Wydanie bieżące

15 kwietnia 7-8 (295-296) / 2016

Dominik Szcześniak,

NIE ODWRÓCISZ SIĘ OD ŚWIETNEGO KOMIKSU (RALPH AZHAM. TOM 8. NIE POCHWYCISZ PŁYNĄCEJ RZEKI)

A A A
„Nigdy ci nic nie powie zakopany kamień” – głosił jeden z tytułów serii „Ralph Azham”. Mając na uwadze charakter pierwszych odcinków komiksu Lewisa Trondheima, to powiedzonko można było potraktować w kategoriach naigrywania się z magii i prawideł nią rządzących. Tytuł najnowszego tomu przygód bohatera – „Nie pochwycisz płynącej rzeki” – brzmi jak podobne bajdurzenie, ale naprawdę idealnie i zupełnie serio odzwierciedla zawartość albumu. Bo dzieją się tu rzeczy, których biegu nie będzie można odwrócić.

Po zakończeniu pierwszego siedmiotomowego cyklu Trondheim nie odpoczywał zbyt długo. W międzyczasie przybyło mu fanów. Na forach internetowych można było zaobserwować, że ci czytelnicy, którzy dali serii szansę, wybierając ją z powodzi podobnych, zakochali się w niej i chcieli więcej. A wiadomo, że „więcej” bardzo często oznacza słabiej, po łebkach i z nadzieją, że na fali popularności można swobodnie utrzymać produkt gorszego sortu. Czy zatem Azham powraca w glorii i chwale?

W „Nie pochwycisz płynącej rzeki” Ralph nie jest już wioskowym głupkiem. Funkcję naniebieszczonego wybrańca piastuje wraz ze stanowiskiem naczelnika, a tytułowany jest „Ekscelencjo” i „Wasza Wielmożność”. Nie przeszkadza mu to jednak we wpakowywaniu się w kolejne tarapaty, których zwiastunem jest pojawienie się pewnej tajemniczej sekty oraz równie enigmatycznej postaci o niewyobrażalnej mocy. Dla czytelnika jest to obietnica nowej przygody, zaś dla głównego bohatera – panaceum na urzędniczą samotność i monotonię, jaka dotknęła go po rozwikłaniu sprawy Vom Syrusa. Co prawda podczas kolejnych eskapad do siedzib szeregu notabli (którzy odmówili płacenia danin) Azham swą dobrocią zrównał się niemal z samym Chrystusem, lecz w jego sercu wciąż tli się tęsknota za starymi czasami. Na łuk Tanghora! Jeszcze zatęskni za brakiem tych tęsknot!

Najnowszy tom przygód Ralpha przepełniony jest charakterystycznym dla serii humorem. Znaleźć tu można również kilka fenomenalnie rozpisanych na kadry scen (patrz: interwencja protagonisty w wieży konetabla Wolfa i bezpośrednie jej następstwa). Owe niewątpliwe atuty, połączone z fantazją autora, pozwalają napisać prastarą prawdę: że Trondheim tworzenie komiksów ma w małym palcu. Nic nie zmieniło się w tym temacie od czasów „Lapinota”, „Muchy” i „Dworca centralnego”.

Wszyscy, którym podobało się poprzednich siedem tomów, ósmym będą zachwyceni. To wciąż ten sam poziom dowcipu, ten sam suspens i ta sama przygodowa pigułka szczęścia. Trondheim nie bez przyczyny prezentuje w albumie strony od 331 do 376. To nie początek „nowego cyklu”, tylko dalsze elementy zwartej całości. Jej autor jest w formie, która zapewne pozwoli mu lekko i z polotem stworzyć drugie albo i nawet trzecie tyle.
Lewis Trondheim, Brigitte Findakly: „Ralph Azham. Tom 8: Nie pochwycisz płynącej rzeki” („Ralph Azham. Personne n'attrape jamais une rivière”). Tłumaczenie: Katarzyna Sajdakowska. Wydawnictwo Timof i cisi wspólnicy. Warszawa 2016.