Wydanie bieżące

15 kwietnia 7-8 (295-296) / 2016

Anna Katarzyna Dycha,

FOLKOWA DAGADANA Z WIZYTĄ W CHINACH (DAGADANA: 'MERIDIAN 68')

A A A
Dla fanów zespołu Dagi Gregorowicz, Dany Vynnytskiej, Mikołaja Pospieszalskiego i Bartosza Mikołaja Nazaruka będzie to z pewnością podróż inspirująca. Polsko-ukraiński kwartet znany jest bowiem z łączenia różnych muzycznych stylów. Przeplata folk, jazz i elektronikę. Zjednują sobie słuchaczy niezwykłymi wokalizami, przetwarzaniem głosu na żywo, akustycznym brzmieniem instrumentów, ale też nowoczesnym podejściem do tradycyjnej muzyki. Na nowym albumie Dagadana umieściła też sporo egzotycznych elementów, m.in. śpiew gardłowy. Na płycie znalazły się tradycyjne piosenki z różnych regionów Polski (m.in. z Kurpiowszczyzny i Wielkopolski), ludowe pieśni ukraińskie i łemkowskie, a także jeden, wyjątkowy utwór nagrany po chińsku wspólnie z poznanym w Pekinie zespołem North Lab. Artystki inspiracji szukały w różnych źródłach: u swoich bliskich, podczas warsztatów muzyki etnicznej, czy w książkach. Wschodni kierunek to natomiast wynik spotkania z niezwykłymi muzykami Hassibagenem z Mongolii i Aiys Songiem z Chin podczas wizyty zespołu w Pekinie. Do Chin po raz pierwszy dotarliśmy przy okazji przygotowań do Euro 2012. Spędziliśmy tam tydzień i gdy nadszedł czas powrotu do domu, poczułam tak dojmujący smutek, jakbym wyjeżdżała z Ukrainy. To było zupełne zaskoczenie, bo przecież to taka odległa, nieznana nam kultura, a jednocześnie jest w niej coś pociągającego, ciekawego i nowego - opowiada Dana Vynnytska. Występ w Chinach miał był jednorazowy, ale na tyle się spodobał, że Dagadana do Chin postanowił wrócić. Efekt to płyta „Meridian 68”.

Albumowi towarzyszy książeczka (przykuwa uwagę graficzna oprawa albumu wykonana przez ikonopisarkę Olyę Kravchenko), w której muzycy informują o pochodzeniu i charakterze poszczególnych utworów. Spora dawka wiedzy o kulturalnym dziedzictwie. I tak otwierający płytę „Grajo grajcyki” to kurpiowska pieśń weselna ze wsi Bandysie, śpiewana przed wyjazdem do kościoła. Dobrze wprowadza w zawarty na albumie tradycyjny materiał. Później brzmienia stają się bardziej orientalne. Pieśń „Kangding Qingge” powstała w latach 30. XX wieku w tybetańskim Gardo. Przedstawia prostą historię miłości, która ze względu na różnice majątkowe między zakochanymi nie znajduje akceptacji u rodziców dziewczyny. Według legendy miejscowy pieśniarz zgodził się pomóc parze, komponując utwór, mający przekonać ich bliskich do zmiany decyzji. Według UNESCO „Kangding Love Song” jest jedną z 10 najpopularniejszych pieśni ludowych na świecie. Pięknie brzmi tu wiolonczela, a Daga i Dana opanowały chiński tekst. Grupa przybliża też tradycje ciekawych regionów. Biskupizna to makroregion folklorystyczny, obejmujący wsie wokół Krobii (niedaleko Gostynina). Niegdyś był własnością biskupów poznańskich. Pochodząca właśnie stamtąd piosenka liryczna „Rano rano raniusieńko” jest muzycznym fajerwerkiem. Są tu i pianino, i skrzypce, i nawet trąbka. Dzięki dwóm kolejnym pieśniom wracamy na Kurpie. Obie pochodzą z repertuaru Walerii Żarnochowskiej ze wsi Dąbrowy (powiat ostrołęcki). Pierwsza - „U jezioreczka” - jest przeznaczona do śpiewania na otwartej przestrzeni – w lesie lub na polu. Kompozycja ma ciekawą aranżację. Po rzewnych śpiewach i smykach mamy elektroniczny, niemal w stylu techno, finał. Gardłowy śpiew zawdzięczamy gościnnemu udziałowi muzyków z Chin i Mongolii. Druga - „Jestem sobzie starozina” – z przymrużeniem oka opowiada o biedzie. Zaśpiewana z zachowaniem kurpiowskiego dialektu brzmi jeszcze bardziej wesoło. Pełna liryzmu jest z kolei „U poli bereza” – pieśń z Podola opowiadająca historię długo wyczekiwanego przez matkę powrotu syna z wojska. Mężczyzna wraca zdrowy i… z nowo poślubioną dziewczyną. Radość matki nie jest już tak duża. Ukraińskie, a dokładnie łemkowskie (według nieskorych zakarpackie) pochodzenie ma też pieśń „Plywe kacza po Tysyni”. Szczególnego znaczenia nabrała podczas Euromajdanu w 2014 roku. Zabrzmiała na pogrzebie Białorusina Michaiła Żyzniewskiego – jednej z pierwszych ofiar ukraińskiej rewolucji. Zyskała wielką popularność i zaczęto ją wykonywać, by uczcić pamięć wszystkich, którzy oddali wolność za wolną Ukrainę. Zespół Dagadana nie pozostaje obojętny wobec tych wydarzeń. W radosny nastrój wprawia z kolei „Siałem proso na zagonie”. Nic dziwnego – to weselna pieśń liryczna z Wielkopolski, wykonywana podczas drogi z domu do kościoła. Utwór grupa połączyła z tematem ukraińskim, którego Dana nauczyła się od swojego dziadka. Wesoły charakter ma także przyśpiewka „Nie będę się kłopotała”. „Koby ne moroz” ma zadatki na przebój. Melodia wręcz porywa do tańca. Historia z Pokucia nie jest już taka radosna, a raczej przejmująca. Młoda dziewczyna pod przymusem wychodzi za mąż. Dawniej taka sytuacja często miała miejsce. To rodzice decydowali, kiedy i komu oddadzą rękę swojej córki. Na finał rozbrzmiewa „A w tomu sadu” – klasyczna wesnianka, czyli starodawna Słowiańska pieśń obrzędowa. Utwory tego typu wykonywano wiosną – symbolizowało to nadejście nowego roku w kalendarzu Słowian. Cała płyta świetnie nadaje się na powitanie wiosny.

Tytuł nowego albumu Dagadany nie jest przypadkowy. Oznacza „68. południk”. To dokładny środek między Częstochową i Pekinem, czyli miejscami, w których zespół nagrywał piosenki. Członkowie grupy to prawdziwi obywatele świata! Potrafią czerpać z tradycji Wschodu i Zachodu, a muzyczną wyobraźnią mogliby obdarować nie jednego.
Dagadana: „Meridian 68” [Karrot Kommando, 2016].