywiduacji budują porządek chronologiczny książki” (s. 10-11). Dla badaczki Andersen jest twórcą wizjonerskim, a więc posiada większą wrażliwość na treści nieświadomości zbiorowej oraz talent, który pozwala mu uchwycić w formie artystycznej archetypowe wizje. Człowiek sztuki jest zatem pewnego rodzaju medium pomiędzy światem a podświadomością kolektywną. Jung zauważał, że „artysta jest »człowiekiem« w wyższym znaczeniu – jest człowiekiem kolektywnym, który przenosi i kształtuje działającą nieświadomie duszę ludzkości” (Jung 1976: 399). W człowieku mogą manifestować się jednak wyłącznie praobrazy zarezerwowane dla jego płci. Dziwi mnie zatem opis niektórych archetypów w „Domenach wyobraźni” (problem ten zostaje rozwinięty w dalszej części recenzji).

Każdy rozdział rozpoczyna się wstępem, który dookreśla, czym charakteryzuje się dany archetyp. Zebranie kompletnych informacji na temat konkretnego praobrazu w przypadku Junga jest pracą co najmniej czasochłonną, bowiem są one często rozsypane po różnych pozycjach, które nie dotyczą bezpośrednio danego zagadnienia. Z tego zadania autorka wywiązała się jednak bardzo dobrze, co widać po bogatej bibliografii w każdym rozdziale. Warto zaznaczyć, że Miernik nie poprzestała wyłącznie na dziełach samego założyciela psychologii analitycznej, lecz korzysta z prac kontynuatorów myśli jungowskiej: Josepha Campbella, Jamesa Hillmana, Ericha Neumanna, Jolande Jacobi, Maud Bodkin, Zenona Waldemara Dudka, Mirosława Piróga, Kazimierza Pajora i Jerzego Prokopiuka. Ciekawym uzupełnieniem jest również włącznie w obręb pracy poglądów Gastona Bachelarda, Mircei Eliadego, Karla Jaspera, Vladimira Proppa oraz Ericha Fromma.

Badaczka w interpretacjach baśni wykazuje motywy integracji archetypów oraz przykłady ilustrujące zawłaszczenie jednostki przez treści nieświadomości zbiorowej (za wyjątkiem Mędrca, o czym będzie mowa w dalszej części recenzji). Praobraz dziecka zostaje opisany przez wrażliwość, autentyczne uczucia, naiwność, czystość, delikatność, empatię, ulotność, życie w zgodzie z rytmem natury, bezruch oraz motywy solarne, a efektem zaburzenia powyższych jest podatność na zło, co można dostrzec między innymi w „Dziewczynie, która podeptała chleb”.

Archetyp Cienia znajduje wyraz w motywach gotyckich takich jak sobowtór z baśni „Cień” czy też w postaciach trolli („Królowa śniegu”, „Towarzysz podróży”), diabła („Strażnik Ole”) oraz wiedźmy („Mała syrenka”, „Błędne ognie są w mieście, powiedziała wiedźma”). Bohaterowie zmagają się z ciemną stroną, lecz nie wszystkim się to udaje, co świetnie obrazuje niesprawiedliwy sędzia z utworu „Nic nie była warta”. Widzi on w sądzonej kobiecie wady, które tak naprawdę charakteryzują jego samego. Ci, którym udało się wyjść obronną ręką ze sfery Cienia, dostają nagrodę, czego przykładem jest baśń o Kopciuszku.

Mimo bardzo dobrej interpretacji i wyczucia badaczki, w kontekście Cienia pojawia się jednak mała nieścisłość. Otóż Miernik umieściła tylko negatywny wymiar tego praobrazu, chociaż Jung wspominał o tym, iż w ciemniej stronie psychiki mogą mieścić się również „pozytywne cechy osobowości, w skutek czego ego odgrywa rolę zasadniczo negatywną” (Jung 1976: 68). Jakie znaczenie ma ominięcie tego aspektu dla interpretacji? Trudno osądzić. Jedyną metodą na autentyczną ocenę zaistniałego faktu byłoby przebadanie baśni Andersena pod tym kątem.

Miłość romantyczna zostaje ciekawie skorelowana z destrukcyjnym wpływem Animy i Animusa. Miernik na podstawie między innymi baśni „Psyche” i „Narzeczeni” ujawnia, jak bardzo iluzoryczne okazuje się podejście do związków propagowane przez pisarzy epoki Andersena. Drugą stroną medalu jest przedstawienie integracji pierwiastka płci przeciwnej w „Bzowej babuleńce” i „Starym nagrobku”. Badaczka odczytuje te baśnie przez pryzmat alchemii (przyrównuje teksty do traktatu „Rosarium Philosophorum”), będącej dla Junga historycznym odpowiednikiem jego psychologii nieświadomości. Skorzystanie z tych narzędzi jest niezmiernie trudne, lecz w mojej opinii autorka wykazała się wyczuciem i precyzją. Wpłynęło to na klarowność interpretacji, a co jeszcze ważniejsze, nie ma w pracy śladów próby usilnego wkładania pod schemat niezbyt pasujących do niego motywów.

Według mnie Miernik powinna była wykluczyć ze swej interpretacji archetyp Animusa (pierwiastek płci przeciwnej w psychice kobiety), ponieważ mężczyzna według Junga żyje zasobami tego praobrazu świadomie. Przejawiają się one w personie i ja, które przedstawiają „fenotypowe, widoczne na zewnątrz właściwości psychiczne” (Jacobi 1993: 163). Innymi słowy, mężczyzna zachowuje się po męsku ze względu na swoją biologię oraz realizowanie ról społecznych przeznaczonych dla jego płci.. Dlatego też badanie tego archetypu wykracza poza wpływ nieświadomości zbiorowej na twórczość Andersena. Jedynym ruchem interpretacyjnym w tym kontekście byłoby przebadanie świadomego użycia rekwizytów literackich znamiennych dla męskości (zatem baśnie jako literatura psychologiczna, a nie wizjonerska). Animus pojawia się w interpretacjach Miernik tylko w baśniach „Amanci” i „Świniopas”. Pierwszy utwór nie musiał być traktowany archetypowo, ponieważ opisywał miłość stricte cieleśnie. W drugiej baśni, gdzie występuje książę i księżniczka, niepotrzebnie został wskazany niezintegrowany Animus płci żeńskiej. Księżniczka, która odrzuca uduchowioną miłość księcia, mogła zostać przedstawiona jako wciąż nieokiełznana Anima. Jung bowiem uważał, że integracja z pierwiastkiem płci przeciwnej jest rzeczą czasochłonną i wymagającą wielu negocjacji.

Archetyp Matki zostaje zgodnie z myślą Ericha Neumanna podzielony na dwa przeciwstawne aspekty: Dobrą Matkę i Straszną Matkę. Oba tworzą obraz tzw. Wielkiej Matki. Straszna Matka, czyli negatywny aspekt praobrazu, „zamierza zwyciężyć, sprawić, że »ja« będzie podporządkowane jej instynktom” (s. 114). Dlatego też jej uosobieniem staje się Królowa Śniegu. Najbardziej jednak okrutna forma wyrazu tego archetypu to porównywalna do indyjskiej bogini Kali wiedźma Ciocia Bólozęba. Odpowiedzialna jest ona za bóle zębów, a w cierpieniu ofiar znajduje podłą satysfakcję. Dobra Matka z kolei żyje w zgodzie z naturą i charakteryzuje się mądrością płynącą z umysłu i serca. Badaczka zauważa, że jej przejaw można znaleźć w „Królowej Śniegu” w zachowaniach Laponki i Finki oraz postaci babci, która pojawia się na początku i końcu utworu. Wyobrażeniem Dobrej Matki jest także Mater Natura przejawiająca się między innymi w pani Sierpień („Dwunastu podróżnych”), w opiekuńczości starego dębu z baśni „Ostatni sen starego dębu” oraz umiejętności obdarowywania innych istnieniem i miłością, jakie posiada krzew w „Ślimaku i krzewie róży”. Wielka Matka przedstawiana jest również w baśniach jako dom, grób, jaskinia, naczynie, świątynia i inne miejsca dające schronienie oraz połączenie ze sferą świętości. Przejawia się ona zatem w „Rajskim ogrodzie”, „Opowieściach z wydm”, „Dzbanku do herbaty” oraz „Wiatraku”.

Mimo tak szczegółowych interpretacji rozdział „Archetyp Matki” wzbudza we mnie pewne wątpliwości. W psychologii analitycznej uważa się bowiem, że dla mężczyzny „kolejnym krokiem w rozwoju wewnętrznym jest pojawienie się archetypu Starego Mędrca. (…) Jego odpowiednikiem w procesie indywiduacji kobiety jest Magna Mater” (Jacobi 1993:169). W tym kontekście dla psychiki męskiej zarezerwowany jest wyłącznie praobraz Mędrca, a nie Matki. Jung zastrzega jednak, że „Archetyp matki tworzy podstawę tak zwanego kompleksu matki” (Jung 1992: 15). Kompleks ten może występować u płci męskiej. Być może Miernik poszła tym tropem, wprowadzając do pracy ten praobraz, lecz nie zostało to w żadnym miejscu zaznaczone. Atrybuty zgodne z archetypem Matki można było również wprowadzić do rozdziału związanego z pierwiastkiem płci przeciwnej, ponieważ „pierwszym nosicielem obrazu duszy jest zawsze matka” (Jacobi 1993: 159). Oznacza to, że Andersen mógł wyrażać treści związane z Animą, a nie praobrazem Matki.

Za „Fenomenologią ducha w baśniach” Junga Miernik wymienia następujące postacie Archetypu Mędrca: stary mężczyzna, duch zmarłego, zwierzę, magiczny środek oraz natura. Ten praobraz zostaje uaktywniony w momencie, w którym bohater świadomie nie potrafi rozwiązać powstałego przed nim problemu. Zazwyczaj wtedy pojawia się, znany z „Morfologii bajki” Proppa, donator. Bohater dostaje od niego magiczny przedmiot lub wskazówkę. Mają one pomóc mu w przezwyciężeniu przeszkód spotykanych na drodze. Artefakty posiadające nadzwyczajną moc pojawiają się na przykład w „Krzesiwie”, „Latającym Kufrze” i „Kaloszach szczęścia”. Ciekawą realizację donatora stanowi „Brzydkie kaczątko”, gdzie zamarzający tytułowy bohater zostaje odnaleziony w lesie przez przypadkowego przechodnia. Badaczka zauważa również, że Mędrcem jest sam narrator utworów Andersena, ponieważ jawi się on ja osoba posiadająca absolutną wiedzę na temat świata przedstawionego. Dotyczy to także postaci w baśniach, które opowiadają historię (np. samotny sąsiad z „Bzowej babuleńki”, bohaterowie „Co mówiła cała rodzina”, „Ojca Chrzestnego” oraz „Ole Śpijsłodko”).

Z kolei w „Towarzyszu Podróży” i „Śnie Anny Lisbet” możemy spotkać zmarłych, którzy pomagają głównym postaciom utworów w psychicznej integracji. Autorka „Domen wyobraźni…” zwraca również uwagę na zwierzęta wspierające bohaterów baśni. Andersen przede wszystkim upodobał sobie ptaki, co można zauważyć w „Calineczce”, „Dzikich łabędziach”, „Córce króla moczarów” oraz „Królowej Śniegu”. W „Kamieniu mądrości” zwierzętami-przewodnikami są oprócz ptaków również antylopa i jeleń.

Miernik nie uwzględniła jednak w interpretacji negatywnej strony archetypu. Mędrzec może bowiem opętać jednostkę, która uważa, że wyłącznie przez swoje specjalne zdolności dotarła do tego momentu indywiduacji. Jolande Jacobi ujmuje to w następujących słowach: „Obie postacie [Matka i Mędrzec] działają fascynująco, a człowiek, który się z nimi zetknie, bez oporu wpada w rodzaj samochwalstwa i megalomanii, jeśli nie potrafi doprowadzić ich do świadomości i rozróżnić, i dzięki temu uniknąć niebezpieczeństwa utożsamienia się z ich zwodniczym obrazem” (Jacobi 1993: 170). Duma i traktowanie siebie jako oświeconego są głównymi przejawami zawłaszczenia świadomości przez ten element nieświadomości zbiorowej. Jak duże są konsekwencje nie uwzględnienia tego aspektu? Nie jestem w stanie ocenić. Tak jak w przypadku pozytywnej strony archetypu Cienia, należałoby przebadać twórczość Andersena również pod kątem pominiętego w książce wariantu, aby móc wydać werdykt.

Ostatni archetyp omówiony w pracy to Jaźń, czyli praobraz siły transcendentnej, która łączy wszystkie przeciwieństwa. Miernik analizuje baśnie przez pryzmat mandali, a więc symbolu, który według Junga przedstawia pełnie duchową. Realizacja tej koncepcji znajduje wyraz w tekstach „Aniele” oraz „Najbardziej niewiarygodne”. Badaczka przechodzi płynnie do wykazanego przez Eliadego „symbolizmu Środka” (przestrzeni świętej), który zostaje sportretowany w legendzie o Świętym Graalu: „Przemieszczonymi wzorcami legendy o chorym królu i tajemniczym Parsifalu są utwory Andersena »Listek z nieba«, »Wiatr opowiada o Waldemarze Daae i jego córkach«, »Kamień mądrości«, »Ropucha«, »Słowik«” (s. 156). W obręb analizy tekstów zostaje również wprowadzony koncept Junga, uważającego, że droga indywiduacji jest tożsama z procesem alchemicznym, którego efekt stanowi kamień filozoficzny, czyli Jaźń. Inną forma przedstawienia drogi do samoświadomości jest realizacja Archetypu Zbawiciela, czyli nałożenie na bohaterów ról herosa, króla lub proroka (w kulturze zachodniej – Chrystusa). Celem staje się wtedy zjednoczenie przeciwieństw i przyniesienie wybawienia ludzkości. Archetyp ten występuję w następujących baśniach: „Najpiękniejsza róża świata”, „Córka króla moczarów”, „Żydówka”.

Moja recenzja pokazuje tylko szkic „Domen wyobraźni”. Mimo wykazanych potknięć interpretacyjnych, trudno zdewaluować tak dobrze merytorycznie napisaną pracę. Nawet archetyp Matki (mimo iż brakuje uzasadnienia, dlaczego pojawił się w książce) jest według mnie opracowany rzetelnie. Trudno znaleźć drugą taką syntezę na ten temat tego praobrazu wśród polskich książek naukowych. Wątek z Animusem można jednak było spokojnie pominąć. Z kolei interpretacji przez pryzmat Cienia i Mędrca nie sposób ocenić jednoznacznie. Być może badaczka nie wykorzystała przeciwnych biegunów tych archetypów (Cień pozytywnych, Mędrzec negatywny), ponieważ w twórczości Andersen nie znalazła ich realizacji, ale wydaje się, że i tak w ramach charakterystyki archetypów warto byłoby wspomnieć także o innych uwzględnionych przez Junga wariantach.

Mimo kilku błędów i nieścisłości uważam, że „Domeny wyobraźni…” są nie tylko wnikliwą analizą baśni, ale również kompendium wiedzy na temat archetypów. Jeżeli zatem freudyści są dumni z „Cudownego i pożytecznego” Bettelheima, to jungiści z powodzeniem mogą czuć radość na myśl o książce Miernik.

LITERATURA:

J. Jacobi: „Psychologia C.G. Junga”. Przeł. W. Łypacewicz. Warszawa 1993.

C.G. Jung: „Cień”. W: Tegoż: „Archetypy i symbole. Wybór pism”. Przeł. i oprac. J. Prokopiuk. Warszawa 1976, s. 65-68.

C.G. Jung: „Psychologia i literatura”. W: Tegoż: „Archetypy i symbole. Wybór pism”. Przeł. i oprac. J. Prokopiuk. Warszawa 1976, s. 379-403.

C.G. Jung: „Psychologiczne aspekty archetypu matki”. W: Tegoż: „O naturze kobiety”. Przeł. i oprac. M. Starski. Poznań 1992.
Agnieszka Miernik: „Domeny wyobraźni: Andersen i Jung”. Wydawnictwo Universitas. Kraków 2015.